Archeologiczne cacko

Piwnice z XVI, a może nawet z XV w. odkryli archeolodzy pracujący w Rynku. Teraz czekamy na odpowiedź, czy pod kilkusetletnimi posadzkami kryje się coś jeszcze.

Prace na parceli na rogu ul. Legnickiej i Rynku trwają od połowy grudnia. Prywatny inwestor chce odbudować kamienice, które znajdowały się tutaj do II wojny światowej Co w nich będzie, nie wiadomo, na razie trwają prace wykopaliskowe.

Reklama

Cegły wywozili pociągami

- Do 1945 r. stały w tym miejscu kamienice, w XIX w. były one przebudowane, ale w zrębach tkwiły tak od XV w. - informuje Piotr Wawrzyniak z Pracowni Archeologiczno-Konserwatorskiej z Zielonej Góry. Pierwotnie były to cztery kamienice podobne do tych z północnej pierzei Rynku (nie licząc bloku z XX w.). Podczas działań wojennych budynki doszczętnie spłonęły, zostały praktycznie tylko gołe mury. - Potem przyszedł przykaz ze stolicy o rozbiórce i wywozie cegieł. Podobno z Kożuchowa wyjechało kilkanaście pociągów towarowych pełnych odzyskanego budulca, do Warszawy dotarł... jeden. Reszta po drodze została "zagospodarowana" - opowiada P. Wawrzyniak.

Archeolodzy odkryli już pozostałości murowanych założeń, może XV-wiecznych, może XVI-wiecznych.

- To mury gotyckie z późniejszymi przebudowaniami renesansowymi. To, co odkopaliśmy, ma niewiele przeróbek, dlatego jest tym cenniejsze - podkreśla P. Wawrzyniak. Kolejny archeologiczny rarytas to odkryte sklepienie z rudy darniowej. Budowa takiego sklepienia polegała na wycinaniu bloków z łąkowej rudy darniowej (mniej więcej na zasadzie analogicznej do budowy igloo).

Kożuchów jak Praga

Możliwe, że część piwnic i sklepień, z licznymi detalami architektonicznymi, takimi jak wnęki, posadzki, uda się zachować i wykorzystać przy budowie nowej kamienicy. Generalnie zależy to od ich stanu technicznego, który w większości jest fatalny. Dokładne wytyczne w tej materii wyda wojewódzki konserwator zabytków.

Prace archeologiczne na działkach potrwają jeszcze najpewniej do przełomu lutego i marca, w dużej mierze zależy to od pogody i od tego, do czego dokopią się pracownicy. - Ciekawe, czy uda nam się trafić na coś pod posadzkami? - zastanawia się P. Wawrzyniak. Mogą tam być np. ślady dawniejszej zabudowy drewnianej.

- Same badania są niezwykle interesujące i ciekawe. Szkoda, że kożuchowski Rynek jest zabudowany takimi "kwiatkami" jak ten blok, czy "okaleczony" ratusz. Sam Kożuchów to piękne miasto, w miniaturze podobne do Pragi - zachwyca się P. Wawrzyniak, który na co dzień mieszka w Poznaniu.

Kłopot bogactwa

Choć kożuchowianie są dumni z zabytków, jakie można spotkać na każdym kroku, to jednak często są one przyczyną kłopotów. Za tzw. badania ratunkowe, czyli takie wykopaliska, jak prowadzone w Rynku, płaci właściciel posesji. Kolejny problem to opóźnienia w budowie, jakie powodują badania archeologiczne. O tym fakcie mówił na niedawnym spotkaniu z marszałkiem województwa burmistrz Andrzej Ogrodnik, podkreślając, że przy korzystaniu z unijnych dotacji - a miasto stara się np. o wsparcie przy budowie kanalizacji - trzeba się wywiązywać ze ścisłego harmonogramu prac. Tymczasem jak to zrobić, gdy nie wiadomo, co jeszcze kryje się pod ziemią?

Krzysztof Koziołek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje