Inwazja trzydziestolatków

Okupują urzędy stanu cywilnego i porodówki, mają świetną pracę, nowe mieszkania i doskonale się bawią. Pokolenie trzydziestolatków opanowało Kraków.

Aż 14174 najmłodszych krakowian zarejestrowano w ubiegłym roku w krakowskim Urzędzie Stanu Cywilnego.

Reklama

-To niesamowity wzrost. W 2001 r. urodziło się 11530 dzieci, w kolejnych latach liczba ta się zwiększała, ostatnie trzy lata przynosiły wzrost około 500 noworodków rocznie - wyjaśnia Marta Ślusarczyk z krakowskiego USC. - Coraz więcej dzieci rodzą także samotne matki.

O "baby boom" mówi też ordynator oddziału ginekologiczno-położniczego szpitala "Ujastek", Leszek Juszczyk.

- Zwiększona liczba narodzin utrzymuje się od około dwóch lat - twierdzi.

Wszystko za sprawą pokolenia wyżu demograficznego lat 1978 - 1983, które z pewnym poślizgiem weszło w poważne życie. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w samym Krakowie zameldowanych jest prawie 135 tysięcy osób między 25 a 34 rokiem życia. Dla porównania w roku milenijnym liczba ta wynosiła około 108 tys.

Mobilni i wykształceni

Jak młodzi krakowianie są postrzegani na rynku pracy? - Są najlepszym i najszczęśliwszym pokoleniem - mówi Kazimierz Sedlak z firmy doradztwa personalnego Sedlak & Sedlak. - Najlepiej zarabiają, są najbardziej mobilni, świetnie wykształceni, otwarci, chętni do zmian i co ważne - nie są obciążeni socjalistycznymi nawykami.

Dodaje, że szybko robią kariery, nie obawiają się zmiany pracy i w przeciwieństwie do niesławnego pokolenia yuppie - cenią wolny czas i bliskich.

- Jeszcze rok temu absolwent uczelni, któremu proponowano 1600 zł wypłaty na rękę, cieszył się. Teraz na sumę 2500 zł reaguje uśmiechem - mówi Kazimierz Sedlak.

Jak wynika z badań, Kraków jest trzecim po Warszawie i Wrocławiu miastem, w którym można najlepiej zarobić. Średnia płaca wynosi 3250 zł. Natomiast płaca w branżach technologii i informatyki, w których celuje Kraków, wynosi ok. 4 tys. zł.

Aż dwie trzecie spośród 650-osobowego zespołu krakowskiej firmy Ericpol Telecom to pracownicy w wieku 28-30 lat. Część z nich zajmuje stanowiska kierownicze średniego szczebla: kieruje zespołami lub prowadzi projekty. Podobnie sprawa wygląda w większości krakowskich firm zajmujących się nowymi technologiami.

Pokolenie konsumentów

Lepsze zarobki i świadomość własnych możliwości sprawia, że to pokolenie wyżu demograficznego jest w tej chwili najlepszym nabywcą nieruchomości.- Młodzi ludzie stanowią ponad 40 proc. naszych klientów - potwierdza Małgorzata Czyż z firmy "Nieruchomości i Finanse", która jest przedstawicielem jednego z deweloperów.

To również trzydziestolatki są najlepszymi klientami 2000 krakowskich knajp. Wystarczy zajrzeć do jakiejkolwiek restauracji w porze obiadowej, by zobaczyć, że stanowią najliczniejszą grupę. O ile w ciągu tygodnia okupują je głównie studenci i turyści, to w piątkowe i sobotnie wieczory dominują trzydziestolatki.

- Praca, nauka, siłownia, angielski, dom - na zabawę nie mamy czasu w tygodniu. Ale w weekendy umawiamy się często z przyjaciółmi w jakimś klubie i szalejemy do rana - przyznaje Monika i Artur.

Wesele za rok

Z danych GUS wynika, że w roku 2004 w związek małżeński weszło 1480 par w wieku między 25 a 29 rokiem życia. W 2006 roku na 3892 małżeństwa ogółem, aż 1705 zawarły osoby w wieku między 25 a 29 rokiem życia. Dla porównania wśród osób między 20 a 24 na zmianę stanu cywilnego zdecydowało się zaledwie 669 par. W zeszłym roku liczba ślubów w grupie wiekowej 25 - 29 lat jeszcze się zwiększyła. W 2007 roku w USC zarejestrowano 4964 małżeństwa.

- Od dwóch lat mamy coraz więcej klientek - mówi Małgorzata Obajtek, właścicielka salonu sukni ślubnych.

- Jeszcze 15 lat temu były to zwykle dziewczyny w wieku 19-21 lat, teraz mają powyżej 25 lat. Są inteligentne i pewne swojej urody - dodaje.

O liczbie chętnych do założenia podstawowej komórki społecznej świadczy najlepiej... kłopot ze znalezieniem odpowiedniej sali na wesele.- Szukam już kolejny miesiąc i znajduję albo wysokie ceny, albo wolne terminy w przyszłym roku - denerwuje się Bożena. - Jak tak dalej pójdzie, będę musiała przenieść termin ślubu - dodaje.

Jak wielu innych, wesele finansują sobie sami, bez pomocy rodziców.

- Kiedyś zgłaszali się do mnie ludzie z ustaloną datą. Teraz najpierw rezerwują salę na wesele, potem dopiero idą do kościoła czy USC - twierdzi Paweł Mianowski z firmy "Weselmy się" - Tym bardziej że teraz jest moda na wesela pod Krakowem, z ogrodem, z dala od innych ludzi. Nikt nie chce zabawy w Krakowie. Stąd taki tłok, że dziennie mam po 20 telefonów w tej sprawie, a wesela robi się coraz częściej nie tylko w soboty, ale także w piątki i niedziele. Miejsca mam już zarezerwowane do połowy przyszłego roku - dodaje.

Jerzy Kłeczek

jerzy.kleczek@echomiasta.pl,

Ewelina Zambrzycka

ewelina.zambrzycka@echomiasta.pl

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje