Lublin: Walka o stołek po Kurczuku

Namaszczony czy wybrany - jaki będzie nowy szef SLD w Lubelskiem? Wczoraj minister sprawiedliwości Grzegorz Kurczuk zapowiedział rezygnację z kierowania Sojuszem w Lublinie. To oznacza walkę o stołek po lubelskim baronie lewicy. Nieoficjalnie mówi się, że może to jeszcze bardziej pogłębić istniejący podział w SLD.

SLD, partia uchodząca do tej pory za monolit, ma problemy z powodu - jak się mówi - autokratyzmu Kurczuka. Lewicowy baron rządzi bowiem twardą ręką, usuwając na bok wszystkich, którzy mogliby zagrozić jego pozycji. Tak stało się m.in. z Izabelą Sierakowską. W otoczeniu Kurczuka pozostają tylko wierni i sprawdzeni ludzie - "ludzie Kurczuka".

Reklama

- Jest kilku kolegów przyzwyczajonych do takiego stylu rządzenia przez obecnego przewodniczącego. Bardzo chętnie go naśladują - twierdzi Sierakowska. Posłanka przestrzega, że nowy szef lewicy w Lubelskiem może zostać namaszczony przez Kurczuka, a nie wybrany: - Ja to nazywam sklonowaniem - mówi.

Zwolennicy ministra argumentują, że to właśnie za jego rządów partia urosła w siłę. Niestety, ilość nie przeszła w jakość - ripostują przeciwnicy. Sierakowska apeluje więc, by do władz partii dopuścić młodych ludzi.

To ja jestem młodszy od pani Sierakowskiej - odpowiada na to Mirosław Złomaniec, ten o którym mówi się, że może być następcą Kurczuka.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy