Wspomnienia o tych, co odeszli

Piątek, 16 kwietnia 2010 (14:51)

Choć wiele ofiar tragedii w Smoleńsku to ludzie ze szczytów władzy, to jednak nie były to osoby nam nieznane.

Marcin Kosiorek, przewodniczący PiS w powiecie łowickim, jednocześnie przewodniczący Rady Powiatu Łowickiego, miał okazję poznać wiele osób, które zginęły pod Smoleńskiem. W rozmowie z "Nowym Łowiczaninem" pada wiele nazwisk. Kosiorek podkreśla, że akurat tych polityków cenił za to, że potrafili słuchać. Poznawał ich w różnych okolicznościach. Mówił im, że jest z Łowicza, zapraszał, aby tu przyjechali. Pytali o problemy, z jakimi boryka się Łowicz i powiat.

Wspomnienia Marcina Kosiorka

Reklama

Posłankę Grażynę Gęsicką poznał na kongresie PiS w Krakowie w 2008 roku. Rozmawiał z nią może 10 minut, ale zapamiętał, że pytała o Łowicz. Chciała przyjechać na uroczystość 10-lecia powiatu łowickiego, która odbyła się w lutym 2009 roku. Przypadek losowy sprawił, że musiała zmienić plany. Wicemarszałka Sejmu Krzysztofa Putrę kojarzy z Dnia Samorządowca w Pałacu Prezydenckim. Uścisnął z nim tylko rękę. Dłużej rozmawiał z Władysławem Stasiakiem, szefem Kancelarii Prezydenta. - Mówiłem mu, że takich ludzi jak on w PiS brakuje. Kosiorek wymienia też senator Janinę Fetlińską z Płocka, którą miał okazję poznać podczas konferencji dla uczniów, poświeconej Solidarności w nauce Kościoła i w nauce Jana Pawła II. Zabierała wówczas głos, otwierając tę konferencję. Była związana ze środowiskiem Radia Maryja. Zapamięta ją jako osobę szczerą, oddaną ojczyźnie, z właściwym dystansem do polityki.

Przemysław Gosiewski - to nazwisko, przy którym Marcinowi Kosiorkowi łamie się głos. Nigdy nie zapomni jego wystąpienia na ostatnim kongresie PiS w Poznaniu. Uważa, że był on zupełnie kimś innym niż postać wykreowana przez media. - Był to bardzo pracowity, niesamowity człowiek. Wiceministra Tomasza Mertę przewodniczący Rady Powiatu poznał poprzez Piotra Krzywickiego, który niedawno zmarł. Wtedy ministrem kultury był jeszcze Kazimierz Ujazdowski. Politycy ci pomogli Łowiczowi w uzyskiwaniu dotacji dla muzeum. Ostanie z nazwisk, o jakich mówi Marcin Kosiorek w czasie przeszłym, to aktor Janusz Zakrzeński, którego pamięta jeszcze z czasów, gdy był uczniem LO im. Józefa Chełmońskiego. Przyjechał on wtedy do Łowicza na zaproszenie szkoły. Spotkanie odbyło się w ŁOK. Opowiadał o filmie "Nad Niemnem", w którym grał Benedykta Korczyńskiego. Mówił w sposób naturalny, szczery o tym, co w życiu człowieka jest ważne.

Oni na szczęście nie polecieli

Mało brakowało, aby na tej liście ofiar znalazł się poseł PiS z okręgu łowickiego - Tadeusz Woźniak, z którym Kosiorek dobrze się zna. Był on organizatorem wielu wyjazdów do Katynia, sam odwiedził to miejsce 14 razy. Tym razem też zachęcał Marcina Kosiorka i starostę łowickiego Janusza Michalaka, aby 10 kwietnia byli w Katyniu. Oni jednak za późno zabrali się za załatwienie formalności wizowych. Popełnili jakiś błąd we wnioskach, zostały one odrzucone. Zmuszeni byli zrezygnować z tych planów, bo zabrakłoby czasu na odwoływanie się od tej decyzji. Tym razem Woźniak miał lecieć rządowym samolotem, do czego namawiała go posłanka Gęsicka. Takich zamian przed tą podróżą było więcej - mówi Marcin Kosiorek. Wymienia przypadek posła Dariusza Szeligi ze Skierniewic, który z powodu wesela zrezygnował z podróży do Smoleńska, ustępując miejsce Stanisławowi Zającowi, który poleciał i zginął. Podobnie było z posłem Zbigniewem Wassermannem, któremu miejsca ustąpił Jarosław Kaczyński.

Kogo znał burmistrz Krzysztof Kaliński

Burmistrz Łowicza Krzysztof Kaliński także wymienia szereg nazwisk osób, które zginęły pod Smoleńskiem, a z którymi miał okazję się spotkać i rozmawiać przy różnych okazjach. Z Andrzejem Przewoźnikiem, sekretarzem Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa rozmawiał kilkakrotnie na temat pomnika pamięci jeńców wojennych, który stanął w parku Błonie w Łowiczu. Rozmowy były bardzo konkretne, od razu zapadła pozytywna decyzja w tej sprawie. Drugie nazwisko, jakie wymienia burmistrz to o. Józef Joniec. Nie miał okazji nigdy z nim rozmawiać, ale pamięta go dobrze z czasów, gdy pełnił posługę w Łowiczu. Pewien problem nastręcza skojarzenie okoliczności, w jakich poznał Zenonę Łojek - przewodniczącą Polskiej Fundacji Katyńskiej. Jest jednak pewien, że z nią rozmawiał. Pamięta natomiast dokładnie, że z wiceministrem Tomaszem Mertą rozmawiał podczas jego wizyty w Łowiczu, gdy omawiano projekt rewitalizacji parku Błonie i katedry. Odbyło się wówczas spotkanie w ratuszu, wizyta w bazylice, a także spotkanie z biskupem Andrzejem Dziubą. Dał się poznać jako kompetentny urzędnik. Miał też okazję poznać Marię Kaczyńską. Było to w ubiegłym roku w Episkopacie Polski, podczas uroczystości wręczenia bp. Alojzemu Orszulikowi nagrody im. bp. Andrzejewskiego, za działania na rzecz legalizacji Solidarności Rolników. Kilka tygodni temu do Łowicza wraz z delegacją ambasadorów przyjechał Mariusz Kazana, dyrektor protokółu dyplomatycznego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Nie było jednak czasu na dłuższe rozmowy. Były to zwyczajne służbowe spotkania.

Nowy Łowiczanin