Policja szuka fałszywej uzdrowicielki

Najpierw kazała im dmuchać kurze w otwarty dziób, potem zakopać nieżywe już zwierzę za stodołą, a na końcu przynieść całe oszczędności i owinąć je w chustkę. Po żarliwej modlitwie i obietnicy przepędzenia chorób, tajemnicza uzdrowicielka zniknęła, a razem z nią... pieniądze.

Na komisariat policji w Poniatowej (woj. lubelskie) zgłosiło się małżeństwo z gminy Chodel. Jak się okazało, para 67-latków padła ofiarą oszustwa... i własnej naiwności.

Reklama

We wtorek około południa do drzwi ich domu zapukała nieznajoma kobieta. Twierdziła, że jest właścicielką restauracji i szuka do kupienia różnych staroci, by wyposażyć nimi swój lokal. Poszukiwała takich rzeczy jak na przykład masielnica, tara czy chomąto. 67-latkowie stwierdzili, że takich przedmiotów nie posiadają, na tym jednak sprawa się nie zakończyła.

Kobieta okazała się rozmowna, a gdy podczas dyskusji wyszło na jaw, że gospodarze chorują, nieznajoma stwierdziła, że jest w stanie ich wyleczyć. Obiecała małżonkom, że przepędzi ich choroby raz na zawsze. Do tego potrzebna jej będzie jednak kura...

Kiedy po chwili gospodyni ją przyniosła, nieznajoma "uzdrowicielka" wzięła ją w swoje ręce i otworzyła jej dziób. Kazała małżonkom z całej siły dmuchać do środka. Następnie - trzymając kurę głową do dołu - spuściła jej krew, aż ta przestała oddychać. Kobieta przekonała zaskoczonych 67-latków, że wszystko idzie zgodnie z planem i nakazała zakopać zdechłą kurę w ziemi za stodołą.

Aby całkowicie pozbyć się chorób z domu, nieznajoma poprosiła gospodynię o wszystkie oszczędności. Gdy 67-latka przyniosła pieniądze, "znachorka" położyła je na chustce, którą zdjęła z głowy. Po zawinięciu chustki w kaganek, uzdrowicielka modliła się nad nią, cały czas przekładając ją z ręki do ręki. Po zakończonych rytuałach, oddała zawiniątko właścicielom i kazała natychmiast schować je do szafy. Nie żądając żadnej zapłaty za wykonaną "usługę", podziękowała gospodarzom, pożegnała się i zniknęła im z oczu.

Zaintrygowany gospodarz postanowił sprawdzić zawartość schowanej do szafy chustki. Kiedy wspólnie z żoną rozwiązali supełek, po przeliczeniu pieniędzy okazało się, że z 6 tysięcy złotych zostało jednie 1300 zł. Dopiero wtedy 67-latkowie uświadomili sobie, z kim tak naprawdę mieli do czynienia. O oszustwie powiadomili policję, która wszczęła poszukiwania. Kobieta zniknęła jednak bez śladu.

Funkcjonariusze - w oparciu o przekazane przez poszkodowanych informacje - sporządzili wstępny rysopis oszustki: jest to kobieta w średnim wieku, ma około 165 cm wzrostu, ciemną karnację skóry, wyrazisty makijaż i czarne, długie włosy spięte w kok. "Znachorka" ubrana była w czarne spodnie i ciemny żakiet.

Osoby, które posiadają jakiekolwiek informacje o poszukiwanej kobiecie, proszone są o kontakt z komisariatem policji w Poniatowej pod nr. tel. (81) 820-37-60 lub Komendą Powiatową Policji w Opolu Lubelskim pod nr. tel. (81) 828-82-10. Można także zadzwonić pod numery 997 i 112.

Po raz kolejny policja apeluje do wszystkich o rozwagę i rozsądek w kontaktach z nieznajomymi. Pamiętajmy - oszuści stosują różne metody, aby wyłudzić od nas pieniądze. I czasem, chcąc skorzystać z tzw. "życiowej okazji", dajemy się po prostu łatwo nabić w butelkę...

A.S.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje