Szkoły bez prac domowych. Raj dla ucznia?

"Prace domowe są nielegalne. W domu dzieci powinny odpoczywać. Zmuszanie uczniów do odrabiania lekcji w domu jest ograniczeniem jego wolności i prawa do odpoczynku, o którym mówi art. 31 Konwencji Praw Dziecka."

Tak sądzi rzecznik praw ucznia, który rozpoczął walkę o uznanie odrabiania lekcji za nieobowiązkowe. Jak podaje jedna z ogólnopolskich gazet, jego raport trafi do rzecznika praw obywatelskich, potem do dyskusji w MEN.

Reklama

Okazuje się, że ten pomysł nie znajduje poklasku. Nauczyciele w piotrkowskich szkołach publicznych nie są jego zwolennikami. Nawet uczniowie nie pochwalają wprowadzenia takich zmian. Twierdzą, że prace domowe to ogromna mobilizacja do nauki.

Praca domowa motywacją

- Praca domowa była od zawsze i sądzę, że powinna być, bo to jest jedyna motywacja do nauki, taki jest jej sens - mówi nauczycielka języka angielskiego z II Liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Żeromskiego w Piotrkowie.

- Nigdy nie zadaje prac domowych niezwiązanych z tematem, który przerabialiśmy podczas zajęć. To jest pomoc dla dzieci, aby powtórzyły i utrwaliły materiał. W mojej klasie uczniowie odrabiają lekcje systematycznie.

Ostatnie głosy dotyczące prac zadawanych do domu, które mówią, że prawdopodobnie prace domowe są wbrew prawom ucznia, nie wzbudzają w uczniach reakcji pozytywnych - dodaje anglistka.

Uczniowie, zwłaszcza ci starsi, którym zależy na dobrym zdaniu matury i dostaniu się na dobre studia, nie ekscytują się ewentualnym zniesieniem prac domowych. Zgodnie uważają, że powinny być zadania do wykonania w domu.

- One mobilizują uczniów do nauki. Gdyby ich nie było, nikt prawdopodobnie nie zajrzałby do książki - mówi Karolina, uczennica II klasy o profilu humanistycznym w II LO w Piotrkowie. Licealiści sami dbają o swoją edukację.

Mimo 7, 8 godzin spędzonych w szkole i ok. 2 spędzanych przy domowym biurku, mają ambicję poszerzać swoją wiedzę i dobierają sobie zajęcia dodatkowe. Jeżeli już narzekają na nadmierną ilość prac domowych, to z tych przedmiotów, które ich zdaniem są mało istotne.

- Odrabiamy tylko to, co trzeba. Jeżeli odrabialibyśmy bardzo skrupulatnie wszystkie zadane prace, ze wszystkich przedmiotów byłoby nam ciężko. Najwięcej zadane mamy z tych przedmiotów, które są niepotrzebne. Są nimi przysposobienie obronne albo podstawy przedsiębiorczości.

Według nas one nie są potrzebne ludziom, którzy są na profilu humanistycznym. Przykładamy się do przedmiotów, na których najbardziej nam zależy, czyli język polski, historia, wiedza o społeczeństwie, języki obce. Często mamy sporo do czytania. Na takim profilu to normalne, więc jesteśmy do tego przyzwyczajeni, i ja, i moi znajomi jesteśmy zadowoleni z obecnej sytuacji. Na życie prywatne też znajdujemy czas. W weekendy - tłumaczy Monika, koleżanka z klasy Karoliny.

Bez ćwiczeń nie da się opanować języka

- Nie wyobrażam sobie pracy bez prac domowych - mówi nauczycielka języka angielskiego w II LO w Piotrkowie. Lekcja, która trwa 45 minut, to zdecydowanie za mało, by cokolwiek poćwiczyć. Bez ćwiczeń i systematycznej pracy nie da się opanować języka obcego - dodaje.

- Każdy z nas jest odpowiedzialny za maturę swoich uczniów. Ich matura jest jednocześnie moją maturą - mówi nauczyciel języka niemieckiego w II LO w Piotrkowie.

Praca domowa musi być. Ktoś chyba pomylił się w swoich poglądach w kryteriach szkoły. Niedługo się okaże, że lekcja będzie trwała 15 minut, a przerwa 45. Moi uczniowie są na tyle dojrzali, że nie wyrażali się z entuzjazmem na temat hipotez zniesienia prac domowych. Jeśli zadaję im dużo do domu, to oni doskonale wiedzą, że robię to dla ich dobra, więc nie słyszałem z ich strony sprzeciwu. Ja sam wiem, kiedy mogę zadać im więcej, a kiedy mniej. Sam kiedyś byłem uczniem - komentuje nauczyciel języka niemieckiego.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje