Sąd nie aresztował podejrzanego o pobicie 2-miesięcznego dziecka

Łódzki sąd nie aresztował 29-latka podejrzanego o uszkodzenie ciała dwumiesięcznej dziewczynki. Dziecko trafiło do szpitala ze złamaną kością skroniową oraz licznymi krwiakami w główce; przeszło operację. Mężczyźnie grozi 5 lat więzienia.

Prokuratura wnioskowała o tymczasowy areszt dla mężczyzny ze względu na obawę matactwa. Sąd uznał jednak, że nie został zebrany wystarczający materiał dowodowy, by zastosować najsurowszy środek zapobiegawczy. Prokuratura prawdopodobnie wniesie zażalenie na tę decyzję - powiedział w poniedziałek rzecznik łódzkiej prokuratury Krzysztof Kopania.

Reklama

Jak poinformowała rzeczniczka łódzkiej policji podinsp. Joanna Kącka z dzieckiem do Centrum Zdrowia Matki Polki zgłosiła się 29-letnia siostra jego matki. Przywiozła dwumiesięczną siostrzenicę Amelię twierdząc, że niemowlę miało drgawki i problemy z oddychaniem.

Na ciele dziewczynki nie było widocznych obrażeń zewnętrznych, poza wybroczynami w oczach. Po przeprowadzeniu badań neurologicznych okazało się jednak, że dziecko ma obrażenia głowy - złamaną kość skroniową oraz liczne krwiaki. Dziewczynka przeszła operację i trafiła na oddział intensywnej opieki.

O sytuacji powiadomiono policję i prokuraturę

O sytuacji powiadomiono policję i prokuraturę. Zatrzymano do wyjaśnienia 23-letnią matkę dziewczynki, jej siostrę i konkubenta tej ostatniej.

Kobiety po przesłuchaniu w charakterze świadka zostały zwolnione, a 29-letni mężczyzna usłyszał zarzut spowodowania u dziecka obrażeń, które skutkowały naruszeniem czynności narządów ciała na czas powyżej siedmiu dni. Grozi za to do 5 lat więzienia - powiedział PAP Kopania.

W prokuraturze mężczyzna nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień; w sądzie powiedział, że nie opiekował się dzieckiem.

Jak ustalono, 23-letnia matka po urodzeniu dziecka (ma jeszcze dwoje dzieci, które z nią nie mieszkają) zamieszkała u swej siostry i jej konkubenta, którzy sami wychowują roczne dziecko. Od kilku dni matki nie było w domu; spędzała czas w gronie znajomych. Kiedy została zatrzymana miała w organizmie ponad dwa promile alkoholu.

29-latek był często agresywny wobec konkubiny

Według policji jej siostra i konkubent starali się o nabycie statusu rodziny zastępczej dla dziewczynki i byli objęci nadzorem kuratora sądowego. Do policji nikt wcześniej nie przekazywał sygnałów wskazujących na przemoc domową.

Z zeznań matki dziecka wynika, że 29-latek był często agresywny wobec konkubiny. Według kobiety na początku października mogło dojść do incydentu z jego udziałem, po którym stwierdziła siniak na główce dziecka; mniej więcej od tego momentu zaczęły pojawiać się drgawki.

Ze wstępnej opinii biegłego wynika, że krwiaki mogły powstać w różnym czasie; do dalszych badań zabezpieczono tkanki, które mają pomóc w bardziej precyzyjnym określeniu czasu w jakim doszło do ich powstania. Zdaniem biegłego z zakresu okulistyki wybroczyny w oczach mogą wskazywać na zespół dziecka maltretowanego - dodał Kopania.

W śledztwie przesłuchani mają zostać m.in. pielęgniarka środowiskowa, położna oraz kurator sądowy. Podejrzany mężczyzna był wcześniej karany za nielegalne posiadanie broni.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy