Co z tą turystyką w Krakowie?

W 2008 roku na zlecenie Urzędu Miasta Krakowa zrealizowano projekt "Ruch turystyczny w Krakowie w 2008 roku". Okazało się, że w ubiegłym roku liczba odwiedzających spadła z 8,06 mln do 7,45.

Liczba turystów zmniejszyła się z 6,8 mln do 6,0 mln, w tym zagranicznych z 2,5 mln do 2,15 mln. Czy zatęsknimy jeszcze za pijanymi anglikami, na których tak narzekaliśmy?

Reklama

Turystyka w Krakowie

Grupa młodych osób w składzie Aleksander Miszalski, Daniel Wdowiak i Artur Wolny, postanowiła oprzeć się na powyższych wynikach badań i przeprowadziła ankietę w Internecie, w której udział wzięło 2096 osób. Dobór próby był celowy. Ankietę w założeniach miała wypełnić branża turystyczna, jednak jak podkreślają sami autorzy, pozyskano szersze grono respondentów. Na tej podstawie został sporządzony raport "Turystyka w Krakowie", dotyczący w głównej mierze turystyki przyjazdowej Krakowa. Młodzi ludzie, pomijając rzetelność tych badań, postanowili przysłowiowo bić na alarm, że coś z turystyką w Krakowie jest nie tak, gdyż 83 proc. osób z branży turystycznej zauważyło spadek liczby turystów przyjeżdżających do Krakowa. Czy faktycznie tak jest?

Raport, kryzys i kłótnie

W auli Wyższej Szkoły Europejskiej im. Tischnera w oparciu o wyżej wymieniony raport została zorganizowana debata pod tytułem "Czy Kraków traci turystów?" poświęcona turystyce przyjazdowej. Spotkanie miała skłonić jej uczestników do opatrzenia wyników ankiety stosownym komentarzem jak również do refleksji nad tym, co zrobić, aby turystyka w Krakowie nadal się rozwijała, a nie zmierzała w kierunku regresu. Dyskusja prowadzona była pomiędzy dwoma stolikami. Przy jednym z nich zasiadała Katarzyna Gądek, dyrektor Biura Marketingu Turystycznego Miasta, Rafał Romanowski, dziennikarz "Gazety Wyborczej", Julien Hallier, dyrektor biura turystyki przyjazdowej "4 travel" oraz jeden z twórców raportu Aleksander Mieszalski. Przy drugim stoliku zasiadł dr Krzysztof Borkowski, wykładowca na kierunku Turystyka i Rekreacja na AWF Kraków, mgr Leszek Mazanek, również wykładowca na AWF Kraków oraz Paweł Bystrowski, przewodniczący Komisji Sportu i Turystyki Rady Miasta Krakowa.

Mimo, że na debacie zjawiła się zaledwie garstka osób, Ci którzy na nią nie przybyli, nie stracili nic poza dwiema godzinami kłótni o błędy metodologiczne raportu. Na początku debaty, gdy głos zabrał dr Krzysztof Borkowski, odnosiło się wrażenie, że doktor w ogóle nie mówi na temat, a jedynie wytyka błędy w raporcie. Wyliczył szereg błędów metodologicznych, podważając tym samym rzetelność raportu wykonanego na podstawie badań, które sam prowadził. Skrytykował też brak podpisu autorów pod raportem, świadczący, jego zdaniem, o uciekaniu od odpowiedzialności za

przeprowadzone badania. W dalszej części debaty poruszono kwestię kryzysu, to znaczy tego czy faktycznie jest on obecny czy też nie. Rezultat? Nikt z przybyłych gości nie potrafił odpowiedzieć na postawione wcześniej pytanie, zresztą tak samo jak przez dwie godziny nie udzielono także odpowiedzi na żadne pytania kierowane ze strony osób związanych z branżą turystyczną, które dotyczyły rozwiązania kwestii pogarszającej się sytuacji turystyki przyjazdowej Krakowa.

Konkretne pomysły, dobra współpraca?

Zastanawiając się nad powyższym pytaniem należałoby przeprowadzić kilkakrotnie podobne badania w branży turystycznej i sprawdzić, co może zniechęcać turystów do odwiedzania Krakowa. Niewątpliwie ogólnoświatowy kryzys powoduje ograniczenie ilości podróży. Jednakże problemem może być też fakt, iż właściciele hoteli sami odmawiają przyjmowania Anglików, ze względu na ich niekulturalne zachowanie, tym samym tracą oni jednych z najlepszych klientów lat ubiegłych. Materiały promujące Kraków to kolejny aspekt, nad którym warto się zastanowić. Mała ilość oraz słabo merytorycznie przygotowane ulotki nie są w tym wypadku mocnym atutem. Julien Haller, dyrektor "4travel" zauważył, że materiały są źle przetłumaczone i zawierają wiele błędów. Podkreślił też, że Kraków słynący z tradycji i swej historii chciał być tak nowoczesny, że na Wawelu zrobił aleję gwiazd, podczas gdy przed zamkiem unosi się "przepiękny" widokowy balon. Pomieszanie historii z tą dozą nowoczesności z pewnością bardziej ośmiesza Kraków niż przyczynia się do jego dobrej sławy. Wynika to z braku konkretnej strategii promocji, braku konsekwencji działania ze strony zarówno radnych Krakowa jak i branży turystycznej.

Propozycją najrozsądniejszą wydaje się być stworzenie oferty skierowanej do poszczególnych grup turystycznych, a nie globalnie do wszystkich. Debaty nic nie dadzą. Aby turystyka w Krakowie nadal kwitła niezbędna jest współpraca ludzi z branży z radnymi urzędu miasta i wychodzenie z konkretnymi pomysłami naprzeciw klientom i ich zmieniającym się potrzebom.

Katarzyna Blak

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje