Do sądu z problemem tylnej klapy w taxi

Kierowcy zakopiańskich taksobusów pozwali do sądu tatrzańską drogówkę. Mają dość notorycznych kontroli przeprowadzanych przez policję.

- Jesteśmy notorycznie kontrolowani przez policję - mówi pan Marian, właściciel 9-osobowego volkswagena carravelli, który wraz z pięcioma kolegami zaskarżył policję do sądu.

Reklama

Policyjne kontrole zazwyczaj wiążą się z zarekwirowaniem dowodu rejestracyjnego auta i konieczności zrobienia nowych badań technicznych samochodu.

Mężczyzna nie chce podać nazwiska w obawie przed policją. - Mundurowi zabierają nam dowody rejestracyjne, bo twierdzą, że nasze samochody nie są przystosowane do bycia taksówką. Ich zdaniem, klienci nie mają możliwości opuszczania naszych aut przez tylną klapę bagażnika, która w myśl ustawy też jest traktowana jako drzwi - dodaje kierowca, którego zdaniem przepisy wcale nie nakazują właścicielom 9-osobowych taksówek - a pod Giewontem jest ich 39 - udostępniać pasażerom wszystkich drzwi w aucie.

Co taryfą zostać może

Ustawa o transporcie drogowym mówi, że samochód używany do pracy w charakterze taksówki powinien mieć przynajmniej czworo drzwi. Ustawodawca nie wyjaśnił jednak, czy słowo "drzwi" ma oznaczać także tylną klapę. Samochód taki, jak taksobus, który ma dwie pary drzwi z przodu oraz jedne - przesuwne - z tyłu i klapę bagażnika, taryfą zostać może.

Zdaniem zakopiańskiej policji, kierowcy "większych taksówek" łamią jednak prawo. - Skoro ustawa dopuszcza 9-osobowe busy do przewozu taksówkarskiego, to my się z tym kłócić nie zamierzamy - mówi Kazimierz Pietruch, rzecznik prasowy zakopiańskiej policji.

Policja: Kierowcy łamią prawo

- Jednak część zakopiańskich taksówkarzy łamie prawo, bo zasłania swoim klientom dostęp do czwartych drzwi, czyli klapy bagażnika. Stawiają tam po prostu dodatkowy fotel. To według nas niedopuszczalne, gdyż w razie wypadku pasażerowie będą mieli utrudnione wyjście z pojazdu. Albo więc kierowcy wymontują jeden z foteli, albo... dalej będziemy ich karać. Raz już wytoczyli nam sprawę, i to my ją wygraliśmy - dodaje.

- Rzeczywiście, pierwszą rozprawę przegraliśmy. Chodziło jednak tylko o zwrot kosztów, jakie musieliśmy ponieść z winy policjantów - mówi pan Stefan, również jeżdżący 9-osobową taksówką.

Kolejny pozew przeciwko policji

W zakopiańskim sądzie złożony został już kolejny pozew przeciwko policji. Tym razem taksówkarze chcą udowodnić, że drogówka źle interpretuje przepisy ustawy o transporcie drogowym.

Podobnego problemu nie mają kierowcy 9-osobowych taksówek w Sopocie. - W naszym mieście jest ich sporo. Tylko w naszej korporacji pracuje aż 10 takich kierowców - mówi Wanda Szydłowska z Inter Taxi Sopot. - Tutejsi mundurowi nie wymagają, by pasażerowie mogli wychodzić przez bagażnik.

Tomasz Mateusiak

Czytaj więcej:

Protestują przeciwko budowie Biedronki

Wiat nie ma, gdy są najbardziej potrzebne

Nowości w remontach dróg

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje