Zbrodnia w Piaskach. Krzysztof C. był całkowicie niepoczytalny

Prokuratura otrzymała opinię psychiatryczną na temat mężczyzny podejrzanego o zabójstwo matki, ojca i kuzyna. Krzysztof C. miał być niepoczytalny. Do zbrodni doszło w lipcu ub. roku w miejscowości Piaski Szlacheckie (Lubelskie).

"Dysponując taką opinią biegłych prokuratura będzie zobowiązana do wystąpienia do Sądu Okręgowego w Zamościu z wnioskiem o umorzenie postępowania i zastosowanie środka zabezpieczającego, a zgodnie z wnioskami biegłych środkiem tym ma być umieszczenie w szpitalu psychiatrycznym" - poinformował Bartosz Wójcik rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Zamościu, która prowadzi śledztwo w tej sprawie.

Reklama

Wójcik podkreślił, że wniosek taki zostanie skierowany do sądu dopiero po zebraniu całego materiału dowodowego.

Do tragedii doszło w lipcu ub. roku w miejscowości Piaski Szlacheckie. W jednym z tamtejszych domów znaleziono zwłoki trzech osób - małżeństwa 57-letniego Janusza C. i 54-letniej Jolanty C. oraz ich 84-letniego kuzyna Stanisława M. Wszyscy mieszkali w tym domu. Ciała były ułożone obok siebie, posypane wapnem oraz sproszkowanym cementem i przykryte brezentowymi plandekami oraz styropianem budowlanym.

Według ustaleń prokuratury sprawcą zabójstw był syn zamordowanego małżeństwa 30-letni Krzysztof C. Został on zatrzymany w Warszawie, gdzie przyjechał pociągiem z Lublina. "W przedziale opowiedział o dokonanych przez siebie czynach przypadkowo poznanemu mężczyźnie. Mężczyzna ten - przesłuchany później w charakterze świadka - nie uwierzył w opowieść Krzysztofa C., albowiem zawierała ona wiele elementów irracjonalnych i ewidentnie nieprawdziwych. Dopiero później, po doniesieniach medialnych skojarzył, iż poznany w pociągu mężczyzna mógł mieć coś wspólnego z opisywanymi przez media zabójstwami" - informował wtedy rzecznik zamojskiej prokuratury.

Krzysztof C. został aresztowany, przyznał się do winy i złożył obszerne wyjaśnienia. Swoje ofiary zabił obuchem siekiery. Według ustaleń śledztwa od dłuższego czasu planował zabójstwo ojca Janusza C., a powodem miało być przekonanie, iż to właśnie ojciec chce zabić jego. Natomiast matka Jolanta C. i kuzyn Stanisław M. zostali zabici, ponieważ Krzysztof C. chciał się pozbyć świadków morderstwa ojca.

Krzysztof C. w czerwcu ub. roku wyszedł z więzienia po odbyciu (w całości) kary za znęcanie się nad rodzicami.

"Całkowicie niepoczytalny"

Podejrzany o zabójstwo został przebadany przez biegłych psychiatrów, odbył też czterotygodniową obserwację psychiatryczną. Z opinii dostarczonej do prokuratury wynika, że miał on zniesioną zdolność rozumienia znaczenia czynów i pokierowania swoim postępowaniem.

"Biegli stwierdzili u niego przewlekłe psychotyczne zaburzenia psychiczne o obrazie schizofrenii urojeniowej. Zaburzenia te motywowały i warunkowały dokonanie przez Krzysztofa C. zarzucanych mu czynów (...). Biegli stwierdzili, iż w czasie popełnienia czynów Krzysztof C. był całkowicie niepoczytalny" - powiedział Wójcik.

Ponadto, według biegłych, Krzysztof C. wymaga umieszczenia w szpitalu psychiatrycznym, bo istnieje realne i wysokie prawdopodobieństwo, że dokona - z przyczyn chorobowych - takich samych lub podobnych czynów.

Zgodnie z art. 31 kodeksu karnego, kto z powodu choroby psychicznej nie mógł w czasie czynu rozpoznać jego znaczenia lub pokierować swoim postępowaniem - nie popełnia przestępstwa. Dlatego prokuratura będzie musiała złożyć do sądu wniosek o umorzenie postępowania i umieszczenie Krzysztofa C. w szpitalu psychiatrycznym.

Jak zaznaczył Wójcik, pomimo uzyskania tak kategorycznej opinii biegłych psychiatrów, prokuratura musi dokończyć proces gromadzenia materiału dowodowego. Obecnie prokuratorzy oczekują na wyniki badań biologicznych i genetycznych ze śladów na przedmiotach zabezpieczonych na miejscu zbrodni. Opinie biegłych w tej sprawie mogą wpłynąć do prokuratury najwcześniej pod koniec kwietnia.

"Dopiero po tym terminie, uznając, że zgromadzony materiał wskazuje na sprawstwo Krzysztofa C., prokuratura skieruje stosowny wniosek do sądu.(...) Sąd rozpoznając wniosek musi bowiem dojść do przekonania, że podejrzany formalnie dokonał zarzucanych mu czynów, jednak z uwagi na niepoczytalność nie popełnił żadnego przestępstwa" - wyjaśnił Wójcik. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy