Piotrkowska "orkiestra"

O wywiadzie rzeczniczki praw dziecka dla jednego z tygodników, w którym zastanawiała się nad tym, czy Tinky Winky, jeden z bohaterów bajki "Teletubisie" jest homoseksualistą, zrobiło się głośno. Nie tylko w Polsce - informacja stała się w ubiegłym tygodniu prawdziwym przebojem internetowych serwisów na całym świecie, a przy okazji początkiem kolejnej dyskusji na trudne tematy.

Teletubisie sympatyczne, ale... coś ukrywają

Reklama

- Poproszę moich psychologów z biura, by obejrzeli bajkę "Teletubbies" i ocenili, czy może być ona pokazywana w telewizji publicznej - deklaruje Ewa Sowińska.

Chodzi o sugestie, że popularny animowany program dla najmłodszych promuje homoseksualizm.

- Słyszałam o tym problemie. Sprawa jest niezwykle delikatna, bo ta bajka jest wyjątkowo przez dzieci lubiana. Mnie się zdarzyło kiedyś obejrzeć jeden z odcinków i muszę przyznać, że te postaci wydały mi się bardzo sympatyczne.

Jest jednak prawdopodobnie problem jednej z postaci, twierdzi pani rzecznik. - Zauważyłam, że Tinky Winky ma damską torebkę, ale nie skojarzyłam, że jest chłopcem. W pierwszej chwili pomyślałam, że ta torebka musi temu Teletubisiowi przeszkadzać. Taki balast niepotrzebny. Później się dowiedziałam, że w tym może być jakiś ukryty homoseksualny podtekst - mówi Ewa Sowińska w wywiadzie udzielonym tygodnikowi "Wprost".

W wywiadzie głośnym, znanym już chyba większości z nas, w wywiadzie, w którym rzeczniczka popiera też pomysł ministerstwa edukacji, by zakazać zapraszania do szkół przedstawicieli mniejszości seksualnych. - Taka osoba może przyjść na lekcję ekstrawagancko ubrana, a młodzieży może się to spodobać. Z pozoru nic się złego nie dzieje, a jednak jakiejś formy promocji homoseksualizmu można się tu dopatrzyć - ocenia Ewa Sowińska.

Czy Tinky Winky, o którym prawdopodobnie część dorosłych Czytelników dowiedziała się kilka dni temu, jest homoseksualistą? Czy rzeczywiście mamy do czynienia z ogólnopolską promocją homoseksualizmu? Jacy są piotrkowscy "kochający inaczej"? I czy rzeczywiście istnieje coś takiego, jak problem gejowski, zwłaszcza w takim mieście, jak Piotrków?

Problem z Teletubisiem

- Jakiś problem jest - uważa piotrkowski działacz Młodzieży Wszechpolskiej, Paweł Lesiak. Teletubisie mają, co prawda trafiać do dzieci od lat 2 do 4, i tutaj zagrożenia nie ma, ale przecież bajkę oglądają też dzieci nieco starsze, od 4 lat na przykład. A właśnie w tym wieku dziecko zaczyna się interesować własną, jak to określa pan Paweł, płciowością.

I tu pojawia się kłopot: takie dziecko poszukuje idoli, a jednym z nich może być np. Tinky Winky...

Faktycznie, może się zdarzyć, że dziecko, w poszukiwaniu wzorca osobowego, znajdzie idola w Teletubisiu. I co? Taki Teletubiś, choć przedstawiany jako samiec, nosi torebkę. Damską torebkę. No i jeszcze ma nad głową trójkąt. Różowy trójkąt... Czy tak powinien wyglądać chłopiec/mężczyzna/samiec?

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje