Ordynacja Zamojska na fotografii w "Muzealnej"

Założycielem Ordynacji Zamojskiej był Jan Zamoyski, kanclerz i hetman wielki koronny. W trakcie szerokiej działalności polityczne i gospodarczej zgromadził ogromną fortunę i na jej bazie utworzył niepodzielny i niepozbywalny majątek, dziedziczony przez męskiego potomka w prostej linii.

Ordynacja zamojska przetrwała ponad 350 lat. Największe wyniszczenie ordynacji miało miejsce w latach okupacji niemieckiej. Wysokie straty poniosły wszystkie działy produkcyjne, kadra urzędnicza, pracownicy fizyczni i ich rodziny. Ostateczna zagłada ordynacji nastąpiła jednak nie ze względów ekonomicznych, lecz ideologicznych i politycznych - przestała istnieć po ogłoszeniu Manifestu PKWN i przeprowadzeniu reformy rolnej.

Reklama

Wieczorne spotkanie (13.07 br.) w Restauracji "Muzealna" miało wiele akcentów, wszystkie one miały jeden wspólny temat - dotyczyły Ordynacji Zamojskiej. "Śladami Ordynacji Zamojskiej" tak dwaj panowie, Stanisław Orłowski i Piotr Kubina zatytułowali kameralne przedsięwzięcie kulturalne, które miało na celu uczczenie piątej rocznicy śmierci ostatniego z ordynatów, Jana hrabiego Zamoyskiego.

Wychodząc zapewne z założenia, że co cztery głowy to nie jedna, do dobrej kompanii przyjęli jeszcze dwóch panów, Tomasza Ziąbkowskiego i Waldemara Maziarczyka. Działając w takim zespole można osiągnąć wiele, każdy robił to co potrafi najlepiej, by podobało się przybyłej publiczności. Efekt synergii murowany, mogło się tylko podobać. A teraz scenariusz wieczoru.

Jak już wiemy, w restauracji "Muzealna" działa od pół roku Autorska Galeria Fotografii znanego zamojskiego fotografa Stanisława Orłowskiego. To wspólny pomysł właściciela restauracji i fotografa. Pomysłodawcy galerii nie spoczęli na laurach. Postanowili zaprezentować Ordynację Zamojską w fotografii.

Wystawę otworzył Stanisław Orłowski słowami: "stół bogaty - zdjęcia dobre". I nie było inaczej, zdjęcia dobre i interesujące. Ekspozycję otwiera zdjęcie I ordynata, reprodukcja obrazu znajdującego się w Katedrze Zamojskiej. Mamy także portret ostatniego ordynata, żyjącego w latach 1912 - 2002. Zdjęcie zostało zrobione podczas uroczystości związanych z Jubileuszem 400 - lecia lokacji miasta Zamościa, kiedy ordynat przekazał miastu berło rektora Akademii Zamojskiej, ufundowane przez II ordynata, Tomasza Zamoyskiego. Na okolicznościowej wystawie zaprezentowano czternaście zdjęć. Zamysłem autora było pokazanie obiektów w miejscowościach wchodzących w skład Ordynacji. W ten sposób tzdjęcia pokazują rozległy obszar, poczynając od Kraśnika, przez Szczebrzeszyn, Zwierzyniec wędruje fotograf a my wraz z nim do Tomaszowa. Nie omieszkał fotograf zatrzymać się w Klemensowie, by zarejestrować pałac barokowy, czyli niegdyś barokową rezydencję rodu. Na starej archiwalnej fotografii z początków XX wieku znajdziemy także obiekty z Zamościa. Utrwalił również obiekty ze Starego Zamościa, gdzie w XV wieku osiedlił się rycerz z Wielkopolski, potomek Floriana Szarego, Tomasz z Łaźnina herbu Jelita.

Uważny widz ujrzy również Zamość, który był stolicą Ordynacji Zamojskiej do 1821 r., następnie został sprzedany i stał się twierdzą rosyjską. W późniejszym czasie siedziba Ordynacji została przeniesiona do Zwierzyńca. I czeka widza niezwykła ciekawostka, na wystawie znajduje się zdjęcie - tablou z 1909 r. pracowników ordynackich. Kolejne zdjęcie ze Zwierzyńca prezentuje Fabrykę Mebli Giętych z początku lat dwudziestych.

Stare fotografie przyciągają uwagę, dają obraz czasu przeszłego stanu obiektów miejscowości w zarządzie Ordynacji, i można z nich wyczytać dobrą rękę gospodarza. I jak mówi Stanisław Orłowski - starsi mieszkańcy tych miast z rozrzewnieniem wspominają zarządców Ordynacji i ostatniego ordynata słowami: "to były dobre czasy".

Dalsza część spotkania odbyła się w "letniej kawiarence", także dla wygody zgromadzonych gości. O historii i roli jaką odegrała Ordynacja Zamojska opowiadał Waldemar Maziarczyk, kustosz Muzeum Zamojskiego.

Ordynacja Zamojska zasługuje na uwagę i uznanie - mówił historyk. Nie wszyscy zdajemy sobie sprawę z jej znaczenia dla rozwoju naszego regionu. Zagadnienia dotyczące jej roli są niejednokrotnie dosyć trudne. Materiały naukowe dotyczące funkcjonowania Ordynacji nie są liczne i wyczerpujące. Dzieje Ordynacji to ogromny temat, obejmujący kontekst historyczny, gospodarczy, kulturalny. Historyk naświetlił słuchaczom okoliczności założenia Ordynacji Zamojskiej, która miała zapewnić należyte miejsce i sławę rodzinie Zamoyskich. Był to olbrzymi majątek ziemski nie podlegający ogólnopaństwowemu prawu i niepodzielny. Miał istnieć, jak powiedział założyciel "po wieczne czasy". Jan Zamoyski musiał uzyskać zgodę Sejmu, a następnie złożyć w lubelskim Trybunale Koronnym statut, główny dokument, który określał wszelkie ramy istnienia tego organizmu gospodarczego, zasady na jakich będzie funkcjonowała ordynacja.

Na terenie Polski istniało wiele ordynacji, tylko Ordynacja zamojska przetrwała tak długi okres, czyli do 1944 r., kiedy została rozwiązana dekretem PKWN.

W dalszym ciągu opowieści usłyszeliśmy opowieść o ceremoniałach funkcjonowania dworu ordynata, przysięgi i pogrzebu ordynata. Ważnym obszarem w działalności Ordynacji była działalność kulturalna i oświatowa, także utrzymywanie Akademii Zamojskiej. Kolejna ważna rola, to działalność charytatywna, społeczna: zakładanie ochronek, przedszkoli i szpitali. Ja myślę, podobnie jak Waldemar Maziarczyk, który był autorem tych słów, że każda inicjatywa, która ma na celu przybliżenie znaczenia Ordynacji Zamojskiej dla Zamojszczyzny zasługuje na uwagę.

Tak jak powiedział nam historyk, był to organizm bardzo dobrze zorganizowany - powiedział po skończonym wykładzie Stanisław Orłowski. I dodał - z doświadczeń konserwatorskich wiem, i znajdujemy to w dokumentach ordynackich - jak trzeba było leśniczemu zbudować leśniczówkę, to najpierw zakładano tam piec do wypalenia cegły. Działalność była prowadzona wzorcowo, chociaż na przestrzeni wieków zdarzały się problemy, ale były też różne okresy historyczne w tym kraju. I dla potwierdzenia uzupełniał naszą wiedzę o historię związaną z ostatnim ordynatem i jego pierwszy przyjazd do Zwierzyńca w latach odwilży, pod koniec lat siedemdziesiątych. Usłyszał wtedy Jan Zamoyski po serdecznym powitaniu prośbę mieszkańców: "Dobrze, że Pan już przyjechał, niech Pan weźmie ten cały bałagan w swoje ręce, to wtedy będzie nam się dobrze żyło".

I kolejna tego wieczoru zapowiedź Stanisław Orłowskiego - "Przed Państwem Studio Piosenki Autorskiej Tomasza Ziąbkowskiego z Zamojskiego Domu Kultury przypomni klimaty lat dwudziestych i trzydziestych, czyli ostatnie dziesięciolecia funkcjonowania Ordynacji Zamojskiej w piosence".

Znakomicie, jak zawsze brzmiały znane przedwojenne szlagiery. Wśród nich: "Powróćmy jak za dawnych lat", "Tango milonga", "Już taki jestem zimny drań", "Umówiłem się z nią na dziewiątą" i "Rebeka". Wszystkim podobała się piosenka śpiewana niegdyś przez Hankę Ordonówną "Na pierwszy znak". Słuchaczom podobało się tak bardzo, że młodzi śpiewacy zaśpiewali ją na bis. A na zakończenie piosenka z filmu "Lata dwudzieste, lata trzydzieste".

"Lata dwudzieste, lata trzydzieste kiedyś dla wzruszeń będą pretekstem, zapachem dawno już zwiędłych bzów, poezja skrytą wśród zwykłych słów".

Wszystkim, którzy mieli udział w spotkaniu upamiętniającym osobę Jana hrabiego Zamoyskiego, serdecznie podziękował Stanisław Orłowski. Umówił się już na następne. Ach ci panowie dwaj! - tyle pretekstów do wzruszeń. A gdzie drugi pan? Słuchał i wyraźnie był zadowolony, że inni także przyszli, i obejrzeć i posłuchać.

Teresa Madej

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje