Porażające dane z Łodzi

Największą zmorą Łodzi są narkotyki. Dotarliśmy do raportu łódzkiej policji podsumowującego 2007 rok. W ciągu dwóch lat liczba ujawnionych przestępstw związanych z handlem narkotykami wzrosła o połowę.

Policyjne statystyki dotyczące przestępstw narkotykowych są porażające. Tylko w ubiegłym roku stwierdzono ich 998. Zdecydowana większość, bo 947 została wykryta. Wskaźnik wykrycia jest bardzo wysoki, bo wynosi 94,4 procent.

Reklama

- Nie ma tygodnia, żeby jakiś łódzki diler nie trafił za kratki. Tylko w ubiegłym roku 630 osobom postawiono zarzuty - mówi komisarz Piotr Szustowski, zastępca naczelnika sekcji narkotykowej.

Łódzka policja nie ukrywa, że narkotyki są wszędzie i niemal każdy może je kupić. Dlatego w lutym 2007 roku w Komendzie Miejskiej Policji zaczęła działać specjalna sekcja narkotykowa. Obecnie pracuje w niej 30 policjantów, którzy zajmują się wyłącznie sprawami związanymi z handlem i dystrybucją środków odurzających. Do sekcji trafili policjanci, którzy wcześniej zajmowali się narkotykami oraz doświadczeni oficerowie z pionów dochodzeniowo-śledczych.

- Wcześniej byliśmy rozrzuceni po ośmiu komisariatach. Teraz działamy w jednej sekcji. Mamy lepsze rozpoznanie środowiska przestępczego i stosujemy nowsze metody. Wykorzystujemy także to, że poszczególne grupy przestępcze ze sobą konkurują. Wzajemnie się podpuszczają, a później wpadają jedni i drudzy - mówi Piotr Szustowski.

Elka już siedzi

Po mieście krąży plotka, że po pół roku pracy specjalnej grupy, cena narkotyków w Łodzi wzrosła. Ponoć trudniej także je kupić.

- Faktycznie, niektóre narkotyki zdrożały, ale nie wiem, czy to akurat nasza zasługa. Mamy na koncie wiele spektakularnych sukcesów - twierdzi komisarz Szustowski.

Od momentu powstania, sekcja narkotykowa rozbiła m.in. gang "Elki ze Zgierskiej". Jego nazwa pochodzi od imienia kobiety stojącej na czele dilerów. Wpadła także grupa "Cioci i Biedrony" z Polesia. Dwie damy po pięćdziesiątce kierowały grupą przestępczą, która handlowała środkami odurzającymi. Wraz z nimi wpadło 12 osób. W magazynach w centrum Łodzi zlikwidowano również dwie plantacje konopi indyjskich. Na polsko-niemieckiej granicy w Świecku przechwycono 400 tabletek ecstasy. W sumie policja zarekwirowała narkotyki warte prawie dwa miliony złotych.

- Przestępstwa narkotykowe trudno wykryć, bo nikt ich nie zgłasza. Diler przecież na siebie nie doniesie, a kupujący, nawet jak zostanie oszukany, na policję nie pójdzie. Gdy do akcji wkroczyła nowa sekcja od razu wykryto dwukrotnie więcej takich przestępstw. Wcześniej oczywiście też je popełniano, ale nikt o nich nie wiedział - wyjaśnia Mirosław Micor, podinspektor z KMP.

Polesie króluje

W Łodzi najłatwiej dostać narkotyki na starym Polesiu. Policjanci twierdzą, że to mekka łódzkich dilerów. Większych kłopotów nie ma z kupieniem ich także w Śródmieściu.

- Najczęściej dilują w pubach, dyskotekach, na ulicach i w bramach. Są też delikwenci, którzy trzymają towar w domu i klienci przychodzą do nich. Nieprawdziwe są informacje, że narkotyki można kupić przed szkołami. Większość dyrektorów w tej sprawie współpracuje z policją - twierdzi komisarz Szustowski.

Z policyjnych statystyk wynika, że najpopularniejszymi narkotykami w Łodzi są amfetamina, marihuana i heroina. Gram "amfy" kosztuje 20 złotych, a "marychy" od 20 do 30.

- Znacznie więcej, bo jakieś 200 zł, trzeba wyłożyć za gram heroiny. Ale z niego można zrobić nawet 10 działek. Osoba, która jest od niej uzależniona, dziennie musi wydać od 100 do 200 zł - mówi Piotr Szustowski.

Dariusz Gabryelski

dariusz.gabryelski@echomiasta.pl

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje