Pomoc dla repatriantów z Kazachstanu

Pani Anatolia Monastyrska pomimo tego, że urodziła się w Kazachstanie od zawsze czuła się Polką.

Jej rodzice i dziadkowie mieszkali w obwodzie chmielnickim na wschód od granic II Rzeczypospolitej, na tzw. dalszych kresach. W 1936 roku - podobnie jak dziesiątki tysięcy innych osób narodowości polskiej - zostali przymusowo przesiedleni do Kazachstanu.

Reklama

W 2000 roku Pani Anatolia wraz z córką i wnuczkiem przyjechała do Polski z Kazachstanu - na stałe. Zamieszkali w Koloni Krasne w Gminie Stary Zamość.

Nie pracuje, dostaje rentę kombatancką, córka od ponad roku pracuje jako sprzątaczka w gimnazjum - tu pomocną ręką wyciągnął Wójt Gminy.

- Mieszkamy tutaj już 7 lat i nie mamy własnego mieszkania. - mówi Pani Anatolia.

Mieszkają w starym, drewnianym jednopokojowym mieszkaniu we czworo. Trzy pokolenia w jednej izbie - matka, córka i dwoje wnucząt.

Czynsz w kwocie 100 zł za wynajmowane mieszkanie płaci gmina. Wcześniej władze gminy pomagały też w drobnych remontach, finansowały zakup węgla, płaciły za energię. Pani Anatolii od jakiegoś czasu pomaga też Związek Sybiraków.

Pani Anatolia chciałby jednak zamieszkać we własnym mieszkaniu.

Władz Gminy nie stać na wydatek rzędu kilkudziesięciu tysięcy na zakup mieszkania. Jedną z propozycji jest przekazanie na jej potrzeby jednego z lokali należących do gminy, jednak te znajdują się w całkiem innej części gminy i na to nie chce przystać Pani Anatolia.

Zamojska Izba Gospodarcza już półtora roku zgłosiła gotowość pomocy w przeprowadzeniu prac remontowych nowego mieszkania Pani Anatolii. Szkopuł w tym, że do dnia dzisiejszego tego nowego mieszkania nie ma. Wiele też się zmieniło w branży budowlanej. Ceny niektórych materiałów budowlanych wzrosły kilkakrotnie, podrożały usługi, jednak Sylwester Kruk zapewnia, że jeśli będzie trzeba, to ZIG pomoże.

Jak się okazuje problemy Pani Anatolii wynikają w dużej mierze z tego, że na ironie losu przyjechała do Polski o rok za wcześnie i nie podlega ustawie o repatriacji (z dnia 9 listopada 2000 r.).

W Izbicy mieszka jej siostra, w skrajnie innych warunkach - ma własny dom, niczego jej nie brakuje, gmina bardzo jej pomogła. Miała szczęście, bo przyjechała wtedy kiedy było można.

Na wieść o kłopotach repatriantki z Kazachstanu z pomocą pospieszyło Stowarzyszenie Krzewienia Kultury Medialnej im. Jana Pawła II w Zamościu. Pierwszą pomocą był zakup - wspólnie ze Stowarzyszeniem Sybiraków - nowej kuchni gazowej, bo jak się okazuje czteroosobowa rodzina miała do dyspozycji tylko dwupalnikową kuchenkę i nawet nie za bardzo mieli na czym gotować.

- Chcemy pomóc, przynajmniej symbolicznie ludziom, którzy przyjechali tutaj z Kazachstanu. Do tej pory poszukują mieszkania, jakiegoś własnego kąta, pomysłu na życie. Stowarzyszenie wyciąga rękę do tych ludzi i w jakiś sposób chce im pomóc.

Dzisiaj przekazujemy im nową kuchnię gazową z termoobiegiem. Zaczynamy od doraźnej pomocy, a mamy nadzieję, że w przyszłości uda nam się więcej dla nich zrobić. - powiedział Sylwester Kruk ze Stowarzyszenia

- Barbara Śleszyńska, Prezes Związku Sybiraków bardzo zabiegała o to, by tym państwu pomóc. Ta rodzina ma kłopoty. Przyjechali na własną rękę, nie zostali zaproszeni przez żadną gminę, spakowali się i przyjechali do swojej dawnej ojczyzny i tutaj szukali pomocy.

Nowa ustawa repatriacyjna weszła w życie rok później i żadne władze nie były w stanie tym ludziom pomóc na tyle, by ich potrzeby zaspokoić. - dodaje

W najbliższym czasie Stowarzyszenie zamierza powiadomić o problemach Pani Anatolii lokalne władze, wojewodę, urząd marszałkowski oraz zamojskiego posła i senatora.

Może wspólnymi siłami uda się rozwiązać ich problem.

Waldemar Brzyski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje