Jedyne takie archiwum

Muzea, biblioteki, archiwa - ze względu na potencjał intelektualny zawarty w zbiorach tych instytucji - wymienia się często, i poniekąd słusznie, przysłowiowym jednym tchem.

Pierwsze dwie są jednak instytucjami kultury, natomiast archiwa są urzędami administracji państwowej - trzeba uzupełnić - specjalnej.

Reklama

Różne są więc ich zadania. Ze względu tę szczególną materię, jaką dysponują, archiwa uważane są w znaczącym stopniu za instytucje o charakterze naukowym, kulturalnym. I słusznie.

Powstałe w 1950 r. Archiwum Państwowe w Zamościu gromadziło akta z terenu trzech powiatów, od 1975 r. z obszaru województwa zamojskiego.

Obszar ten nie zmienił się również po likwidacji województwa. Archiwum zamojskie wchodzi w skład państwowej sieci archiwalnej, jako jedno z 30 archiwów terenowych i podlega bezpośrednio Naczelnej Dyrekcji Archiwów Państwowych (np. archiwum w Chełmie posiada status oddziału - lubelskiego Archiwum).

Chociaż formalnie, czternaście archiwów w miastach powiatowych, z uwagi na wielkość i rangę zasobu ustępują archiwom "wojewódzkim". Np. Archiwum Państwowe w Lublinie posiada czterokrotnie większy zasób aktowy i tyleż większe zatrudnienie, nie wspominając już o wspaniałych staropolskich aktach, w tym miasta ...Zamościa. Znalazły się tam przed wojną i pozostaną, ponieważ nie ma w zwyczaju dokonywania tak radykalnych przesunięć międzyarchiwalnych.

Pod względem zasobu, zamojskie Archiwum plasuje się ok. 25 miejsca w kraju. Posiadało na koniec roku 2053 metry bieżących akt, 1207 zespołów zawierających ponad 220 tys. jednostek archiwalnych. Dla porównania w 1960 w archiwum było 250 mb akt, w 1980 - 600, w 2000 - 1400.

Akta pozyskiwane są w przede wszystkim z nadzorowanych, obecnie ok. 170 archiwów zakładowych. W zasobie znajdują się np. kompletne akta notariuszy zamojskich (1810-1950), cenne akta hipoteczne od pocz. XIX w., akta miejskie, akta stanu cywilnego i księgi ludności od ok. 1875 r., akta urzędów, sądów, szkół, organizacji. Archiwum posiada także wielki zespół akt KW PZPR, jak i wartościowy zbiór afiszów i plakatów.

Są one przydatne we wszelkich wykonywanych z urzędu, jak i w ramach usług archiwalnych kwerendach, rocznie w liczbie ok. 1000 spraw. Kilkaset osób w ciągu roku osobiście przegląda akta w pracowni naukowej, są to głównie naukowcy, regionaliści i domorośli genealodzy. Pracownia nosi od 2002 r. imię organizatora Archiwum, nauczyciela, regionalisty Hipolita Kozioła.

Archiwum początkowo mieściło się przy ul. Grodzkiej, później ul. Moranda. Przez długie lata nie miało, mówiąc eufemistycznie, najlepszych warunków do udostępniania akt i pozostawały one nie znane historykom. Od 2001 r. mieści się w dobrych już warunkach przy ul. Hrubieszowskiej 69A.

W Archiwum można znaleźć, wśród pozornie nieatrakcyjnych urzędowych akt, wiele cennych, źródłowych materiałów do dziejów Zamościa i Zamojszczyzny. W tym celu wymyślony został wydawany corocznie "Archiwariusz Zamojski" - miejsce na takie publikacje o naukowym charakterze. W latach 2002 - 2007 na ok. 700 stronach ukazało się przeszło 60 artykułów; w tym liczne materiały źródłowe, pomoce naukowe i ciekawostki.

Drugi pomysł wyróżniający zamojską placówkę spośród innych archiwów to Galeria Internetowa. Można ją znaleźć na stronie internetowej archiwum - www.archiwum.zam.pl. Aktualizowana każdego tygodnia, zawiera prawie tysiąc "obrazków" w 86 tematycznych albumach, podzielonych na kategorie i podkategorie.

Na dzisiaj, w niespełna 15 miesięcy odnotowano 227 tys. wyświetleń. Takiej galerii nie prowadzi żadne inne archiwum państwowe! Co decyduje o tak imponującej oglądalności? Zdjęcia. Są w niej np. interesujące dokumenty - związane z Bolesławem Leśmianem, z autografami ordynatów, mapy, plany, afisze, plakaty, ilustracje i liczne archiwalne ciekawostki. Zdecydowanie najwięcej jest zdjęć i one są najchętniej oglądane.

Należy wyjaśnić, że zamojskie Archiwum nie miało, jak inne archiwa, zbioru fotografii. Utworzony został on trzy lata temu, praktycznie od zera. Systematycznie zwracamy się bezpośrednio do kolejnych osób, które, czasem jedno, czasem 10, 50, 200 zdjęć przekazują do archiwum. Początkowo dość przypadkowy zbiór, z rosnącą liczbą fotografii,stawał się co raz bardziej reprezentatywny, coraz pełniej ukazujący wszelkie przejawy życia. W tej chwili zewidencjonowanych mamy 8.300 zdjęć, co najważniejsze, w blisko 70 procentach zeskanowane w wysokich rozdzielczościach, na pewno te najcenniejsze. Budowanie od początku zbioru fotografii to właśnie taka niepowtarzalna szansa. Archiwum z dawien dawna posiadało 20 tys. fotografii. Do ich zeskanowania potrzebne jest zatrudnienia na rok albo i więcej, pracownika. Niestety, pozostają bez digitalizacji.

Te zdjęcia sukcesywnie trafiają do galerii. Na stronie www na bieżąco jest aktualizowana lista ofiarodawców. Liczy ponad 170 nazwisk. Każde zdjęcie w internecie opatrzone jest nazwiskiem przekazującego.

Zachęcamy do oddawania zdjęć do Achiwum. Obejrzy je dzięki temu nieporównanie więcej osób. Mamy zdjęcia, które mają ponad tysiąc wyświetleń. A ile osób znało je, gdy spoczywały gdzieś w pudełku na szafie? Tu nie skończą, jak się bardzo często zdarza, na śmietniku, nie zostaną zniszczone, lecz będą pieczołowicie przechowywane, stanowiąc znakomity ikonograficzny materiał źródłowy. Ukazują bowiem Zamość i Zamojszczyznę, mieszkających tu ludzi we wszelkich przejawach życia.

Gdyby tak z każdej domowego albumu mogło trafić do Archiwum choćby kilka zdjęć... Gromadzimy też wszelkie akta związane z osobami i rodzinami. Mamy przeszło czterdzieści takich zbiorów akt. Czasem jest to góra dokumentów, listów, dyplomów, jak np. przekazane przez rodzinę dr Tadeusza Onyszkiewicza, czy kilkadziesiąt prac Mariana Iwańciówa, a kiedy indziej tylko kilka listów Stefana Pomarańskiego, czy indeks politechniki odesskiej inż. Giebułtowicza.

Archiwum dla takich fragmentów, szczątków rodzinnych pamiątek, zwłaszcza dotyczących osób, które wyraziściej zapisały się w lokalnej historii, to najlepsze z możliwych miejsc. Chętnie zatroszczymy się o dokumenty dotyczące ludzi, także dokumentację organizacji, związków, stowarzyszeń - przechowywane przez osoby prywatne, przez ich sukcesorów - także warto przekazać je tu, gdzie będą mogły służyć historykom, regionalistom i dziennikarzom.

Autor: Andrzej Kędziora - dyrektor Archiwum w Zamościu

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy