Oblał kobietę kwasem. Spędzi w więzieniu 25 lat

Sąd Apelacyjny w Łodzi utrzymał w mocy wyrok 25 lat więzienia dla 52-letniego Roberta W., który oblał kwasem siarkowym 39-letnią kobietę, parząc jej w ten sposób m.in. twarz i oko. Wyrok jest prawomocny.

Zdaniem sądu odwoławczego, kara 25 lat więzienia, którą wymierzył Sąd Okręgowy w Łodzi, jest prawidłowa i uzasadniona. Oskarżony m.in. działał z premedytacją, przygotował się do oblania ofiary kwasem siarkowym. Również miejsce zdarzenia - korytarz sądowy - nie był wybrany przypadkowo.

Reklama

Według sądu apelacyjnego, sąd I instancji prawidłowo ocenił materiał dowodowy. Podzielił też argumentację sądu okręgowego, że oskarżony działał z zamiarem ewentualnym pozbawienia życia kobiety, bo miał świadomość, że substancja, którą ją oblał, może być groźna dla życia.

Sąd apelacyjny postanowił również, że Robert W. po opuszczeniu zakładu karnego ma zakaz zbliżania się do ofiary na odległość mniejszą niż 100 metrów i kontaktowania się z nią przez 12 lat. Prokuratura wnioskowała o okres 15 lat.

Atak przed salą rozpraw

Do zdarzenia doszło w sierpniu 2016 r., w dniu, w którym przed Sądem Rejonowym dla Łodzi-Śródmieścia po raz kolejny miała się odbyć rozprawa przeciwko mężczyźnie oskarżonemu o nękanie 39-letniej kobiety. Miał on umieszczać wpisy i komentarze w internecie, a także wysyłać obraźliwe e-maile, SMS-y i podejmować próby nawiązania połączeń telefonicznych.

Pokrzywdzonej i oskarżonego nie łączyły żadne bliższe relacje - jedynie przez pewien czas mieszkali w tej samej okolicy.

Gdy pokrzywdzona w oczekiwaniu na rozpoczęcie rozprawy siedziała przed salą rozpraw, nagle podszedł do niej oskarżony i oblał jej twarz kwasem siarkowym. Następnie, nic nie mówiąc, zapalił papierosa. Z relacji świadków wynikało, że stwierdził, iż zrobił to, co zaplanował wcześniej, i że to jedna z czterech kar, jakie przewidział dla kobiety.

Skąd się wziął kwas w sądzie?

Kwas siarkowy mężczyzna wniósł do sądu w słoiku po kawie. Substancja spowodowała u kobiety rozległe poparzenia twarzy, oka, klatki piersiowej oraz tułowia. Poszkodowana trafiła do jednego z łódzkich szpitali, a następnie przetransportowano ją do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich.

Pod koniec października ub. roku Sąd Okręgowy w Łodzi skazał mężczyznę na 25 lat więzienia. Orzekł również, że skazany będzie mógł się ubiegać o wyjście na wolność po 20 latach odbywania kary. W środę Sąd Apelacyjny utrzymał wyrok w mocy. Od wyroku przysługuje kasacja do Sądu Najwyższego.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje