Woda zamiast ropy

W Łodzi pojawił się oszust, który oferuje olej napędowy po 2,50 zł za litr. Ropa ma pochodzić z jednej z lokalnych firm transportowych. Jednak - pisze "Express Ilustrowany" - ciecz ma niewiele wspólnego z paliwem. Jest to woda z dodatkiem substancji ropopochodnych.

Zatankowanie trefnego paliwa do samochodu może całkowicie zniszczyć silnik.

Reklama

Pan Ryszard mieszkaniec ul. Łanowej w Łodzi dał się skusić i kupił beczkę o pojemności 200 litrów. 10 minut po odpaleniu samochodu, silnik jego auta przestał pracować.

- Oszust przyjechał przed dom starym dostawczym citroenem. Powiedział żonie, podając moje imię i nazwisko, że zamawiałem u niego paliwo - relacjonuje pan Ryszard. - Małżonka zadzwoniła do mnie, by zapytać, czy rzeczywiście takie zamówienie składałem. Powiedziałem, że nie, ale skoro facet ma ropę po 2,50 zł za litr, to niech kupi beczkę. Zapłaciliśmy 500 zł - dodaje.

Gdy pan Ryszard wieczorem tankował auto, nic nie wskazywało na to, że leje do baku wodę. - W tej beczce jest może 30 litrów oleju napędowego, który jako ciecz lżejsza od wody, unosi się na górze. Reszta to woda - denerwuje się. - Przekonałem się o tym dopiero następnego dnia. Niestety cały układ paliwowy i pół silnika musiałem rozebrać i czyścić. Dopiero po kilku dniach, auto odpaliło - opowiada "Expressowi Ilustrowanemu"

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy