Pierwszy rok piotrkowskiej Rady Miasta

Minął pierwszy rok pracy Rady Miasta. Z kim najbardziej może nam się kojarzyć? Które wydarzenia zapamiętaliśmy? I wreszcie - co radni przez ostatnie 12 miesięcy dla mieszkańców Piotrkowa zdążyli zrobić, a czego zrobić nie zdążyli?

Przez ten rok wydarzyło się wiele. Chyba nawet o wiele za wiele: było zabójstwo radnego Kulbata, pijacki wybryk radnego Simy, głośna sprawa przewodniczącego Błaszczyńskiego, ostatnio nagłośniona sprawa radnego Machery, czy słynna "interakcja" radnej Wójcik. Były też ciągłe kłótnie i spory między prawicową koalicją a... prawicowo-lewicową opozycją.

Reklama

Z drugiej strony radni podjęli prawie ćwierć tysiąca uchwał, dzięki którym wyremontowano kilka ulic, remontuje się kolejne, rewitalizowana jest Starówka, a ostatnio oddano do użytku lodowisko.

To ostatnie ma prawdopodobnie rekompensować zapomniany przez radnych projekt wybudowania w Piotrkowie hali balonowej, która miała powstać na obiektach OSiR-u przy ul. Belzackiej. Jednak krytycy obecnej RM podkreślają, że lodowisko, to głównie sukces prezydenta, a dopiero później radnych, remonty były zaplanowane jeszcze w poprzedniej kadencji, a tylu negatywnych wydarzeń związanych z radnymi jeszcze nie było.

Prezydent miasta bardzo pozytywnie ocenia pierwszy rok pracy piotrkowskich radnych.

- Z satysfakcją stwierdzam, że jest ona nacechowana troską o sprawy publiczne - mówi Krzysztof Chojniak - cieszę się z aktywności i merytorycznego przygotowania radnych zarówno koalicji, jak i opozycji. Radę oceniam dobrze, uważam, że radni to osoby oddane pracy na rzecz miasta i jego mieszkańców i (poza małymi wyjątkami) otwarte na wspólne rozwiązywanie problemów. Zwracam też uwagę, że ilość interpelacji czy zapytań na sesjach może być mylnym miernikiem aktywności, a bardzo często nie przekłada się na skuteczność. Na szczęście jednak przeważają te działania, które można zaliczyć do efektywnych, a nie tylko efektownych.

Radni aktywni, radni nieaktywni

W obecnej kadencji samorządowej odbyło się 15 sesji Rady Miasta, radni pracowali w 7 komisjach merytorycznych, wystąpili ze 141 interpelacjami. Być może ich zgłaszanie rzeczywiście nie jest najlepszym miernikiem aktywności, ale... jakimś jednak jest. W nieoficjalnej klasyfikacji na najaktywniejszego (na sesjach) radnego, po 1/4 wyścigu prowadzi Tomasz Sokalski - 17 interpelacji, przed Andrzejem Czaplą i Pawłami: Ciszewskim i Załogą. Tabelę zamykają: Monika Tera, Karol Sima, Paweł Machera, Magdalena Kwiecińska i Tomasz Stasiak.

Ten ostatni uważa, że nie każdy aktywny na sesjach jest także efektywny w pracy dla mieszkańców.

- Ja akurat wiele spraw załatwiam poza sesjami, na bezpośrednich spotkaniach z ludźmi, którzy do mnie zgłaszają swoje problemy. Takie klasyfikacje nie są do końca miarodajne.

Najsłynniejszą interpelacją ostatnich miesięcy była chyba ta zgłoszona przez Jadwigę Wójcik.

- Chciałam zapytać (...) ile miasto kosztowało to wielkie dzieło sztuki, ten wspaniały monument wykonany przez wielkiego artystę, służące dziś raczej jako parawan dla panów, którzy chcą zrobić siusiu.

Pytanie wywołało wielkie zainteresowanie lokalnych mediów oraz dyskusję na temat sensu organizowania w Piotrkowie Festiwalu Sztuki Współczesnej "Interakcje". Oliwy do ognia radna Wójcik dolała kilka tygodni później, pytając o białoruski performance organizatora "Interakcji", piotrkowskiego artystę, Stanisława Piotra Gajdę.

Dziś radna nie chce oficjalnie wypowiadać się na temat sztuki współczesnej. Poproszona o podsumowanie pierwszego roku pracy RM, mówi:

- Cały czas się uczę; myślę, że inni nowi radni też. Staram się pracować jak najlepiej potrafię, a czy przyniesie to owocne rezultaty, zobaczymy na zakończenie kadencji. Wtedy przyjdzie czas na podsumowania.

Kadencja kończy się za trzy lata.

Jednym z najaktywniejszych radnych jest Jan Dziemdziora, znany z rzadkiej umiejętności układania przedziwnych metafor oraz z działalności w Radzie Osiedla Słowackiego. No i może jeszcze z tego, że w tym roku w uznaniu zasług, został "Piotrem 2007". Jego zdaniem w tej radzie za dużo jest gier wojennych.

- I tutaj radni tracą zbyt wiele tak potrzebnej energii, której później brakuje na sprawy codzienne. Ten rok charakteryzował się tym, że na początku nowi radni byli bardzo ciekawi świata: zadawali mnóstwo pytań, wszystko chcieli wiedzieć, a kiedy już się trochę dowiedzieli - uspokoili się. Po prostu dla nowicjuszy praca w radzie była całkowicie nowym doświadczeniem, a kiedy już się nieco oswoili z pracą w samorządzie, ich ciekawość uległa znacznemu zmniejszeniu. Czy dobrze tę pracę wykonują? Jedni tak, inni chyba nie bardzo. Uważam, że w takiej instytucji, jak Rada Miasta, powinno być mniej politycznej walki, a więcej działań na rzecz mieszkańców. Jednak chyba nie wszyscy są tego samego zdania...

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy