Śmierć 6-miesięcznej Basi. Sekcja zwłok nie dała odpowiedzi na pytania

Dopiero specjalistyczne badania tkanek i toksykologiczne wyjaśnią przyczynę śmierci półrocznej Basi z Kutna. Sekcja zwłok nie dała odpowiedzi na pytanie, dlaczego dziecko zmarło.

Reklama

" align="center" enlarge="0" />Zostały pobrane próbki do dalszych badań - histopatologicznych i toksykologicznych. Po uzyskaniu wyników z tych badań - prawdopodobnie za dwa, trzy tygodnie - biegły przeprowadzający sekcję zwłok wyda opinię, co było przyczyną śmierci dziewczynki - informują śledczy.

Matka zgłosiła się z Basią do lekarza do przychodni, bo właśnie wypadał termin szczepienia. Powiedziała lekarce, że córeczka kaszle. Dziecko zostało zbadane. - Pani doktor stwierdziła, że kaszel jest wynikiem tego, że Basia ząbkuje. Zdecydowała, żeby podać szczepionkę - mówi ciotka dziewczynki.

Po podaniu łączonej szczepionki Basia stała się apatyczna. Zaniepokoiło to rodziców. Zabrali ją do innego lekarza. Ten skierował dziewczynkę do szpitala w Kutnie z podejrzeniem zapalenia płuc.

Dzień później stan zdrowia dziewczynki był już na tyle zły, że lekarze zadecydowali o przewiezieniu jej do specjalistycznej kliniki pediatrycznej w Łodzi. Po chorą miała przyjechać karetka pogotowia z Łodzi.

Jak mówi rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania, z informacji przekazanych przez szpital wynika, że karetka przyjechała dopiero po ok. trzech godzinach. Kilka minut później dziecko zmarło.

W związku z tymi informacjami kutnowska prokuratura wszczęła śledztwo ws. nieumyślnego spowodowania śmierci dziewczynki.

Trwają ustalenia, przesłuchania świadków, zabezpieczona została dokumentacja medyczna. Zabezpieczono też treść rozmów, które szpital prowadził z Wojewódzką Stacją Ratownictwa Medycznego w Łodzi. W aptece, w której rodzice kupowali szczepionkę, zabezpieczono serię lekarstwa.

Według rzecznika śledczy będą musieli m.in. odpowiedzieć na pytanie, czy prawidłowa była decyzja o podaniu dziecku szczepionki, mimo że dziecko kaszlało.

Sprawdzane będą działania służb medycznych szpitala - od przyjęcia dziecka do placówki i umieszczenia go na oddziale pediatrycznym.

Trzeba będzie odpowiedzieć na pytania m.in., czy prawidłowa była diagnostyka, terapia i czy prawidłowa była decyzja o konieczności przetransportowania dziewczynki do Łodzi. Jeżeli tak, czy ta decyzja nie została podjęta zbyt późno i czy podjęto wystarczające działania, aby ten transport zapewnić jak najszybciej.

Jak mówił Kopania, śledczy ustalać mają też kwestie związane z działaniem w tej sprawie Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego w Łodzi. - Tutaj trzeba będzie odpowiedzieć, czy te trzy godziny, kiedy jechała karetka, mogły mieć wpływ na śmierć dziewczynki - powiedział.

Agnieszka Wyderka

CZYTAJ WIĘCEJ NA RMF24.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje