Od przyszłego roku dwa festiwale w jednym

Rod Stewart i Genesis. Już w 2012 roku Zamość będzie stać na takie gwiazdy, ponieważ zorganizuje jeden festiwal zamiast dwóch: Festiwalu Kultury Włoskiej i Zamojskiego Festiwalu Kultury. Będzie to wymiar imprezy trzydniowej w drugi weekend września.

Paradoksalnie to w pewien sposób zasługa Danuty Grechutowej. A więc, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Będzie jeden, za to dwa razy lepszy festiwal. Organizatorów zamojskich festiwali zmusiły do takiej decyzji działania spadkobierców Marka Grechuty, którzy zastrzegli jego imię w nazwie Festiwalu oraz wykonywanie jego utworów.

Reklama

- Nie chcemy być uzależnieni od eskalacyjnych, coraz to nowych ograniczeń i kosztów związanych z wykupieniem licencji. To jest przykra dla nas sytuacja, tym bardziej, że było zainteresowanie młodych ludzi piosenką Marka Grechuty. W ten sposób Grechuta "żyłby" tutaj, u nas - mówiła Iwonna Stopczyńska wiceprezydent Zamościa.

Mało komfortową sytuację wykorzystano by wprowadzić zmiany. Zapewne wyciągnięto także wnioski z obserwacji poprzednich edycji festiwali. Poza tym, formuła festiwalu z piosenkami Marka Grechuty także powoli się wyczerpywała, bowiem repertuar Artysty już się nie powiększy - podkreślał zasadność zmian Tadeusz Wicherek

Organizacja jednego zamiast dwóch festiwali to działanie, które przełoży się także na zaoszczędzenie środków finansowych na kosztach stałych - dwa razy montowanie i demontowanie profesjonalnej sceny, podwójne noclegi wykonawców, dwukrotna ochrona imprezy, podwójna reklama, itd. Pozyskane środki można zainwestować w gwiazdę, nawet Roda Stewarta i zespołu Genesis - powiedział Tadeusz Wicherek - pomysłodawca festiwali i zarazem ich dyrektor muzyczny i zaprezentował wstępną koncepcję nowego festiwalu.

- Biorąc pod uwagę fakt, że inne miasta organizują po jednym festiwalu, np. Opole, Kołobrzeg, Zielona Góra, Toruń czy Płock - i tym się reklamują, Miasto Zamość będzie mogło jeszcze bardziej "wypłynąć" na jednym festiwalu z szerszym repertuarem, a nie dzielić finanse, które muszą być przeznaczone na dwa festiwale.

- Proponuję ukłon w stronę naszego mieszkańca Marka Grechuty, człowieka, który się tutaj urodził i w polskiej kulturze wiele znaczy. Chciałbym aby nagrodą za konkurs piosenki, który nasza Orkiestra organizuje, był występ na podwórku przy Grodzkiej 7. Ponieważ te koncerty są bezpłatne i nie używają nazwy "Marka Grechuty", są otwarte, w związku z czym żadne roszczenie z tego tytułu nie powstaje ze strony Danuty Grechuty i spadkobierców Marka Grechuty. Poezja, którą prezentują wykonawcy na tym konkursie jest różna, wykonawcy śpiewają różne piosenki, nie tylko Marka Grechuty, także innych wykonawców i swoje autorskie. To też jest pewna szansa na stworzenie nowej wartości, żeby ci młodzi ludzie pokazali się w różnym repertuarze. To może być korzystniejsze dla nich i Miasta także.

- Drugi koncert - chciałbym aby był koncertem włoskim. To ma być Dzień Włoski. Znane są tego powody - to nasza "Padwa Północy", Bernardo Morando i cała tradycja kultury włoskiej w Zamościu. Tutaj szansa dla różnych działań innych instytucji kultury, nie tylko Orkiestry, która będzie realizować koncert wieczorny. W ciągu dnia i po koncercie mogą się odbywać różne imprezy związane z tym tematem.

- Natomiast trzeci dzień otwiera nam bardzo szerokie spektrum działania. Chciałabym, aby ten dzień był Dniem Otwartym festiwalu o takiej a takiej nazwie, która będzie łączył te trzy rzeczy. W tej chwili obserwujemy na rynku muzycznym takie zjawisko, że różne postaci, w różnym okresie są na topie - są gwiazdami. Nie ograniczając się jedynie do wykonawców polskich, moglibyśmy w tym momencie zapraszać, np. zespół Genesis. W Toruniu wystąpi teraz Rod Stewart. Dlaczego nie w Zamościu? Nie mieliśmy takiego festiwalu, nie mieliśmy takiego powodu żeby zaprosić tego typu artystów do nas. Może będzie nas na to stać. Zobaczymy. Dzień Otwarty polegałby na tym, że mielibyśmy wolną rękę w zapraszaniu artystów i nie ograniczalibyśmy ich żadnym tematem festiwalu. Natomiast byłoby to bardziej, moim zdaniem, atrakcyjne dla mieszkańców niż ukierunkowany jeden koncert.

Tadeusz Wicherek optował za wrześniowym terminem festiwalu z uwagi na znaczną ilość imprez na Rynku Wielkim w czerwcu, zarówno tych organizowanych przez zamojskie instytucja jak i przez zewnętrzne agencje koncertowe. Poza tym w czerwcu odbywa się także Festiwal w Opolu.

Jadwiga Machulewska dyrektor Wydziału Kultury, Promocji i Spraw Społecznych UM Zamość, zaznaczyła, że są jednak obawy czy pierwszy koncert (z udziałem młodych wokalistów śpiewających piosenki Marka Grechuty) może się odbyć bez naruszenia prawa. Przygotowywana jest opinia prawna w tym temacie, z uwagi na różne interpretacje zapisu "dozwolony użytek" (mogą to być: przedsięwzięcia szkolne, uroczystości państwowe i religijne).

- Z uwagi na zbyt poważny wymiar sprawy nie będziemy ryzykować, aby nie powstał "zgrzyt" przy okazji festiwalu, choć w podwórku Grodzkiej 7 ładnie brzmią piosenki Grechuty - mówiła Iwonna Stopczyńska.

Była również okazja do poznania intencji spadkobierców Marka Grechuty. Paweł Czechalski z Wydziału Kultury, Promocji i Spraw Społecznych zacytował maila, który przesłany został do UM w sierpniu 2010 roku, w okresie poprzedzającym IV Zamojski Festiwal Kultury im. Marka Grechuty, a nadany został przez Piotra Cholewińskiego prezesa firmy, która prowadzi obsługę prawną spadkobierców Marka Grechuty:

"Mam wieści od pani Danuty i niezwłocznie je przekazuję. Licząc na to w tym roku, że budżet festiwalu będzie nieco wyższy, chciałbym zamknąć tę sprawę na poziomie minimalnym nie niższym niż 20 tys. zł., i jednocześnie jasno umówić się na przyszłość. Stanowisko pani Danuty sprowadza się do jednego - spadkobiercy Marka Grechuty chcieliby aby Miasto Zamość nie organizowało corocznego festiwalu opartego na twórczości Marka Grechuty, a jeśli ma organizować - to aby licencja na takie przedsięwzięcie wymiernie (w kwocie wyższej niż dotychczas uzyskiwane) wspierała inne aktywności mające na celu upamiętnienie Marka Grechuty, organizowane lub współorganizowane przez Panią Danutę".

Jak podsumowała dyrektor Jadwiga Machulewska - przyszła idea festiwalu to: piosenka autorska w podwórku Grodzka 7, koncert i cały cykl przedsięwzięć nawiązujących do historii Miasta - kultury włoskiej i wszystkiego co jest z tym związane i trzeciego dnia - kreowanie Miasta otwartego na nowe trendy w muzyce, także w sztuce. Tak jak Miasto w przeszłości było otwarte dla kultury wszelakiej, tak festiwal stanie się pomostem dla wyobraźni, dla współczesności i zarazem podsumowaniem całego sezonu artystycznego.

Teresa Madej

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje