Poselskie święta w areszcie

Poseł Andrzej Pęczak oraz lobbysta Marek D. i jego asystent Krzysztof P., którzy wręczyli Pęczakowi łapówkę w postaci luksusowego mercedesa, spędzą święta w celi.

Dlaczego temida była tak bezwzględna dla aferzystów tłumaczy Grażyna Jeżewska z Sądu Okręgowego w Łodzi:

Reklama

Andrzej Pęczak trafił do aresztu 20 listopada. Sąd pierwszej instancji zdecydował o aresztowaniu go na trzy miesiące ze względu na obawę matactwa i grożąca mu wysoką karę.

Prokuratura Apelacyjna w Łodzi zarzuciła Pęczakowi przyjęcie korzyści majątkowej i osobistej w kwocie co najmniej 295 tys. od znanego lobbysty Marka D. i jego asystenta, byłego posła KPN Krzysztofa P. Łapówką miało być prawo użytkowania luksusowego mercedesa oraz telefonu komórkowego. Przyjęcie przez posła korzyści majątkowej i osobistej - zdaniem prokuratury - miało nastąpić w "zamian za zachowanie stanowiące naruszenie praw i obowiązków wynikających z ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora". Grozi za to kara do 12 lat więzienia.

43-letni biznesmen Marek D., właściciel spółki Triton Holding (stanowiącej część Larchmont Group - red.) oraz jego asystent 46-letni Krzysztof P. przebywają w areszcie od końca września. (Marek D. obecnie przebywa w areszcie w Piotrkowie Tryb., a Krzysztof P. w łódzkim areszcie - red.).

Prokuratura zarzuca im wręczenie korzyści majątkowej i osobistej posłowi Pęczakowi.

RMF/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje