Zginęły trzy osoby. Motorniczy trafi na obserwację

Do sądu trafił wniosek łódzkiej prokuratury o poddanie obserwacji sądowo-psychiatrycznej 34-letniego motorniczego, podejrzanego o spowodowanie pod wpływem alkoholu wypadku drogowego. Zginęły w nim trzy osoby.

Jak powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania, podejrzany Piotr M. został poddany jednorazowemu badaniu sądowo-psychiatrycznemu, biegli nie byli jednak w stanie wydać opinii co do jego poczytalności. Według nich konieczne jest przeprowadzenie szczegółowych badań, połączonych z obserwacją sądowo-psychiatryczną.

Reklama

Do wypadku doszło w centrum Łodzi na początku stycznia tego roku. Tramwaj linii 16 nie zatrzymał się na przystanku i na czerwonym świetle wjechał na skrzyżowanie. Na przejściu dla pieszych potrącił trzy kobiety, dwie z nich - w wieku 72 i 77 lat - zginęły na miejscu, jedną - w wieku 75 lat - w stanie ciężkim przewieziono do szpitala. Kobieta miała wielonarządowe obrażenia. Lekarze kilka dni walczyli o jej życie, ale nie udało się im jej uratować.

Tramwaj uderzył też w jadącego prawidłowo opla, którego kierowca również został hospitalizowany. Po zderzeniu motorniczy zatrzymał pojazd dopiero po przejechaniu kilkuset metrów. Po zatrzymaniu mężczyzny okazało się, że kierował pojazdem, mając w organizmie ponad 1,2 promila alkoholu.

W trakcie składania wyjaśnień motorniczy przyznał się do zarzucanych mu czynów. Jak mówił, przyszedł do pracy trzeźwy. Potwierdził, że kupił alkohol w sklepie w pobliżu pętli tramwajowej; było to piwo oraz nalewka. Ok. godz. 10 wypił ok. 0,5 litra alkoholu o mocy 36 proc. Pił w czasie postoju tramwaju zarówno na jednej, jak i drugiej pętli. Powodem picia były, jak tłumaczył, kłopoty rodzinne. Przyznał, że samego wypadku nie pamięta.

Śledczy ostatecznie zarzucili mu umyślne sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym oraz spowodowanie, w stanie nietrzeźwości, wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym. Kolejny zarzut dotyczy kierowania tramwajem w stanie nietrzeźwości. Grozi mu kara do lat 12 więzienia.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje