"Ośmiornica" skazana

Na kary od 6 do 10 lat więzienia Sąd Okręgowy w Łodzi skazał dzisiaj trzech domniemanych szefów tzw. łódzkiej ośmiornicy.

56-letniego Tadeusza M. pseud. Tato i 49-letniego Mariusza K. sąd skazał na kary po 10 lat więzienia; trzeciemu z bossów łódzkiego gangu, 48-letniemu Andrzejowi M. pseud. Mikser, sąd wymierzył karę sześciu lat pozbawienia wolności. 37-letniego Krzysztofa Jędrzejczaka pseud. Jędrzej, uważanego za "prawą rękę" szefów grupy, sąd skazał na 10 lat więzienia. Sąd uznał, że skazani kierowali związkiem przestępczym, który wyłudzał towary i dokonywał oszustw podatkowych.

Reklama

Jędrzejczak uciekł w maju z gmachu łódzkiego sądu i jest poszukiwany listem gończym. Sąd mógł go jednak skazać, ponieważ "Jędrzej" zdążył przed ucieczką złożyć wyjaśnienia na swoim procesie (Kodeks postępowania karnego stanowi bowiem: "Jeżeli oskarżony, który złożył już wyjaśnienia, opuścił salę rozprawy bez zezwolenia przewodniczącego sąd może dokończyć rozprawę pomimo nieobecności oskarżonego, a wyroku wydanego w tym wypadku nie uważa się za zaoczny").

Pozostałych dwunastu oskarżonych w największym z dotychczasowych procesów "łódzkiej ośmiornicy" sąd skazał na kary od 4 miesięcy ograniczenia wolności do 6 lat więzienia. Wobec trzech oskarżonych sąd zastosował nadzwyczajne złagodzenie kary.

Sąd wymierzył głównym oskarżonym również kary grzywny po 200 tysięcy złotych. Zobowiązał też niektórych z nich do naprawienia szkód wyrządzonych poszkodowanym firmom i osobom fizycznym. Oskarżeni mają zapłacić m.in. milion złotych odszkodowania firmie obuwniczej, od której wyłudzili buty.

Wyrok nie jest prawomocny. Czy sąd miał jakieś wątpliwości, wydając takie wyroki, o tym w relacji reporterki RMF, Darii Grunt:

16 oskarżonym prokuratura zarzuciła udział w związku przestępczym, fałszerstwa oraz wyłudzenia towarów i oszustwa podatkowe na łączną kwotę ponad 6,5 mln zł.

Sąd skazując oskarżonych oparł się na zeznaniach świadka koronnego - "skruszonego" członka "ośmiornicy" Marka B., pseud. Rudy. Sąd podkreślił jednak, że nie były to jedyne dowody w tej sprawie.

- Z zebranego w tej sprawie materiału dowodowego wynika, że relacje przekazane przez świadka koronnego potwierdzone zostały zarówno zeznaniami dwóch współoskarżonych w tym procesie, świadków, jak i dowodami o charakterze materialnym - powiedział sędzia Marek Chmiela.

Zdaniem sądu, materiał dowodowy w sprawie wskazuje, że oskarżeni tworzyli związek przestępczy o określonym kierownictwie i strukturze.

- Panował tu ścisły podział ról, jedni kierowali związkiem, inni pilnowali, żeby wszystko było wykonywane, a jeszcze inni dokonywali wyłudzeń - argumentował sąd.

Zdaniem sądu, instytucja świadka koronnego jest bardzo dobrym narzędziem do walki ze zorganizowaną przestępczością. - O tym, jak bardzo skuteczna jest instytucja świadka koronnego, świadczy nasilenie się walki z tą instytucją. Świadek koronny jest niebezpieczny, w jego interesie jest mówić prawdę, a ponadto godzi w poczucie bezpieczeństwa grupy. Każda grupa przestępcza musi się liczyć z tym, że z niej wyłoni się kolejny świadek koronny - mówiła sędzia Anna Wesołowska.

Prokurator jest zadowolona z wyroku. - Dla każdego prawnika takie uzasadnienie sądu jest satysfakcją, a wyroki są bardzo zbliżone do tych kar, które były wnioskowane przez oskarżyciela - powiedziała prokurator Małgorzata Glapska-Dudkiewicz.

Obrońcy oskarżonych, którzy domagali się uniewinnienia swoich klientów, w trakcie procesu próbowali podważyć wiarygodność świadka koronnego. Większość z obrońców zapowiedziała złożenie apelacji.

- W tym procesie, zdaniem sądu, instytucja świadka koronnego został wykorzystana zgodnie z regułami, dla których został stworzona. Ale istotą każdego rozstrzygnięcia w tej sprawie jest danie wiary świadkowi koronnemu. Tak samo ktoś ma prawo uwierzyć w zeznania świadka koronnego, jak i ja mam prawo nie wierzyć w to, co ten świadek mówi - powiedział obrońca Andrzeja M., mecenas Stanisław Owczarek.

Tzw. łódzka ośmiornica została ujawniona przez organa ścigania w czerwcu 1999 roku. Według prokuratury, grupa zajmowała się głównie przestępstwami gospodarczymi i podatkowymi, ale ma na swym koncie także zabójstwa, napady i uprowadzenia dla okupu. Zdaniem prokuratury, w wyniku działań "ośmiornicy" Skarb Państwa stracił co najmniej 300 mln zł.

Grupa powstała na bazie struktur przestępczych istniejących od 1993 r. Założył ją Ireneusz J., pseudonim Gruby Irek, który został zastrzelony 24 grudnia 1997 r. w Zgierzu koło Łodzi. Zakończony proces dotyczy działania grupy od śmierci "Grubego Irka" do października 1998 r. Według prokuratury, w styczniu 1998 r. kierownictwo w mafii przejęli Tadeusz M. - pseudonim Tato, Mariusz K. i Andrzej M. - pseudonim Mikser.

Założyli oni na podstawioną osobę firmę "Rob Pol", która zajmowała się głównie wyłudzaniem towarów. Oskarżeni pobierali od producentów towary z tzw. odroczonym terminem płatności, ale nigdy nie spłacali należności. W ten sposób wyłudzili od czterech firm, w tym dwóch cukrowni, hurtowni tkanin i fabryki obuwia oraz od kilku osób fizycznych, towary o łącznej wartości ponad 3,5 mln zł.

Ponadto prokuratura zarzuciła grupie, że produkując niskiej jakości wino, nie zapłaciła podatku akcyzowego i VAT w kwocie co najmniej 3 mln zł.

Według prokuratury, jest to pierwszy z serii najważniejszych procesów tzw. łódzkiej ośmiornicy.

Ze względu na rozmiary śledztwa i zakres działalności mafii, konieczne było podzielenie go na wątki. We wrześniu 1999 r. wyłączono do odrębnego postępowania tzw. wątek winiarski. Do tej pory prokuratura skierowała do sądów 24 akty oskarżenia w sprawach związanych z ośmiornicą; w sądach zapadło 18 wyroków.

RMF/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje