Sprawa Caracali. "Gospodarczy cios dla Łodzi"

Radni Sejmiku Województwa Łódzkiego, przy sprzeciwie klubu PiS, w przyjętym we wtorek stanowisku wyrazili dezaprobatę wobec decyzji Ministra Rozwoju o zakończeniu negocjacji z Airbus Helicopters w sprawie zakupu śmigłowców Caracal dla polskiej armii.

W stanowisku przegłosowanym we wtorek stosunkiem głosów 17 do 8, którego inicjatorami byli radni PO i PSL podkreślono, że zakończenie przez polski rząd negocjacji z francuskim koncernem na zakup śmigłowców "stanowi ekonomiczny i gospodarczy cios dla Łodzi oraz regionu łódzkiego".

Reklama

Jak uzasadniono w uchwale, wybór w przetargu na budowę wielozadaniowych śmigłowców dla polskiej armii oferty Airbus Helicopters oznaczał wykorzystanie potencjału łódzkiego środowiska naukowego, a także zlokalizowanych w Łodzi Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 1.

Rezygnacja z ponad 600 bezpośrednich miejsc pracy

Radny PO Marcin Bugajski przedstawiając projekt stanowiska podczas konferencji prasowej zaznaczył, że rezygnacja z zakupu Caracali to "fatalna" decyzja rządu dla regionu łódzkiego.

"To rezygnacja z ponad 600 bezpośrednich miejsc pracy oraz szansy na rynki zbytu dla wyników tej pracy, ponieważ mieliśmy uzyskać licencję na eksport śmigłowców, stając się jednym z pięciu filarów Airbusa na świecie" - tłumaczył Bugajski.

Marszałek woj. łódzkiego Witold Stępień przypomniał, że w oparciu o zakwalifikowanie oferty Airbus Helicopters do ostatniego etapu postępowania przetargowego została utworzona Wojskowa Wyżyna Lotnicza. Wskazał, że miała ona wykorzystywać technologiczny potencjał nie tylko regionu łódzkiego, ale również partnerów w Dęblinie i Radomiu, gdzie miały być m.in. produkowane podzespoły.

Jak napisano w uchwale "łącznie Airbus przewidywał utworzenie w Polsce 1250 bezpośrednich miejsc pracy i ok. 2 tys. u kontrahentów i podwykonawców". "To miał być impuls rozwojowy dla wymagających tego regionów, ale tak się nie dzieje. Chcemy przypominać się, że jako województwo w środku Polski nie możemy być pomijani" - powiedział marszałek.

Odpowiedź radnych PiS: Stanowisko medialne

Przeciwni uchwale radni PiS argumentowali, że samorząd województwa nie jest od decydowania o polityce rządu i uważają stanowisko za "polityczne oraz medialne".

"Samorząd nic nie ma do kwestii rządowych. Takim stanowiskiem nie możemy przeważyć w jedną bądź drugą stronę. To pustosłowie polityczne i nie od tego jest sejmik województwa. Apeluję do kolegów z koalicji rządzącej, by wrócili do podstaw, czyli dbania o potrzeby lokalne - o zabezpieczenie komunikacji, odpowiedni stan szkół, czy pomoc społeczną, a nie bawienie się w politykę" - zaznaczył przewodniczący klubu radnych PiS Piotr Adamczyk.

W jego ocenie Łódź nie straci na decyzji rządu. "Zakłady lotnicze zwiększą zatrudnienie i będzie w nich praca przez wiele lat. Przetarg, który jest przed nami może doprowadzić do tego, że w Łodzi będzie zajęcie dla pracowników WZL nr 1. Nie jest tak, że na tym stracimy" - tłumaczył Adamczyk.

Obecny na wtorkowej sesji Sejmiku Województwa Łódzkiego poseł PO Cezary Grabarczyk zauważył, że zamknięcie negocjacji z Airbus Helicopters było złą decyzją ze względu na bezpieczeństwo narodowe oraz dalszy rozwój przemysłu lotniczego w woj. łódzkim. Zwrócił uwagę, że na Politechnice Łódzkiej działa ośrodek badawczo-rozwojowy Airbusa.

"Presja w tym przypadku ma sens. Pod jej wpływem minister obrony Antoni Macierewicz trzykrotnie już zmienił zdanie, kiedy nastąpi rozstrzygnięcie w sprawie zakupu nowych śmigłowców. Wiemy, że zaproszenie do negocjacji zostało skierowane już do trzech firm, w tym także do Airbusa. Z tym wiążą się szanse rozwoju przemysłu lotniczego na terenie woj. łódzkiego. Dlatego jestem wdzięczny za podjęcie tego tematu przez sejmik województwa. Byłbym uradowany, gdyby podobne stanowisko przyjęła Rada Miejska w Łodzi" - powiedział poseł.

W uchwale radni zaapelowali do premier oraz ministra rozwoju o "przedstawienie propozycji działań alternatywnych dla regionu zapewniających rozwój i nowe miejsca pracy".

Przetarg na wielozadaniowe śmigłowce dla wojska rozpisano wiosną 2012. W kwietniu ub. r. MON do końcowego etapu zakwalifikowało ofertę Airbus Helicopters z maszyną H225M, tłumacząc, że tylko ta oferta spełniła wymogi formalne. 30 września 2015 r. rozpoczęły się negocjacje umowy offsetowej, której podpisanie było warunkiem zawarcia kontraktu. Jego wysokość miała wynosić ok. 13,5 mld zł.

Na początku października br. Ministerstwo Rozwoju, które prowadziło negocjacje offsetowe, poinformowało o zakończeniu rozmów ws. Caracali, uznając je za bezprzedmiotowe. Według polskiego rządu oferta Airbusa nie zabezpieczała interesów ekonomicznych i bezpieczeństwa Polski, a wartość proponowanego offsetu była niższa od oczekiwanej.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy