Prokuratura wyjaśnia okoliczności śmierci 7-letniego chłopca

Prokuratura Rejonowa Łódź-Bałuty wszczęła śledztwo ws. nieumyślnego spowodowania śmierci 7-letniego Adasia, który zmarł w miniony wtorek w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym im. Marii Konopnickiej w Łodzi - poinformowała w piątek Prokuratura Okręgowa w Łodzi.

- Niezwłocznie przystąpimy do zabezpieczenia dokumentacji medycznej. Niebawem rozpoczną się przesłuchania świadków - powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania.

Reklama

Dyrekcja szpitala poinformowała, że do czasu uzyskania wyników sekcji zwłok dziecka nie będzie komentowała sprawy.

O śmierci chłopca napisała w piątkowym wydaniu łódzka "Gazeta Wyborcza". - Z publikacji wynika, że dziecko z wysoką gorączką trafiło do szpitala w miniony piątek ok. godz. 23. Następnie zostało umieszczone na oddziale ratunkowym w wieloosobowej sali. Nie były kontrolowane jego funkcje życiowe przy użyciu specjalistycznego sprzętu - powiedział Kopania.

Po północy personel szpitala stwierdził, że chłopiec nie daje oznak życia. Według gazety w dokumentacji medycznej dokonano wpisu, iż nie wiadomo, jak długo dziecko było w takim stanie. Podjęta reanimacja doprowadziła do przywrócenia funkcji życiowych, jednak doszło do nieodwracalnego uszkodzenia mózgu. We wtorek stwierdzono zgon dziecka.

- Te wszystkie fakty wymagają sprawdzenia, dlatego też podjęta została decyzja o wszczęciu śledztwa. W tym postępowaniu badane jest, czy można mówić o zaniedbaniach w zakresie sprawowania opieki nad dzieckiem, a zwłaszcza, czy zapewniono mu wszelką niezbędną pomoc medyczną od czasu, gdy trafiło do szpitala - wyjaśnił Kopania.

Dowiedz się więcej na temat: dziecko | śmierć

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje