Zarobiła 23 złote, musi oddać dwa tysiące

W ciągu dwóch lat Danuta Wielgus jako sołtys zarobiła 23 zł i 30 gr. ZUS uznał, że pieniądze pobrała bezprawnie. Teraz od schorowanej emerytki domaga się zwrotu prawie dwóch tys. zł. O sprawie pisze "Gazeta Lubuska".

Pani Danuta ma 69 lat. W Chełmie Żarskim, gdzie mieszka, jest szanowaną osobą. Sołtysem była tu przez ostatnie 12 lat. Dla wsi zrobiła wiele: doprowadziła wodę, załatwiła mieszkańcom telefony, urządziła plac zabaw. Swoją funkcję sprawowała społecznie. - Moim jedynym zarobkiem były prowizje od zbieranych we wsi podatków - mówi.

Reklama

Dziennik relacjonuje, we wrześniu 2003 r. urząd gminy w Lubsku podpisał z Danutą Wielgus umowę zlecenie na pobieranie opłat za pobór wody od mieszkańców wsi. Tytułem wynagrodzenia przysługiwało jej 5 proc. prowizji. Umowę sporządzono na czas nieokreślony. W październiku 2003 r. z tytułu prowizji sołtys zarobiła netto 5,97 zł. W styczniu 2004 r. kwota ta wyniosła 7,71 zł, a w kwietniu 9,62 zł. Razem 23,30 zł.

O swoich zarobkach pani sołtys powiadomiła ZUS. Zrobił to również urząd gminy - pisze gazeta.

Pod koniec ub.r. dostała z Inspektoratu w Żarach nakaz "zwrotu nienależnie pobranego świadczenia" w łącznej kwocie 1 936,86 zł. - Byłam w szoku, o mało nie dostałam zawału serca - żali się kobieta.

Do ZUS-u napisała pełen rozpaczy list. Tłumaczyła w nim m.in., że cierpi na astmę, ma chore serce i kłopoty z kręgosłupem, że leczy się u różnych specjalistów, a jej sytuacja materialna pogorszyła się, gdy w 2004 r. zmarł mąż. Prosiła o umorzenie spłaty. Inspektorat w Żarach nie dopatrzył się jednak okoliczności łagodzących.

Zastępca kierownika wydziału przyznawania i zmian uprawnień emerytalno-rentowych Maria Gradys powołuje się na przepisy. Zgodnie z ustawą, osoby, które pobierają emeryturę łącznie z rentą wypadkową (taką właśnie ma pani Danuta), nie mogą zarobić na umowę zlecenie ani złotówki. W przeciwnym razie ZUS zabiera im część emerytury.

- Ta pani naruszyła przepisy, dlatego ponosi konsekwencje. Od naszej decyzji może się odwołać do sądu - mówi. "Gazeta Lubuska" dodaje jednak, że na odwołanie jest już za późno.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje