Goście "Pujszan" o Zamościu

Najbardziej znany Heniu w historii kina polskiego, czyli Henio Lermaszewski z serialu "Dom", aktualnie "Wojtek" z "Heli w opałach", czyli Zbigniew Buczkowski gościł na Zamojszczyźnie. Agroturystyka "Pujszany" staje się od roku przedłużeniem "salonów Warszawy".

Ostatnio przebywali w niej: popularny aktor Zbigniew Buczkowski i znany, nie tylko z "Randki w ciemno" - Jacek Kawalec, a także, kolejny raz twórca "Czterdziestolatka" - Jerzy Gruza. Panowie zwiedzili Zamość a następnie stanowili skład jury oceniającego urodę kandydatek do tytułu Miss Wakacji "Gentlemana".

Reklama

TM - Który to już raz w Zamościu?

Jacek Kawalec - W Zamościu jestem już trzeci raz na przestrzeni pięciu lat. Chyba w 2003 lub 2004 roku graliśmy na Rynku Wielkim w Zamościu przedstawienie "Zielona gęś" z panią Ireną Kwiatkowską, w reżyserii Jan Kiliana z Teatrem Polskim. Pamiętam, że już wtedy Zamość bardzo, bardzo mi się podobał. O Zamościu słyszałem od mojego wspaniałego dziekana profesora, pana Janka Machulskiego.

Goście "Pujszan" o Zamościu

Najbardziej znany Heniu w historii kina polskiego, czyli Henio Lermaszewski z serialu "Dom", aktualnie "Wojtek" z "Heli w opałach", czyli Zbigniew Buczkowski gościł na Zamojszczyźnie. Agroturystyka "Pujszany" staje się od roku przedłużeniem "salonów Warszawy". Ostatnio przebywali w niej: popularny aktor Zbigniew Buczkowski i znany, nie tylko z "Randki w ciemno" - Jacek Kawalec, a także, kolejny raz twórca "Czterdziestolatka" - Jerzy Gruza. Panowie zwiedzili Zamość a następnie stanowili skład jury oceniającego urodę kandydatek do tytułu Miss Wakacji "Gentlemana".

TM - Który to już raz w Zamościu?

Jacek Kawalec - W Zamościu jestem już trzeci raz na przestrzeni pięciu lat. Chyba w 2003 lub 2004 roku graliśmy na Rynku Wielkim w Zamościu przedstawienie "Zielona gęś" z panią Ireną Kwiatkowską, w reżyserii Jan Kiliana z Teatrem Polskim. Pamiętam, że już wtedy Zamość bardzo, bardzo mi się podobał. O Zamościu słyszałem od mojego wspaniałego dziekana profesora, pana Janka Machulskiego.

Ja byłem studentem pana Machulskiego w 1984 r. Dyplom zrobiłem pod jego okiem. Wtedy nie miałem przyjemności grać w żadnym z tych przedstawień. Natomiast dużo słyszałem o tym Zamojskim Lecie Teatralnym, że to świetna atmosfera. Kiedy mogłem tutaj zagrać z panią Ireną Kwiatkowską i z nieodżałowanym Krzysiem Kołbasiukiem, to była dla mnie duża przyjemność. Wtedy byłem pierwszy raz i mogłem się z bliska przyjrzeć miastu. Dwa lata temu byliśmy tutaj z żoną turystycznie. Jeździliśmy w okolicy na rowerach. Bardzo nam się podobało. Teraz jesteśmy po raz kolejny na zaproszenie Mariusza Pujszo.

Widzę bardzo duży progres jeśli chodzi o miasto Zamość. Unia nam tutaj bardzo pomogła. To chyba także zmiana podejścia ludzi. Ludzie wyjeżdżają na zachód i podglądają. Jak widzę wioski, pięknie zrobione ogródki, domy odnowione - to jest po prostu fantastyczne. Myślę, że ludzi ten teren odkryją. Może nie ma tu jakiś imponujących zbiorników wodnych, które by mogły przyciągną turystów, ale dla mnie, człowieka, który lubi spokój i ciszę - to jest rewelacyjne miejsce.

TM - To miła rekomendacja regionu i Zamościa. Nie tak dawno Newsweek napisał, że trzeba będzie zmienić kanony miejsc, które wypada odwiedzić, a na pierwsze miejsca wysuwa się Zamość.

Jacek Kawalec - Czyli nie do Sopotu, tylko do Zamościa. To jest i taka chyba była geneza miasta, że było przedmurzem europeiskości na Azję.

TM - Zamość to niegdyś twierdza, która broniła naszych granic.

Jacek Kawalec - Teraz nie powinniśmy się bronić tylko otwierać. Ja słyszałem, że Prezydent Zamościa ma ludzi, którzy potrafią dobre wnioski pisać i sensownie te pieniądze spożytkować. Wypada się tylko cieszyć, choć z jednej strony, trochę mi żal, że zacznie tutaj więcej ludzi przyjeżdżać. A z drugiej strony, szkoda tego nie pokazać, bo jest się czym pochwalić.

TM - Wizyta w "Pujszanach" to odpoczynek?

Jacek Kawalec - Tego lata, z powodów zawodowych i rodzinnych nie mam wakacji, i te trzy dni tutaj, to są moje wakacje. Bardzo mile będę je wspominał i z pewnością będę mówił o tym moim przyjaciołom i znajomym, że warto tutaj zajrzeć.

TM - A co w projektach zawodowych?

Jacek Kawalec - Jestem w trakcie zdjęć do ostatniego sezonu - trzynastu odcinków "Rancza". Bardzo fajnie mi się tam pracuję, lubię w tym grać, bardzo ładnie napisany scenariusz. Z początkiem września mamy premierę w nowym teatrze w Warszawie, który się otwiera - Teatr "Capitol". Maria Ciunelis wyreżyserowała w tym teatrze "Bajki robotów" Lema. Myślę, że to bardzo fajne przedstawienie. Premiera 11.09. - w dzień moich imienin i urodzin mojego syna, którą to datę Bin Laden nam schrzanił. Mam tez propozycję od Emiliana Kamińskiego, który także otwiera w Warszawie nowy teatr. To będzie taki kabaret międzywojenny, oparty na tekstach Jaroszego i piosenkach międzywojennych. To fajny materiał skompilowany przez Kubę Należytego. Rzecz będzie na czwórkę aktorów. Przeczytałem już scenariusz i bardzo mi się podoba. O innych projektach jeszcze nie mogę mówić.

TM - Dziękuję za rozmowę i mam nadzieję, że będzie pan zaglądał do Zamościa częściej.

* * *

Po emocjach związanych z wyborem Miss Wakacji "Gentlemana" mogłam spokojnie zapytać kolejnego gościa "Pujszan" co sądzi na temat projektowanej "Alei Sław" w Zamościu.

Zbigniew Buczkowski - To dobry pomysł, pod warunkiem, że utrzyma się poziom przy wyborze kandydata do upamiętnienia. Osoby muszą być znane, z pierwszych stron gazet - medialne. Nie może być tak, że ktoś zapyta: A kto to jest?

Pamiętam jak ja odbijałem swoją "rękę" w Międzyzdrojach, to była ósma edycja, byłem po Leonie Niemczyku. Wówczas Hanka Bielicka, udzielając wywiadu, na pytanie dziennikarki - Czy pani cieszy się, że odbija tu swoją rękę, odpowiedziała: Co mogę powiedzieć. Cieszę się, że odbijam tu swoją dłoń, ale żeby odbić swoją dłoń, to trzeba sobie zasłużyć. Należy to uwzględnić, nie mogą to być osoby przypadkowe. Jan Machulski to godne nazwisko. Pan Jan wymyślił Zamojskie Lato Teatralne, to jest promocja Zamościa. To jest fantastyczne.

Miałem przyjemność spotkać kilkanaście lat temu reżysera ze Stanów, pochodzącego z Krasnobrodu - Henryk Kostrubiec. Obsadził, m.in. Leona Niemczyka i mnie w głównych rolach. Ile razy przyjeżdża do Polski i na Zamojszczyznę to jest bardzo szczęśliwy.

TM - Proszę powiedzieć o swoich związkach z Zamościem?

Zbigniew Buczkowski - Ja jestem związany z Zamościem. Po pierwsze - przez Marcina Zamoyskiego. Jesteśmy dobrymi kolegami. W czasach, kiedy aktorzy chałturzyli - przyjeżdżaliśmy do Zamościa, do dzisiejszego kościoła franciszkanów, gdzie było kino i dawaliśmy występy. Teraz także byłem w Zamościu, a do "Pujszan" zaprosił mnie Mariusz, z którym znamy się od lat. Tu obsadził mnie w roli jurora, pierwszy raz w życiu.

TM - Nad czym aktualnie pan pracuje?

Zbigniew Buczkowski - Gram w dwóch serialach. Na jesieni będę robił film. Trochę mniej już pracuje jako aktor, chcę korzystać z życia. Jestem podróżnikiem od zawsze, jeżdżę w różne regiony świata. Ubiegły rok to Kostaryka, Chiny, Meksyk i Izrael. Nadrabiam, bo nigdy nie miałem czasu, praca, dużo filmów. Nigdy nie byłem we Lwowie. Chciałbym tam pojechać.

TM -Dziękuję za rozmowę. Będzie pan w Zamościu zawsze miłym gościem.

Autor: Teresa Madej

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje