Piotrkowscy pocztowcy strajkują

Piotrkowscy listonosze od poniedziałku nie roznoszą poczty. Dołączyli do nich także niektórzy pracownicy służby okienkowej. Podobnie jest w Tomaszowie, Bełchatowie i Łodzi. Również mieszkańcy Sulejowa i Woli Krzysztoporskiej z utęsknieniem wypatrują doręczycieli.

Po strajku lekarzy i pielęgniarek przyszedł czas na strajk pocztowców, którzy domagają się 150 zł podwyżki dla każdego pracownika.

Reklama

Nieczynne do odwołania

Główny Urząd Pocztowy w Piotrkowie od poniedziałku stoi zamknięty. Klienci, którzy zazwyczaj korzystają w nim z usług, odchodzą z kwitkiem. Rozpoczął się bowiem strajk listonoszy, którzy postanowili walczyć o swoje. Zeszłoroczny bowiem protest nie przyniósł oczekiwanych rezultatów. Na razie strajkują urzędy pocztowe w województwie łódzkim. Jak długo przyjdzie czekać piotrkowianom na przesyłki, nie wiadomo. Nikt nie potrafi bowiem określić, jak długo potrwa strajk pocztowców.

Listonosze domagają się podwyżek

Strajk rozpoczęli listonosze, którzy domagają się wzrostu płacy o 150 zł, osłon socjalnych, a także zwiększenia liczby pracowników. Przyłączyli się do nich również pracownicy obsługi okienkowej. - Pracownicy są niezadowoleni z warunków pracy na poczcie - wyjaśnia Krystyna Michałowska, dyrektor Centrum Sieci Pocztowej, Oddziału Rejonowego w Piotrkowie. - I chodzi im nie tylko o warunki płacowe. Skierowane zostały postulaty do Dyrekcji Generalnej Poczty Polskiej, ale mimo podjętych przez związki zawodowe negocjacji, nie osiągnięto porozumienia. Pracownicy postanowili rozpocząć strajk.

- Cały czas trwają w Łodzi rozmowy dyrekcji z przedstawicielami związków zawodowych listonoszy - mówi Radosław Kazimierski, rzecznik prasowy Poczty Polskiej. - Mamy nadzieję, że w najbliższym czasie wszystko się wyjaśni i poczta zacznie normalnie pracować.

Ciężka torba i praca

Praca listonosza jest ciężka w dosłownym znaczeniu. Ogromna liczba ulotek i reklam obciąża ich torby, które ważą średnio 15 kg. Pracują po 12 godzin dziennie i nikt im za nadgodziny nie płaci. Średnio piotrkowski listonosz zarabia 1200 zł netto. Postanowili walczyć o swoje. - Nikt nam nie płaci za nadgodziny - mówi anonimowo jeden z piotrkowskich listonoszy. - A pracy jest mnóstwo, bo brakuje ludzi. Jedni wyjechali z Polski, a drudzy nie chcą za taka pensje pracować.

- Ja ich rozumiem - mówi Jadwik Kowalska, która stanęła przed zamkniętym urzędem. - Ciężka torba, bieganie po schodach w górę i dół. Jak widzę takiego zziajanego listonosza, który przynosi mi co prawda marną emeryturę, to mimo że mam mało pieniędzy, zawsze mu coś dam za fatygę.

Czekanie nie pomogło

W ubiegłym tygodniu pisaliśmy, że poczta zwolniła tempo. Przesyłki docierały do klientów z opóźnieniem. Zaniepokojonym mieszkańcom kazano cierpliwie czekać, aż sytuacja się poprawi. A tu zamiast poprawy nastąpiło pogorszenie.

Wszyscy pamiętają, jak uciążliwy okazał się strajk pocztowców pod koniec ubiegłego roku. Rozpoczął się on w Gdańsku i w krótkim czasie fala protestacyjna zalała cały kraj. Liczne opóźnienia i wywołane przez nie komplikacje spowodowały, że część klientów postanowiła zrezygnować z usług Poczty Polskiej.

Obecny spór listonoszy z Pocztą Polską spowoduje zapewne zaleganie rachunków i materiałów promocyjnych. Strajk pocztowców to także paraliż dla wielu firm, które poniosą ogromne straty. Niezadowolone są też osoby, które zajmują się prężnie działającym handlem elektronicznym. Wiele osób starając się ominąć problemy z pocztą wybiera operatorów alternatywnych (firmy kuriersko-pocztowe). - Często robię zakupy za pośrednictwem Internetu - mówi pan Mariusz. - Gdy dowiedziałem się, że pocztowcy znowu strajkują, postanowiłem poszukać innego operatora. Zobaczę czy firma Inpost okaże się skuteczniejsza.

Strajk do odwołania

Nie wiadomo, jak długo potrwa strajk piotrkowskich pocztowców. Obecnie w Piotrkowie strajkuje Urząd Pocztowy nr 1 i 3, czyli przy ulicy Słowackiego i Łódzkiej. Do strajku przystąpiły także wszystkie urzędy pocztowe w Tomaszowie Mazowieckim oraz Poczta Główna w Bełchatowie, a także w Sulejowie i Woli Krzysztoporskiej.

Te urzędy, które są czynne, robią co mogą, aby nadążyć z obsługą zdenerwowanych i narzekających klientów. W Piotrkowie można korzystać z usług pocztowych w urzędach przy ulicy: Bugajskiej, Belzackiej, Konopnickiej i Wroniej. - Jesteśmy obecnie w stanie organizowania się w tych urzędach, które pozostają czynne - tłumaczy dyrektor Krystyna Michałowska. - Wzmacniamy obsadę pracowników tak, aby mieszkańcy nie odczuli zbytnio niedogodności związanych ze strajkiem.

Nie zostawili ludzi bez pieniędzy

Renciści i emeryci, którym listonosz przynosi pieniądze. W środę uruchomiono specjalny punkt przy urzędzie pocztowym na ulicy Słowackiego, w którym można było odebrać przekaz pieniężny. Mieszkańcy Piotrkowa jednak nie kryli swojego oburzenia. Szczególnie ci starsi, którzy musieli czekać nawet dwie godziny, aby odebrać rentę czy emeryturę. - Na stare lata muszę teraz tu przychodzić i czekać, aby emeryturę odebrać - mówi zdenerwowana kobieta. - Wszyscy niech zaczną strajkować, to będzie najlepiej - dodaje kolejna. - Jak się im nie podoba, to niech zmienią pracę. W głowach się niektórym już przewraca - wtrąca rozżalony mężczyzna. - Najpierw była kartka, że wypłacać będą na poczcie przy Belzackiej. Jak tam poszłam to okazało się, że to jednak przy Słowackiego - mówi pani Zofia, która biegała dziś po całym mieście, aby odebrać swoje pieniądze.

I choć mieszkańcy są zdenerwowani, to i tak mają więcej szczęścia niż mieszkańcy Łodzi, którzy pieniędzy na razie nie otrzymali.

Uruchomiona została również specjalna infolinia, po numerem której można uzyskać informację dotyczące odbiorów przekazów rentowych i emerytalnych. Nr telefonu to 0 801 125 125. - Nie chcieliśmy narażać emerytów i rencistów na to, że zostaną bez pieniędzy, gdyż strajk może potrwać dłużej - wyjaśnia dyrektor Krystyna Michałowska.

Anita Wojtala

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje