"Romeo i Julia" w "Padwie Północy"

Miejsce akcji: Zamość zwany "Padwą Północy", Rynek Wielki, o zmroku - ze schodów ratusza zamojskiego rozległy się słowa: "Wielcy obywatele sławnego grodu o nazwie Zamość. Wielki Opiekunie i Ojcze Miasta Marcinie Zamoyski, Panie Prezydencie. Dziś, 26 czerwca Anno Domini 2007 odbędzie się pokaz sztuki Szekspira "Romeo i Julia".

Tą sztuką zaczął się kiedyś Festiwal Zamojski. Potem był "Hamlet", "Otello", "Makbet" i "Poskromienie", "Sen nocy" w parku, "Król Lear" i inne szekspirowskie sztuki. Tu zaczynali Malajkat, Pazura i Zamachowski skromnie też zaczynał. Miasto szczęśliwe sławę im przynosiło, tu zaczynali aktorskie rzemiosło. Więc dajcie brawa tej skromnej młodzieży, która dziś dzielnie z Szekspirem się zmierzy. Szkoła Machulskich daje im podstawy i niech to będzie pierwszy krok do sławy. To wyraziwszy szeroko i długo staje się uniżonym sługą. A teraz proszę wyłączcie komórki - ojcowie, matki, synowie i córki".

Reklama

Renesansowa muzyka i śpiew...

W pięknej Weronie, dwa znakomite rody z dawnych swoich kłótni nową waśń wszczynają, przelewając na próżno krew obywateli. Dwoje najmłodszych z tych rodów Romeo i Julia życiem zapłacą za kłótnie rodzinne. Wszystko to przez to, że on ją kocha a ona odwzajemnia jego uczucie. Dopiero w grobie młodych ta dwuwieczna waśń skona.

William Szekspir znany jest pod każdą szerokością geograficzną - nie trzeba go zachwalać, niewiele tylko ustępuje mu sławą Jan Machulski, jeśli za mało sławy teatralnej, zawsze można dorzucić sławę aktora filmowego, a jeśli do tego usłyszymy słowa "Romeo i Julia" - to nikogo specjalnie do obejrzenia spektaklu nie trzeba namawiać - to magnes o największej sile przyciągania. Tak było również tym razem, wypełniły się krzesełka na Rynku Wielkim na długo przed godziną rozpoczęcia spektaklu.

"Romeo i Julia" to najsławniejszy utwór Williama Szekspira, którego treść znają chyba wszyscy. To konflikt dwóch zwaśnionych rodzin, których członkowie zakochują się w sobie. Julia Capuletti i Romeo Montecchi poznają się na balu w domu Capulettich i na tym spotkaniu dochodzi już do pierwszych pocałunków. Następnego dnia pobierają się w celi ojca Laurentego. "Romeo i Julia" pokazuje miłość dwóch nastoletnich osób ( Julia ma 14 lat), ich dojrzewanie wraz z tempem akcji, zagmatwane wydarzenia oraz przedziwny zbieg okoliczności. Kończy się na śmierci obydwu osób przez zwykłe nieporozumienie. "Romeo i Julia" to dzieło doskonałe, autor ukazuje w nim moc jaką ma miłość, jak potrafi zmienić nastolatków w osoby dorosłe duchowo i w pełni świadome swoich czynów. Zdeterminowane, by móc połączyć się z obiektem swoich westchnień.

W spektaklu plenerowym "Romeo i Julia" wyreżyserowanym przez samego Mistrza Jana Machulskiego wystąpili studenci II i III roku Szkoły Aktorskiej Haliny i Jana Machulskiego w Warszawie. I zagrali pięknie. Swoją opowieścią wzruszyli wszystkich, a zamojska publiczność to publiczność wymagająca, wyrobiona teatralnie - edukowana w tej materii przez samego ... Jana Machulskiego.

Nie było tu rozmachu teatralnego, nie było budowy wielkiej sceny, artyści nie chodzili na szczudłach, wręcz odwrotnie - niekiedy boso. Widz nie zobaczył ogromnej ilości rekwizytów ani innych gadżetów teatralnych.

Oszczędnymi środkami wyrazu pokazano prawdziwy dramat dwóch rodów i nikomu niepotrzebną śmierć młodziutkich kochanków - rozgrywające się wydarzenia ciekawiły wszystkich, widz sekundował głównym bohaterom jakby chciał zmienić bieg wydarzeń, zapobiec nieszczęściu - ten niefortunny list, który na czas nie dotarł do Romea.

A może widz liczył, że Jan Machulski dopisze inne zakończenie? - no nie, w końcu to Szekspir był mistrzem w opisywaniu bohaterów zmagających się z niszczącymi mrokami, namiętnościami i złudzeniami. Renesans to taki czas, kiedy namiętnie kochano i z równą namiętnością nienawidzono i dlatego sztuki Szekspira to zwierciadło i streszczona żywa kronika tamtego czasu. One obronią się zawsze.

Sztuka była niewątpliwą atrakcją mimo, że zastosowano skromne środki wyrazu, a może właśnie dlatego - widzowie uwierzyli młodym adeptom sztuki teatralnej - tragiczna historia kochanków z Werony rozczuliła serca zamojskiej publiczności. Można tylko dodać, że artyści mieli po swojej stronie wiele atutów, ogromne doświadczenie reżysera, swoją pracowitość i talent - to wszystko spowodowało, że młodzi aktorzy poradzili sobie z wyzwaniem i zobaczyliśmy spektakl, który ukazał piękno dzieła Szekspira na nowo. Dodatkowym plusem jest gra aktorów blisko widza, nie ma żadnej ramy teatralnej, aktora można dotknąć, a użyta w pojedynku finałowym szpada pada bardzo blisko widowni.

Swoją rolę miał zamojski ratusz i dobrze wypadł - stworzył wspaniałą dekorację dla tej sztuki, scena balkonowa - tutaj rozegrana na schodach ratusza brzmi tak samo romantycznie jak zapewne ta, która odbyła się przed wiekami pod balkonem Julii. Można przypuszczać, że żadna scenografia nie oddałoby atmosfery miasta Werony, no chyba, że sama Werona.

Sukces sztuki to także zasługa publiczności, tworzy magiczną atmosferę i fantastyczny klimat. Widziałam mnóstwo młodych ludzi, może niektórzy z nich zawędrują kiedyś do Szkoły Aktorskiej Państwa Machulskich, a potem zobaczymy ich na Rynku Wielkim w sztuce Szekspira, kto wie?

Teresa Madej

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje