Gwiazda Grechuty nad Zamościem

Pomysł uczczenia zmarłego przed rokiem artysty Marka Grechuty, urodzonego w Zamościu był genialny i zarazem bardzo trudnym...

W jaki sposób bowiem zaśpiewać jego piosenki by nic nie utracić z tego co niosły, czym nas radowały i dawały pozytywne emocje, pozwalały zapomnieć o złych chwilach.

Reklama

Aranżowanie twórczości znanych artystów to także sprawa ryzykowna i pociągająca zarazem. Zwłaszcza, kiedy chodzi o muzykę kogoś takiego jak Marek Grechuta. Interpretacja utworów krakowskiego barda może wywołać burzliwą dyskusję - szczególnie wśród jego słuchaczy. Jak to często bywa, mogą powstać dwa obozy: zwolenników i przeciwników. Ja i kilka tysięcy osób zaliczamy się do tych pierwszych. Postaram się wyjaśnić, co mnie w tym koncercie urzekło. Co sprawiło, że nie można zapomnieć ciągle w myślach przywoływanych słów z tekstów i taktów piosenek Marka Grechuty. Urzekli mnie artyści ważący każdą nutę, w ten sposób pokłonili się muzyce Grechuty. Bez błyszczących efektów, czy wirtuozerii popisów. Piękna aranżacja, w której dźwięk ma swoje miejsce.

Marek Grechuta, zamościanin - artysta, tworzący utwory o pięknej melodyce, prostej harmonii i głębokiej refleksji w tonacji melancholijnej. W jego sztuce doświadczamy mistycznego smutku. Jego piosenki cechuje liryzm, romantyzm i polski duch. Jego twórczość zawiera to wszystko czego dzisiaj potrzebujemy. Marek Grechuta przybył z nieznanej krainy, przybył, by spełnić swą misję i pewnego dnia odejść...

Koncert gwiazd, które zaśpiewały utwory Grechuty podczas I Zamojskiego Festiwalu Kultury im. Marka Grechuty był tym czymś, na co podświadomie czekałam, ja i inni. Dlaczego? Jego utwory okazują się fenomenem, tych utworów słuchają trzy pokolenia z takim samym zachwytem. Jak wytłumaczyć fenomen Grechuty piosenkarza? Nie wiem. Myślę, że to rzecz niemożliwa do zdefiniowania i pozostanie tajemnicą. Może to zasługa oryginalności i bezpretensjonalności jego piosenek? Tylko takie piosenki przetrwają próbę czasu.

* * *

Zbliżała się godzina dwudziesta. Miejsca siedzące wypełniły się do ostatniego, gęstniał tłum widzów na Rynku Wielkim. Światła wydobywały z mroku ratusz i odnowione kamieniczki. Przed ratuszem godnie na przyjęcie artystów prezentowała się scena, jeszcze nie oświetlona pełnym światłem. Tam zauważalne były ruchy - to muzycy z Polskiej Orkiestry Włościańskiej im. K. Namysłowskiego, członkowie Zespołu Wokalnego "Lechici" pod kierownictwem Leszka Opały oraz chórzyści Chóru Alla Polacca przy Teatrze Wielkim pod kierownictwem Sabiny Włodarskiej zajmowali swoje miejsca.

Zapadła cisza. Wskazówki na ratuszu wybiły głośno osiem razy. Zabrzmiała trąbka - to hejnał zamojski. Na telebimie postać Marka Grechuty. Mocny akord muzyczny - orkiestra wita się z publicznością.

Światła i ... na scenie w galowych strojach muzycy. Niesamowity nastrój, wszystkie oczy wpatrzone na scenę, chwila bardzo podniosła, bo za kilka minut cudnej urody piosenki Marka Grechuty - taką chwilę pamięta się na długo.

"Dobry wieczór mości zamościanie" - takimi słowami Magda Umer wita się z wielotysięczną publicznością na Rynku Wielkim. Jestem zaszczycona, że zaproszono mnie do prowadzenia tego koncertu i mam nadzieję, że za dwie godziny będzie państwu cieplej i lepiej. Przywitała państwa wspaniała orkiestra, orkiestra stąd, założona w 1881 r. przez Karola Namysłowskiego pod dyrekcją Tadeusza Wicherka. Tadeusz Wicherek jest tutaj od marca, wygrał konkurs, mam nadzieję, że będą to szczęśliwe lata - ciepły, aksamitny głos Magdy Umer kreował piękną atmosferę tego wieczoru.

W tym roku odbył się w Zamościu konkurs na interpretacje piosenek Marka Grechuty. Przed koncertem znanych i uznanych pieśniarzy wystąpią laureaci pierwszych trzech nagród. Jako pierwszy wystąpił zespół "Pierwszy taki kwintet" z Zakładowego Domu Kultury "Śnieżka" w Dębicy, niestety z powodu choroby w okrojonym składzie.

Zaśpiewali piosenkę znaną każdemu polskiemu dziecku i każdemu staruszkowi "Nie dokazuj", ze słowami i muzyką Marka Grechuty. Skrzypce, wiolonczela - znane rytmy i znane słowa - na widowni robiło się coraz cieplej, lody topnieją. Kolejny utwór zaśpiewała Karolina Podhajny z Zamojskiego Domu Kultury "Takiej miłości nam życzę". Oklaski za piękny śpiew i słowa Magdy Umer - takiej widowni ci życzę zawsze jak dzisiaj.

Trzecia piosenka wieczoru - "Miłość drogę zna" została wykonana przez Łukasza Zwolana i Klaudię Basaj również z ZDK, słowa i muzyka Marka Grechuty, aranżacja Walerego Semeniuka. Reakcja publiczności mogła być tylko jedna, żywiołowe oklaski.

- To byli bardzo młodzi, niedopuszczalnie młodzi - mówiła Magda Umer. A teraz wystąpią starsi pieśniarze. Może zaczniemy od najstarszej. Już w roku 1976 odważyła się wraz z Tadeuszem Nowakiem zadać pytanie skierowanie do Boga. Dzisiaj spróbuje odważyć się i to pytanie zadać jeszcze raz, ale będzie jeszcze drugi adresat - Marek. "Gdzie Ty jesteś?" zaśpiewała Magda Umer i to była prawdziwa niespodzianka wieczoru.

Tło jej kolejnej wypowiedzi stanowiły oklaski połączone - dla niej i dla rekomendowanej przez nią postaci wybitnego muzyka jazzowego, pianisty, który jej akompaniował - Wojciech Majewski, bohater piątkowego koncertu, a jednocześnie autor książki o Marku -"Portret artysty", książki, która powinna być w każdym domu - mówiła Magda Umer. I kolejny miły akcent na scenie - ogromny bukiet kwiatów od Jacka Borkowskiego dla Magdy Umer - nie posiadała się z radości artystka, mówiąc - jeden z najprzystojniejszych amantów dał mi kwiaty, są chwile, kiedy warto mieć tyle lat.

Jacek Borkowski zaśpiewał "Nie dokazuj" i było romantycznie i "usta milczały, choć dusza śpiewała, i usta milczały a świat rozbrzmiewa". A potem artysta rozkołysał całą widownię piosenką "Będziesz moją Panią". A teraz piękna i pięknie śpiewająca od zawsze - zapowiadała Magda Umer następną wykonawczynię - Hannę Banaszak i piosenkę "Gdziekolwiek" ze słowami Jana Zycha i muzyką Marka Grechuty. Wzruszyli się wszyscy, cudowna kompozycja i przejmujące słowa, trochę smutku, dużo melancholii.

"Cokolwiek się stanie Będą miejsca w książkach i miejsca przy stole Kasztan kiedy kwitnie lub owoc otwiera Wciąż będzie początek bo wszędzie są mosty Prawdziwe jak powietrze ode mnie do ciebie Gdziekolwiek będę Cokolwiek się stanie, Gdziekolwiek będę.."

Piosenki Hanny Banaszak zaaranżował Mariusz Matuszewski, a piosenki Jacka Borkowskiego Tomasz Bielski. A pięknie to wszystko wygrywa wasza Orkiestra Włościańska pod dyrekcją Tadeusza Wicherka - nie szczędziła miłych słów Magda Umer a publiczność oklasków.

I ważny akcent koncertu - a teraz Sambor Dudziński - zapowiedziała kolejnego artystę Magda Umer. To wspaniała postać, ma wielkie związki z Zamościem, tutaj mieszkał, tutaj jego babcia uczyła grać na fortepianie Marka Grechutę. Sambor Dudziński zaśpiewał pierwszą piosenkę napisaną przez Marka, ze słowami Juliana Tuwima "Pomarańcze i mandarynki". "Pani pyta, czy walca tańczę? Ach zatańczę... jak sen dziewczynki! Pomarańcze i mandarynki" - melodyjny wspaniały głos i tango na scenie - wyjątkowa kreacja Sambora.

Choć to nie koniec jego występów podczas koncertu. Hannę Banaszak zaśpiewa wielką piosenkę, wiersz Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego "Ocalić od zapomnienia" oraz "Serce" ze słowami Lucyny Wiśniowskiej i Andrzeja Pawlickego z muzyką Jana Kantego Pawluśkiewicza. "Serce" - dodała Magda Umer - to pierwsza piosenka z której Marek zasłynął w telewizji.

Tych piosenek nie mogło zabraknąć na koncercie poświęconym Markowi Grechucie. Znowu zatopiliśmy się w najcudowniejszej muzyce i mądrych, prostych słowach "...pragnę oczu twoich chmurność ocalić od zapomnienia" - niesamowita muzyka orkiestry robiła wrażenie na publiczności. Długo nie milkły oklaski. Kolejnej piosenki słuchaliśmy jak urzeczeni, mam wrażenie, że wszyscy czuliśmy dreszcze przechodzące przez ciało - nie liczyło się nic więcej - orkiestra, chór i niesamowity głos Hannny Banaszak a do tego słowa:

Weź to serce, wyjdź na drogę. I nie pytaj się "Dlaczego?" Weź to serce, wyjdź na drogę. I nie pytaj się "Dlaczego?"

Ścisnęły nas za gardło słowa Magdy Umer. Wszystkie te piosenki napisał, albo tylko zaśpiewał, ale odcisnął na nich swoje nieprawdopodobne piętno chłopak, który urodził się 10 grudnia 1945 r. kilka kroków stąd. Naprawdę Zamość ma być z kogo dumny. W czasach kiedy tak nam potrzeba pięknych ludzi, ludzi, którzy by łączyli a nie dzielili, Marek jest najjaśniejszą perłą. Będzie bardzo długo.

Zamiast płakać się i smucić, cieszmy się, że Marek żył i zostawił nam to wszystko co zostawił, coś co czyni nas mądrzejszymi, wrażliwszymi i piękniejszymi nade wszystko.

Żaden z dzisiejszych wspaniałych wykonawców - mówiła Magda Umer nie próbuje w żaden sposób Marka naśladować, śpiewać tak jak on, to jest po prostu niemożliwe. Takiej osobowości nie było i nie będzie. Śpiewamy jego piosenki w hołdzie, w hołdzie dla Marka.

Magda Umer zapowiedziała wspaniałą wokalistę jazzową Ewę Bem i utwory, które artystka wykona: "Niepewność", "Letnia przygoda" i "W dzikie wino zaplątani". Ewa Bem zaprosiła do zaśpiewania refrenu publiczność i rozległo się z setek gardeł: barabamabarabam...

Ta piosenkę o letniej przygodzie mogła tylko zaśpiewać Ewa Bem, wibrujący głos i do tego instrumenty orkiestry dawały imponujący efekt. Poruszenie na widowni, taka piosenka na zakończenie lata w wykonaniu Ewy Bem, która emanowała radością. I kolejny utwór "W dzikie wino zaplątani" znakomicie przez wokalistkę wykonany.

Muzyka była wszędzie, w każdym zaułku Zamościa, a Ewa Bem była najwyraźniej szczęśliwa śpiewając dla nas piosenki Marka Grechuty. Jej wykonaniu wtórowały oklaski publiczności. Publiczność szalała, Ewa Bem także.

Po występie Ewy Bem na telebimie mogliśmy zobaczyć zdjęcia Marka Grechuty z kolekcji Marka Karewicza - Marek jako debiutant. Proszę oglądać jakim pięknym chłopcem był Marek, kochały się w nim wszystkie dziewczyny. Kochała się w nim Krysia Janda, Maryla Rodowicz, kochałam się w nim ja. A on najbardziej kochał swoją żonę, Danusię. Nazywał ją świętą żoną - opowiadała Magda Umer.

Za chwilę przed państwem zespół, który powinien być państwu szczególnie bliski: Witold Paszt, Dariusz Tokarzewski i Jerzy Słota czyli VOX. Towarzyszyć im będzie zespół "ONI" oraz Natalia Paszt. Połączone zespoły zgrały i zaśpiewały dwa utwory: "Gaj" z tekstem Agnieszki Osieckiej i "Świat w obłokach". I popłynęła melodia: "... jak obłok, jak obłok, jak obłok...", także z udziałem publiczności. Nie tylko świat był w obłokach, także wyjątkowa publiczność tego wieczoru.

I komentarz Magdy Umer - a na ekranie to co wydarzyło się w Zamościu poprzedniego dnia, o godzinie dwunastej - odsłonięcie tablicy - żeby każdy młody człowiek wiedział, że tam mieszkał, cieszył się życiem, tworzył Marek Grechuta.

Po raz drugi z piosenkami "Świecie nasz" i "Korowód" wystąpił Sambor Dudziński. I chociaż Magda Umer podejrzewała go o tremę, bo wśród muzyków orkiestry niejeden profesor Sambora, a na widowni rodzice, to wierzcie mi państwo - Sambor nie miał żadnej tremy. Sambora występ był gwiazdorski - to nie tylko moja opinia. Artysta był rewelacyjny, wykonanie piosenek cudne, piosenki dobrane znakomicie.

Sądzę, że tam na nieboskłonie zasłuchał się i radował Marek Grechuta - może to nawet był jego ulubiona piosenka - "Świecie nasz". Sambor naprawdę śpiewał dla Marka. Długo nie milkły oklaski dla Sambora, a kiedy dodał: "Moje kochane miasto, Zamość" - nie mieliśmy wątpliwości, że mówi to szczerze. "Korowód" w wykonaniu Sambora Dudzińskiego wstrząsnął widownią, a kiedy dodał do tego grę na tajemniczym flecie widownia zasłużenie nagrodziła artystę owacjami.

Piotr Skrzynecki powiedział kiedyś: "Marka Grechutę uważam za najgenialniejszego piosenkarza polskiego, ja podpisuje się pod tym obiema rękoma" - powiedziała Magda Umer. Tak wielkiemu artyście na zakończenie koncertu złoży hołd inny wielki artysta Stanisław Soyka. Wyjdzie do nas i zaśpiewa "Odkąd jesteś" - piosenkę Marka poświęconą żonie Danusi a także "Dni, których nie znamy".

Słowa "Odkąd tylko jesteś" poruszyły nas głęboko pięknym wyznaniem miłosnym:

"... i zostaniesz tak w tej podróży mego świata najmilszą osobą na te cztery pory niepewne piątą porą na każdy rok z tobą".

I ostatni utwór koncertu i słowa śpiewane nie tylko przez Stanisława Soykę, śpiewany przez wszystkich - "... jak rozpoznać ludzi, których już nie znamy..."

I - " ...ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy..." - to kultowe słowa, zna je każdy.

Te wszystkie piosenki napisał nasz, wasz Marek Grechuta - powiedziała na zakończenie Magda Umer. Kochajmy się, a nie dzielmy w tym oszalałym świecie. Piosenki Marka bardzo w tym pomagają. Marek był artystą nie z tego świata, a bardzo w tym świecie potrzebny.

To jego pokochała publiczność, mimo jego lepszych czy gorszych lat, jakby chciała podkreślić, że zawsze może na nią liczyć, że pamięta ile mu zawdzięcza. To fenomen, u nas tak długo nie kochają artystów. Zmieniają się mody, a on trwa.

* * *

Podobno, gdy ktoś umiera, gaśnie jedna z gwiazd. Przed rokiem zgasła chyba najjaśniejsza. Marek Grechuta był dla wszystkich fanów poezji śpiewanej artystą, którego nie da się nie słuchać, artystą, którego nie da się, i nie powinno, zapomnieć. Koncert, który odbył się w Zamościu na Rynku Wielkim 8 września 2007 to zapis Jego twórczości, to pamiątka po kimś, co nigdy już nie wróci. Nigdy bowiem nie usłyszymy na żywo jego ciepłego, magnetyzującego głosu, tak oryginalnego i niepowtarzalnego, tak pięknego, ale tajemniczego zarazem.

Podczas koncertu na jego cześć - "Największe przeboje Marka Grechuty" - otrzymaliśmy kawałek "Jego" samego. Choć Jego gwiazda już zgasła na wieki, nie powinna ani na chwilę przygasnąć jego twórczość. Dzięki nam - jego słuchaczom, powinna coraz bardziej świecić, najjaśniej ze wszystkich. Za sprawą inicjatorów, organizatorów i gwiazd estrady I Zamojski Festiwal Kultury im. M. Grechuty umożliwił publiczności nie tylko posłuchanie jego piosenek, ale także "ocalenie od zapomnienia" - "Dni, których jeszcze nie znamy...".

Co ja mówię, ta gwiazda świeci najjaśniej, nie tylko nad Zamościem... i mruga do nas porozumiewawczo, jakby chciała dać do zrozumienia organizatorom, sponsorom, artystom i publiczności, że było urzekająco pięknie. To był magiczny wieczór, jak najpiękniejszy, wyśniony upominek.

* * *

Organizatorami I Zamojskiego Festiwalu Kultury im. Marka Grechuty był Urząd Miejski w Zamościu i Polska Orkiestra Włościańska im. Karola Namysłowskiego pod dyrekcja Tadeusza Wicherka. Sponsorami festiwalu byli: Hipermarket Carrefur, Zamojska Korporacja Energetyczna SA, Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska w Krasnymstawie, Zamojska Dyrekcja Inwestycji, Hotel Orbis "Zamojski", Hotel "Senator".

Marcin Zamoyski Prezydent Zamościa serdecznie dziękował Magdzie Umer za ciepłe i piękne słowa podczas koncertu. Można było mieć wrażenie, że Marek był tutaj z nami. Długo, długo dziękował wszystkim tym, którzy pomogli zorganizować festiwal i wszystkich zapraszał za rok, na kolejne spotkanie z piosenkami Marka Grechuty. Podziękował POW i Tadeuszowi Wicherkowi. Magda Umer zaprosiła wszystkich do zaśpiewania "Dni, których jeszcze nie znamy" - bo one są zawsze najważniejsze! Zaśpiewaliśmy, do utraty tchu, do utraty sił!!!

Teresa Madej

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje