Gwałtowne wichury na południu Polski

Co najmniej 5 osób zostało rannych z powodu wichur szalejących na południu kraju. W centrum Zakopanego na mężczyznę runęła część ściany budowanego pensjonatu. W Ustroniu na przechodnia spadło drzewo. W wielu miejscach porywy wiatru osiągały 140 km/h.

W Tatrach wiatr wiał wczoraj z prędkością do 140 km/h. Wichura zerwała linie energetyczne. Prądu nie ma m.in. w części Zakopanego. Trzy osoby są ranne, w tym jedna ciężko. Wiatr uszkodził budynki i samochody.

Reklama

Jak poinformował rzecznik małopolskiej straży pożarnej Andrzej Siekanka, w związku z wichurą strażacy odnotowali 161 zdarzeń w 13 powiatach Małopolski. Trzy osoby zostały ranne, wiatr uszkodził 13 linii energetycznych, pozbawiając prądu - według szacunkowych danych - ok. 1360 gospodarstw. Wichura powaliła około 80 drzew i uszkodziła 36 dachów oraz części budynków.

Połamane drzewa, turyści uciekają

W Zakopanem przewrócony komin ciężko zranił pracownika hotelu. "Ranny ze zmiażdżoną ręką i urazem kręgosłupa trafił do szpitala, jego stan określono jako ciężki" - powiedział rzecznik zakopiańskiej policji Kazimierz Pietruch. Do szpitala z lekkimi obrażeniami trafiła także nastolatka, na którą na Krupówkach spadł oderwany siłą wiatru element dachu.

Do godz. 20 policja otrzymała również zgłoszenie o czterech zniszczonych samochodach, na które spadły konary drzew.

"Straż pożarna na bieżąco usuwa powalone na drogi konary drzew. Drzewa uszkodziły też dwa budynki" - powiedział komendant powiatowej straży pożarnej w Zakopanem Andrzej Kowalcze. W sumie strażacy interweniowali kilkadziesiąt razy.

Wichura uszkodziła linie energetyczne. Problemy z dostawą prądu ma część Zakopanego oraz sąsiednie miejscowości Witów i Kościelisko.

Górale spodziewają się zimy

W taką pogodę turyści powinni zrezygnować z górskich wypraw, nawet do dolin reglowych, gdzie pod naporem wiatru łamią się gałęzie i konary drzew - ostrzegają ratownicy górscy. Halny zazwyczaj zwiastuje zmianę pogody, dlatego górale spodziewają się nadejścia zimy. Śnieg na Podhalu i w Tatrach ma zacząć padać już w weekend.

Halny powstaje na skutek różnic ciśnienia pomiędzy południową a północną stroną grzbietu górskiego. Różnica ciśnień musi być na tyle duża, aby powietrze zalegające po stronie południowej mogło wznosić się i przekroczyć grzbiet górski.

Charakterystycznym zjawiskiem dla halnego jest wał ciemnych chmur, który tworzy się nad górami. Halny powoduje podwyższenie temperatury powietrza; często jest tak silny, że łamie drzewa, zrywa linie energetyczne, a nawet uszkadza budynki.

Gdy wieje halny, pogarsza się stan zdrowia osób ze schorzeniami serca, układu krążenia oraz cierpiących na depresję.

Posłuchaj relacji reportera RMF Macieja Pałahickiego:

Interwencje straży pożarnej

Ponad 50 interwencji straży pożarnej, głównie związanych z usuwaniem gałęzi z dróg, oraz 3 tys. odbiorców bez prądu - to efekty silnego wiatru, jaki wiał przez całą noc z piątku na sobotę na Podkarpaciu.

"Na szczęście obyło się bez poważniejszych zdarzeń. W regionie nie było takich zniszczeń, jak miało to miejsce w innych regionach" - poinformował PAP w sobotę rano dyżurny Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Rzeszowie.

Dyżurny dodał, że z prognozy pogody, która dotarła w sobotę rano do Centrum, wynika, że silny wiatr już nie będzie dokuczał mieszkańcom Podkarpacia. Piątkowa prognoza przewidywała silny wiatr do soboty do godz. 21.

Dyspozytor w rzeszowskim oddziale spółki PGE Dystrybucja powiedział, że w regionie prądu nie ma ponad 3 tys. odbiorców.

"Uszkodzonych zostało 11 linii średniego napięcia oraz 73 stacje transformatorowe. Najwięcej w okolicach Jasła, Sanoka i Krosna" - dodał. Zaznaczył, że prawdopodobnie jeszcze dziś wszystkie uszkodzone linie zostaną naprawione.

Z kolei dolnośląscy strażacy interweniowali 60 razy, usuwając skutki silnego wiatru. Jak poinformowano w Wojewódzkim Centrum Zarządzania Kryzysowego (WCZK) we Wrocławiu, do tej pory nie odnotowano poważniejszych szkód wywołanych wichurą. "Wczoraj wieczorem otrzymaliśmy jedynie zgłoszenie o zerwanym fragmencie dachu w miejscowości Sieniawka w powiecie dzierżoniowskim" - powiedział dyżurny WCZK.

Według Wojewódzkiego Stanowiska Koordynacji Ratowniczej Państwowej Straży Pożarnej we Wrocławiu, strażacy do interwencji związanych z usuwaniem skutków silnego wiatru wyjeżdżali 66 raz. "To przede wszystkim usuwanie powalonych przez wiatr na drogi drzew czy konarów, które oparły się o linie trakcyjne" - powiedział dyżurny strażak.

Nie ma informacji, aby w regionie doszło do awarii energetycznych.

Silny wiatr w regionie ma wiać do sobotniego popołudnia. W porywach może on osiągać prędkość 90 km/h.

Silny wiatr w Beskidach

Trzy osoby ranne, zerwane i uszkodzone dachy, połamane drzewa oraz uszkodzone linie energetyczne to efekt piątkowej wichury w Beskidach. Wiatr w porywach przekraczał 110 km na godzinę.

Jarosław Wojtasik z komendy wojewódzkiej straży pożarnej w Katowicach poinformował, że na południu województwa śląskiego strażacy interweniowali wieczorem ok. 130 razy, najczęściej w rejonie Bielska-Białej, Pszczyny i na Śląsku Cieszyńskim.

W powiecie Sucha Beskidzka (Małopolskie) wiatr zerwał lub uszkodził ok. 10 dachów - powiedział rzecznik tamtejszej straży pożarnej kpt. Łukasz Białończyk. Spadające elementy dachów poraniły dwie osoby. Jedna z nich z podejrzeniem urazu kręgosłupa została przewieziona do szpitala.

Upadający konar ranił też rowerzystę w Ustroniu na Śląsku Cieszyńskim. Tam strażacy interweniowali blisko 60 razy. Wiatr zerwał m.in. dwa dachy na budynkach w Puńcowie i Ustroniu i uszkodził kilka innych.

Uszkodzone dachy i samochody

W powiecie bielskim wichura uszkodziła 10 dachów, m. in. w Szczyrku, Kozach i Jaworzu. Połamane drzewa przywaliły cztery samochody, w których znajdowali się ludzie; nikt nie został poszkodowany. Wskutek iskrzenia zwartych przewodów energetycznych w lesie w Zabrzegu wybuchł pożar. Strażacy usuwali także wywrócone słupy energetyczne i telekomunikacyjnych, a także przewrócone drzewa z dróg. Jak powiedział Patrycja Pokrzywa z bielskiej straży pożarnej, najwięcej szkód wiatr wyrządził w gminach Kozy, Jaworze i Jasienica.

W okolicach Wadowic (Małopolskie) wiatr zniszczył m.in. konstrukcję dachu w hali maszynowej w firmie Ponar. Wichura uszkodziła również blaszane pokrycie dachowe kamienicy.

Jak poinformował Kazimierz Szypuła z energetycznej firmy Tauron Dystrybucja, w piątek po południu wciąż pojawiały się zgłoszenia o awariach. Energetycy sukcesywnie je usuwają. Wieczorem prąd nie docierał m.in. do Wapienicy, peryferyjnej dzielnicy Bielska-Białej, a także pobliskiego Międzyrzecza i Łazów, Spytkowic w rejonie Wadowic i Ciśca na Żywiecczyźnie.

Wiatr zepchnął z drogi ciężarówkę

Silny wiatr wiejący w piątek w Opolskiem łamał gałęzie i przewracał drzewa. Podmuchy wichury na południu województwa zepchnęły z drogi dwie ciężarówki. Do godz. 17 strażacy 44 razy wyjeżdżali do wezwań związanych ze szkodami, które poczynił wiatr.

- Mamy do tej pory 44 interwencje w związku z połamanymi konarami drzew i całymi drzewami. W gminie Dąbrowa drzewo przewróciło się i zerwało linią energetyczną. W żadnym z tych zdarzeń nie było osób poszkodowanych - powiedział dyżurny wojewódzki straży pożarnej, mł. kpt. Łukasz Kantor.

Dodał, że najwięcej interwencji strażacy odnotowali w powiecie opolskim i na południu województwa - w powiecie nyskim i prudnickim. Tam silny wiatr zepchnął z drogi dwie ciężarówki. Kierowcy nie ucierpieli.

Według informacji Centrum Zarządzania Kryzysowego wojewody opolskiego wiatr nad Opolszczyzną wiał w piątek z prędkością od 35 do 50 km/h, w porywach do 80 km/h. Synoptycy przewidują, że w nocy wiatr osłabnie, ale nad ranem i w sobotę mogą pojawić się kolejne silne porywy wichury dochodzące do 80 km/h.

Zobacz zdjęcia przysłane na Gorącą Linię RMF FM

INTERIA.PL/RMF/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy