Dziecko w szpitalu. Ojciec usłyszał zarzuty znęcania się

Ojciec trzymiesięcznego chłopczyka, który pod koniec grudnia trafił do szpitala z ciężkimi obrażeniami wewnętrznymi głowy, usłyszał zarzuty znęcania się nad trojgiem swoich dzieci - poinformował szef-prokurator rejonowy w Zakopanem Zbigniew Lis.

Dziś na wniosek prokuratury sąd aresztował mężczyznę na trzy miesiące. Pod koniec grudnia niemowlę trafiło najpierw do Szpitala Powiatowego w Zakopanem, skąd zostało przetransportowane do szpitala w Krakowie.

Reklama

Stan chłopca określono jako ciężki, trafił on na oddział intensywnej terapii i anestezjologii Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie Prokocimiu. 33-letni mężczyzna, który miał się opiekować dzieckiem, w momencie zatrzymania był pod wpływem alkoholu.

Prokuratura przesłuchała członków rodziny, w tym ojca, nie znalazła jednak podstaw do postawienia zarzutów. Na podstawie zebranych dowodów przedstawiła mężczyźnie zarzut znęcania się psychicznego i fizycznego nad trojgiem swoich dzieci; zdaniem prokuratury w przypadku najmłodszego, 3-miesięcznego chłopca, z uwagi na jego wiek było to znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem.

Jak podkreślił Lis, "zarzut opisuje pewne brutalne zachowania ojca przez stosowanie brutalnej przemocy, ale nie obejmuje zarzutu spowodowania uszkodzenia ciała dziecka".

Prokuratura oczekuje na opinię lekarzy z Zakładu Medycyny Sądowej CM UJ na temat obrażeń u niemowlęcia. Nie wyklucza, że na jej podstawie uzupełni zarzuty. Dla dobra postępowania nie podaje, na podstawie jakich dowodów sformułowała zarzuty wobec ojca i jakie złożył on wyjaśnienia. Wszystko to będzie weryfikowane w toku śledztwa.

Jak poinformowała rzeczniczka Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu, trzymiesięczny chłopczyk nadal przebywa w szpitalu, jego stan jest stabilny i nie ma zagrożenia życia.

W marcu 2013 roku prokuratura prowadziła postępowanie dotyczące starszego, rocznego brata niemowlęcia, który również trafił do szpitala z urazami głowy. Według specjalistów z Zakładu Medycyny Sądowej stwierdzone u dziecka obrażenia nie powstały w wyniku stosowania przemocy, więc postępowanie umorzono.

Jak powiedział prok. Lis, chłopiec powtórnie trafił do szpitala w listopadzie ub.roku, kiedy mama przywiozła go na kontrolę; ze względu na stan zdrowia dziecko zostało zatrzymane na oddziale neurologicznym.

Policja już w marcu wystąpiła do sądu rodzinnego o objęcie rodziny pochodzącej z Białki Tatrzańskiej nadzorem kuratorskim i tak się stało.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje