Se-ma-for zrealizuje film animowany o Chopinie

Łódzkie studio Se-ma-for realizuje własny film animowany o Fryderyku Chopinie pod roboczym tytułem "Serce w murze". Animacja powstaje z okazji przyszłorocznych obchodów Roku Chopinowskiego. Choć film będzie gotowy dopiero w 2011 roku, to - jak zapewniają jego twórcy - warto na niego poczekać, gdyż będzie to największa produkcja w historii polskiej animacji.

Jak powiedział szef Se-Ma-Fora Zbigniew Żmudzki, produkcja będzie kosztowała ok. 10-12 mln złotych, a znaczną część środków pokryje szwajcarski koproducent.

Reklama

Do końca sierpnia ma być gotowy scenariusz, scenopisy obrazkowe oraz projekty lalek. Zdjęcia będą trwały 12 miesięcy, a przy realizacji filmu zatrudnionych zostanie około 200 osób.

Początkowo łódzkie studio Se-ma-for miało pracować przy filmie "Projekt Chopin" wspólnie z brytyjską firmą producencką BreakThru, z którą wyprodukowało oscarowego "Piotrusia i Wilka".

- Chęć współpracy wyraził Hugh Welchman z firmy BreakThru. Zaproponował też, że on zajmie się przygotowaniem scenariusza, ponieważ współpracuje z Marianelą Maldonado, która pisała scenariusz do "Piotrusia i wilka". Mieliśmy ten film realizować w koprodukcji. W międzyczasie BreakThru założyło filię w Polsce. Już jako polski producent BreakThru Poland realizuje ten film bez naszego udziału, ponieważ doszli do wniosku, że my im do niczego nie jesteśmy potrzebni - podkreślił Żmudzki.

Odpowiedzią na "Projekt Chopin" ma być własna produkcja Se-ma-fora; łódzcy twórcy dodoszli bowiem do wniosku, że nie ma żadnego powodu, dla którego nie mieliby zrealizować własnego projektu. Nad scenariuszem filmu pracowało wcześniej dwóch scenarzystów: Antoni Bańkowski i Sławomir Grabowski. Owocem ich pracy był scenariusz filmu zatytułowanego "Wakacje z Fryckiem". Film miał wykorzystywać historie z dzieciństwa Chopina, głównie pobyt 14-letniego Fryderyka w Szafarni na Kujawach. Kompozytor tam wydawał pismo "Kurier Szafarski", w którym opisywał śmieszne historie z wiejskiego życia - na którym bazowali scenarzyści.

Jednak ostatecznie zdecydowano się zmodyfikować ten scenariusz. - Jego wadą był brak myśli fabularnej. Nie było żadnego wątku fabularnego przewijającego się przez film, jakiejś intrygi. Był to zbiór epizodów, każdy z tych epizodów miał być ilustrowany innym utworem muzycznym, ale jednak był to tylko zbiór epizodów - wyjaśnia Żmudzki.

Zdecydowano się połączyć ten pomysł ze scenariuszem, nad którym pracowała absolwentka łódzkiej "filmówki" Balbina Bruszewska, autorka wielokrotnie nagradzanej animacji "Miasto płynie".

Żmudzki nie chciał zdradzić wielu szczegółów tego, co widzowie będą mogli ujrzeć na ekranach. "Balbina wprowadziła do scenariusza postać nam współczesną. Jest to młoda dziewczyna, która uczy się w szkole muzycznej i też wyjeżdża do Szafarni. Tam natyka się na listy Chopina i następuje nawiązanie kontaktu pomiędzy młodym Chopinem a dziewczyną. Nie będę zdradzał szczegółów, ale akcja toczy się równolegle i w czasach współczesnych, i w czasach Chopina" - zdradza Żmudzki.

Nawiązaniem do postaci wybitnego kompozytora będzie także muzyka wykorzystana w ścieżce dźwiękowej. Widzowie będą mogli usłyszeć dźwięki specjalnie zrekonstruowanego XIX-wiecznego fortepianu, którego brzmienie jest zupełnie inne niż obecnych instrumentów.

Produkcja powstaje na razie pod roboczym tytułem "Serce w murze". Jednak - aby realizacja doszła do skutku - potrzebne jest duże dofinansowanie. - Złożyliśmy pakiet do Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, na razie dostaliśmy też na developement, czyli na przygotowanie produkcji - powiedział Żmudzki.

Projekt miałby powstać w koprodukcji zagranicznej m.in. ze studiem w Szwajcarii. - Szwajcarski producent nawet powiedział, że może wyłożyć 50 proc. środków - zaznaczył Żmudzki. Na targach filmowych światowej animacji w Zagrzebiu pomysł realizacji "Serca w murze" zdobył pierwsze miejsce wśród filmów, nad którymi trwają prace.

Film ma być przeznaczony dla widzów od 13. roku życia, a szef Se-ma-fora określa go mianem "totalnie zwariowanego". - Jeśli mielibyśmy szukać jakiejś inspiracji, to bliżej mu będzie do "Gnijącej panny młodej" niż "Misia Uszatka". Ma to być bardzo zwariowana plastyka i bardzo zwariowana akcja" - dodaje Żmudzki. Zapowiedział, że w 2011 r Se-ma-for chciałby pokazać obszerne fragmenty filmu.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje