Powyjeżdżali, powymierali

W muzycznym świecie pewne jest tylko to, że Mick Jagger nagra z kolegami kolejną płytę, a sir Paul McCartney będzie grał nawet z niedowładem. Z reguły jednak muzycy kończą swoją karierę.

Co robią łodzianie, soliści i członkowie znanych zespołów, którzy gitary i mikrofony zamknęli w futerałach? Czy słuch o nich zaginął?

Reklama

Łódź od dawna słynie z muzyków. Powstały tu dziesiątki kapel, okupujących pierwsze miejsca list przebojów w oficjalnym obiegu. Mowa tu np. o: Ich Troje, No To Co, Trubadurach, Varius Manx, Krzysztofie Krawczyku. A jeśli zespoły działały na marginesie kultury, to i tak rozpalały wyobraźnię i emocje, jak punkowe Brak czy Moskwa. Nie zapominajmy o elitarnym jazzie i słynnym skrzypku z Łodzi - Michale Urbaniaku.

Można kroić

Co ciekawe, z reguły łódzcy muzycy, nawet ci popularnie zwani dinozaurami, wciąż grają. Ciągle na scenach w całej Polsce, w swoich nieśmiertelnych strojach muszkieterów, występują Trubadurzy, za mikrofonem staje także Krzysztof Krawczyk, niegdyś członek zespołu.

Koncertuje No To Co, ze swoimi największymi przebojami "Pożar w Kwaśniewicach" i "Te opolskie dziouchy". Na estradach wciąż występują Krystyna Giżowska i Bogusław Mec (i to mimo walki z rakiem). Działalności nie zawiesił Ziemowit Kosmowski, lider legendarnych Rendez-Vous i Braku. I cała masa grup, które działają znacznie krócej, choćby Ich Troje, które niedawno wydało nową płytę.

- Rynek jaki jest, taki jest, ale zawsze można coś z niego wykroić - mówi Sławomir "Słoń" Macias, łódzki dziennikarz muzyczny, czynny perkusista, producent muzyczny.

Wokół muzyki

Jednak chyba najsłynniejszym łódzkim zespołem, który przestał działać, jest Varius Manx. Po wypadku w maju 2006 r., w którym bardzo poważne obrażenia odniosła wokalistka Monika Kuszyńska, grupa nie wznowiła działalności. Ale, jak mówi Monika Paprocka, menedżer grupy, sprawa jest cały czas otwarta...

Niemniej członkowie zespołu, choć nie grają razem, ostro pracują. Robert Janson napisał niedawno muzykę do filmu "Świadectwo" o papieżu Janie Pawle II. Paweł Marciniak jest uznanym producentem muzycznym i inżynierem dźwięku. W Łodzi prowadzi swoje własne studio nagraniowe, w czym pomaga mu brat Michał.

Z kolei perkusista Sławomir Romanowski pomaga w rozwoju i karierze muzycznej swojemu synowi Adamowi. Nastolatek jest wokalistą i skrzypkiem grupy Nefer, w której grają sami nastolatkowie.

Rozbrat z muzyką musiał nastąpić w życiu Moniki Kuszyńskiej, która najbardziej ucierpiała w feralnym wypadku. Wokalistka przechodzi cały czas intensywną rehabilitację i nie wróciła do pracy artystycznej.

Pasja wilniaka

Skoro było o Monice Kuszyńskiej... Wokalistką, ale także aktorami, kaskaderami, ludźmi mediów, po wypadkach, opiekuje się stowarzyszenie "Połączeni pasją". W jej zarządzie działa łodzianin z Wilna, Krzysztof Cwynar.

Solista święcił triumfy na festiwalach, m.in. w Kołobrzegu. Dziś koncertuje bardzo rzadko, najwyżej raz w miesiącu, bo swoje życie skierował właśnie na pracę społeczną. Od 1997 r. prowadzi Studio Integracji przy Łódzkim Domu Kultury.

- Konkuruję z farmakologią. U mnie na zajęciach trzeba się zdecydować, czy chce się być artystą, czy inwalidą - mówi Krzysztof Cwynar, który pracuje z uzdolnionymi artystycznie dziećmi niepełnosprawnymi i upośledzonymi umysłowo. - To ciągnięcie do życia przez sztukę.

Wokalista pisze teksty, komponuje muzykę, a potem młodzi ludzie wykonują ją na recitalach. Zajęcia odbywają się cztery razy w tygodniu, a młodzi niepełnosprawni artyści nie chcą wracać do domów...

Co u nich

- Z muzykami jest tak, że albo ciągle grają w różnych zespołach i różnych konfiguracjach, albo znikają i nie wiadomo, co się z nimi dzieje - przyznaje Adam Kołaciński, niegdyś dziennikarz muzyczny Radia Łódź, dziś szef portalu Rossnet.pl. - Czasem pojawia się jakaś plotka. Na przykład, że Paweł Gumola z Moskwy poszedł w buddyzm i czasem na dłużej wyjeżdża do Indii.

W łódzkim środowisku muzycznym co chwila coś słychać, o tym kto, co i gdzie. Oczywiście, wszystko niesprawdzone. Przykłady? Waldi Moder robi harce na gitarce gdzieś na Śląsku, Boguś Michalonek (Phantom, Cinema) ma życiowe problemy, pognał na Zachód i wciąż nagrywa, a Piotr Czyszanowski (m.in. Moskwa i Blitzkrieg) wyjechał do USA. Wielu zachodzi w głowę, co dzieje się choćby z członkami grup rockowych Argus i Krótkie Spięcie czy bardziej statecznego Primo Voto, znanego z chórków na Festiwalu Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu.

Ale o kilku muzykach wiadomo, co robią po odwieszeniu gitary na kołek. Były gitarzysta Phantomu Jacek Sikora - jest właścicielem Sklepu Turysty przy ul. Narutowicza. Obok muzyki jego wielką pasją jest wspinaczka. Jeden z założycieli Klaatu - Przemysław Stangierski - z powodzeniem odnalazł się w świecie biznesu. Z kolei Tomasz Kasprzyk (Red CPN, De Sejm) jest szefem i dyrektorem programowym sieci Antyradio. Najczęściej jednak jest tak, że jeżeli muzyk kończy swoją karierę, słuch po nim ginie.

- Za moich czasów, w latach 60. i 70. wielu chłopaków grało muzykę, część z nich z sukcesami do dziś - przyznaje Marian Lichtman z Trubadurów. - Ale większości nazwisk już nie pamiętam. Słyszałem, że powyjeżdżali, powymierali.

Michał Bogusiak

michal.bogusiak@echomiasta.pl

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje