Lubuskie: Powitano amerykańskich żołnierzy

W Skwierzynie (Lubuskie) odbyła się w niedzielę uroczystość powitania amerykańskich żołnierzy, połączona z piknikiem wojskowym zorganizowanym pod hasłem „Bezpieczna Polska”. W tamtejszym garnizonie stacjonuje batalion wsparcia pancernej brygady z USA.

Na skwierzyńskim rynku odbył się w niedzielę uroczysty apel z udziałem polskich i amerykańskich pododdziałów. Wzięli w nim udział dowódcy wojskowi, przedstawiciele władz samorządowych, administracji rządowej oraz mieszkańcy.

Reklama

Po złożeniu meldunku odegrano hymny narodowe Stanów Zjednoczonych i Polski oraz wciągnięto na maszty flagi obu państw.

"Jeszcze nie tak dawno byliśmy świadkami ceremonii uroczystego powitania żołnierzy armii amerykańskiej na ziemi polskiej, dalej pierwsze strzelania, kolejne pikniki. Dziś spotykamy się w Skwierzynie. Rodziłoby się pytanie - dlaczego? Dlatego, by również przybliżyć naszą kulturę, przybliżyć naszą opiekuńczość, typową, tradycyjną, polską, naszym kolegom, którzy są tutaj razem z nami" - mówił dowódca generalny rodzajów sił zbrojnych gen. dyw. Jarosław Mika.

W swoim przemówieniu dowódca 64. batalionu wsparcia amerykańskiej brygady płk Robert B. Rochon dziękował za gorące przyjęcie w naszym kraju.

"3. brygada stoi ramię w ramię z polskimi żołnierzami, aby przeciwdziałać jakiejkolwiek agresji wobec naszych sojuszników. Jesteśmy zobowiązani do utrzymania pokoju i dobrostanu w Europie (...) Jesteśmy zobowiązani, aby utrzymać zdolność odstraszania wszelkich zagrożeń wobec Europy. Jesteśmy wdzięczni za wasze wsparcie i miłe przyjęcie" - mówił płk Rochon.

Witając Amerykanów burmistrz Skwierzyny Lesław Hołownia podkreślił, że mieszkańcy powitali ich z wielką otwartością. "Jesteśmy niezmiernie dumni, że możemy razem na naszej ziemi witać żołnierzy armii amerykańskiej, najpotężniejszej armii świata (...) Jesteśmy przekonani, że będziecie się czuli u nas, jak u siebie w domu" - powiedział. Amerykańskiemu dowódcy i generałowi Mice wręczył pamiątkowe tarcze z herbem Skwierzyny.

Apel na rynku zakończyła defilada, a po niej mieszkańcy zostali zaproszeni do udziału w pikniku wojskowym przygotowanym przez żołnierzy i władze miasta. Wśród atrakcji była wystawa sprzętu wojskowego, występy sceniczne i oczywiście gorąca grochówka.

Hołownia powiedział PAP, że dzięki obecności amerykańskiego wojska 10-tysięczna Skwierzyna zyskała rozgłos nie tylko w kraju, ale na świecie.

"To dopiero początek pobytu wojsk amerykańskich. Na razie tych kontaktów z mieszkańcami nie było za wiele, m.in. z uwagi na porę roku. Amerykanów spotykamy w restauracjach, pizzeriach. Przyjedzie wiosna, mamy plany, by się zintegrować z nimi bardziej, by organizować wspólnie imprezy kulturalne, sportowe czy festyny" - powiedział Hołownia.

Jego zdaniem żołnierze z USA to sympatyczni i pogodni młodzi ludzie, z którymi nie ma żadnych problemów. Z pobytem wojsk amerykańskich władze Skwierzyny wiążą duże nadzieje. "Zobaczymy, jak to się przełoży na rozwój naszej gminy. Ciągle podkreślam, że zależy nam również na rozbudowie skwierzyńskiej jednostki. Takie plany w ministerstwie obrony narodowej są. Ma być jednostka rozbudowywana. Przygotowujemy do tego plany przestrzennego zagospodarowania miasta pod względem obronności kraju" - zaznaczył burmistrz.

W Skwierzynie stacjonuje kilkuset żołnierzy 64. batalionu wsparcia pancernej brygady z Kolorado. To specjaliści od logistyki i zaopatrzenia. Zajmują część obiektów tamtejszego garnizonu, gdzie znajduje się także 35. dywizjon rakietowy Obrony Powietrznej wchodzący w skład 3. Brygady Rakietowej Obrony Powietrznej.

"Pobyt Amerykanów w Skwierzynie służy integracji z naszymi żołnierzami. Po za tym wartością dodaną jest nauka języka angielskiego, szlifowanie procedur wojskowych, współpraca przy planowaniu konwojów" - powiedział PAP dowódca 35. dywizjonu rakietowego Obrony Powietrznej ppłk Dariusz Stróżewski.

Dodał, ze głównym zadaniem amerykańskiego batalionu jest zabezpieczenie pododdziałów armii USA stacjonujących w Polsce. "Od paliwa, żywności, poprzez remontowanie pojazdów i wszelkie sprawy związane z codziennym życiem żołnierzy" - wyjaśnił ppłk Stróżewski.

Amerykańskie brygady będą przebywały w Polsce i innych krajach regionu rotacyjnie w ramach operacji Atlantic Resolve. Pierwszą dziewięciomiesięczną zmianę pełni 3. Pancerna Brygadowa Grupa Bojowa (Armored Brigade Combat Team, ABCT) z 4. Dywizji Piechoty w Fort Carson w stanie Kolorado.

Dowództwo brygady, pododdziały zabezpieczenia i bataliony wsparcia, pułk artylerii polowej, szwadrony kawalerii stacjonują w Żaganiu, Świętoszowie, Skwierzynie i Bolesławcu. Od lutego Amerykanie rozpoczęli dyslokację części swoich sił w krajach nadbałtyckich, Bułgarii i Rumunii.

"Z Żagania wyruszyły już pododdziały do krajów docelowych. Zresztą to będzie proces ciągły. Na miejscu pozostaną te siły, które będą zabezpieczały, ale również będą szkoliły się tutaj w Polsce (...) Na pewno ten okres będzie spożytkowany również przez polskie siły zbrojne. Myślę tutaj o podnoszeniu swoich kwalifikacji, ale jeśli chodzi o te kwalifikacje, to patrzmy na jedną i drugą stronę. My, jako żołnierze polscy nie mamy się czego wstydzić i mówię to z pełną otwartością" - powiedział PAP generał Mika.

Wojska USA są rozmieszczane na tzw. wschodniej flance NATO w ramach operacji Atlantic Resolve, która jest elementem programu zwiększenia amerykańskiej obecności w Europie (European Reassurance Initiative - ERI), zainicjowanej w 2014 r. wobec rosyjskiej agresji na Ukrainie.

Stany Zjednoczone wysłały do Europy liczącą 3,5 tys. ludzi brygadową grupę bojową, która ma na wyposażeniu 400 pojazdów gąsienicowych i ponad 900 kołowych, w tym 87 czołgów M1A2 Abrams, 18 samobieżnych haubic kal. 155 mm Paladin, ponad 400 samochodów Humvee i 144 bojowe wozy piechoty Bradley.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje