"Jesteśmy po to, aby pomagać". Niezwykłe historie z życia fundacji

Co wiemy o fundacjach? Poza tym, że pomagają, zbierają fundusze i organizują różne akcje - niewiele. Mimo pogłosek dotyczących nieuczciwych stowarzyszeń, coraz częściej z łatwością krytykujemy wszystkie, nie zważając na to, że te złe to tylko odsetek. Tymczasem, tych prawdziwych, pełnych zaangażowanych ludzi z sercem na dłoni nie brakuje.

Fundacja Psi Los jest na to najlepszym dowodem. Pomaga tym, którzy sami nie potrafią o nią poprosić - bezbronnym zwierzętom. Jak to wygląda "od kuchni"?

Reklama

- Od czasu istnienia fundacji pomogliśmy wielu zwierzakom. Jednym szukaliśmy nowych opiekunów, innym sfinansowaliśmy zabiegi operacyjne, zakup karmy, środków medycznych, odżywek, preparatów na pchły i kleszcze. Organizowaliśmy zbiórki żywności dla domów tymczasowych i przytulisk. Dużym zainteresowaniem cieszyło się też kilka akcji darmowego elektronicznego znakowania (czipowania) - wymienia Andrzej Jaworski, prezes fundacji.

Magda i jej pies

Wśród historii, które najbardziej utkwiły w jego pamięci, wymienia m.in. spotkanie z Magdą Kulus i jej niezwykłym psem.

- O Magdzie dowiedziałem się, oglądając jeden z programów telewizyjnych. Jej historia bardzo nas wzruszyła. Jeszcze tego samego dnia skontaktowałem się z Magdą i zapytałem, w jaki sposób możemy pomóc. Na początku potraktowała nas bardzo nieufnie, jednak już kilka dni później napisała do mnie (na swoim blogu także), że Fundacja Psi Los spadła jej z nieba. Modliła się aby w jej życiu pojawił się ktoś, kto potrafi ją zrozumieć, wesprzeć, nie tylko materialnie, ale także psychicznie. Z pomocą internautów zebraliśmy środki na paliatywne leczenie nieuleczalnie chorego Igora. Opłacamy także szkolenie jego następcy Egona. Magda - pomimo choroby (rdzeniowy zanik mięśni) - jest wyjątkowo optymistycznie nastawiona do świata, jest w niej niewyobrażalna wola życia i bycia. Nieprawdopodobne wrażenie zrobił na mnie Igor, pies asystujący dzięki któremu Magda może samodzielnie funkcjonować. Kiedy pierwszy raz zobaczyłem Igora na żywo, psiak nie czuł się najlepiej. Pomimo jego złego wtedy stanu zdrowia zauważyłem jak niesamowita więź łączy Igora i Magdę. To właściwie nie pies, to mały człowieczek na czterech łapach. Wierny, kochany, oddany i pomimo choroby - zawsze chętny do pomocy - opowiada Andrzej.

Wspomina również inne historie...

- Jakiś czas temu skontaktowała się ze mną pani Monika, opiekunka psa imieniem Agaba. Psiak jest niezwykły, pracuje jako pies terapeuta, pomaga dzieciom z zespołem Downa, z porażeniem mózgowym itp. Kilkanaście miesięcy temu zaczęła mu dokuczać dysplazja. Przez ostatni rok pies przeszedł 14 operacji. Właścicielka Agaby zwróciła się do mnie z prośbą o pomoc w zdobyciu środków na jedną z ostatnich szans tego psa - przeszczep komórek macierzystych. Zorganizowaliśmy zbiórkę, mamy nadzieję, że psiak wróci do zdrowia i nadal będzie pomagał potrzebującym dzieciakom - tłumaczy.

- Pod koniec października 2012 roku otrzymaliśmy informację o szukającym domu, bezdomnym, rudym psiaku, który dzięki pomocy ludzi nieobojętnych na los zwierząt, trafił pod opiekę lekarzy weterynarii w przychodni Therios w Myślenicach. Przyprowadzony do lecznicy Znajdek sprawiał wrażenie chorego. Lekarze zdiagnozowali u niego lekkie wstrząśnienie mózgu i natychmiast rozpoczęli leczenie. Kilka dni później psiak wrócił do zdrowia. Lekarze zwrócili się do nas z prośbą o znalezienie dla niego domu. Rozpoczęliśmy poszukiwania. Zamieściliśmy ogłoszenia na naszych stronach internetowych. Opowiadaliśmy o znajdku w audycjach radiowych. Podczas jednej z audycji zadzwoniła do nas słuchaczka z pytaniem, czy Znajdek nadal szuka domu. Kilka dni później psiak miał już nowego opiekuna. Pani, która go adoptowała jest niewidoma, w przeszłości miała bardzo podobnego psiaka, który odszedł ze starości. Nie ukrywam, że mieliśmy pewne obawy związane z adopcją Znajdka osobie niewidomej. Jednak stało się. Kilka tygodni później poznaliśmy opiekunkę psiaka osobiście - sprawiali wrażenie rozumiejących się bez słów, zupełnie jakby spędzili ze sobą całe życie - opowiada ze wzruszeniem Andrzej Jaworski.

- 10 kwietnia 2012 roku do krakowskiego schroniska trafił Golden Retriever imieniem Bary. Właściciel zrzekł się psa, twierdząc, że jest agresywny. Będąc w krakowskim schronisku, zaprzyjaźniłem się z Barym. Wyprowadzałem na spacer, obserwowałem, jak się zachowuje. Ogłosiliśmy psiaka na stronie naszej fundacji. Niedługo potem Bary został adoptowany. Kilka tygodni po adopcji opiekunka Barego zaprosiła nas do siebie. Widok radosnego, biegającego, szczęśliwego psiaka był niesamowity. Minął niecały rok. Pewnego dnia opiekunka Barego skontaktowała się z nami, prosząc o pomoc. Okazało się, że pies ma poważną alergię. Jego opiekunka starała się na własną rękę leczyć psiaka. Wydała fortunę, a efektów nie było widać. W ciągu dosłownie dwóch dni Bary trafił do specjalistycznej lecznicy. Przeprowadziliśmy testy alergiczne, zakupiliśmy specjalistyczną karmę, odżywki i suplementy diety. Poprawa nastąpiła właściwie natychmiast. Tydzień później odwiedziliśmy Barego. Jego stan zdrowia był o niebo lepszy. Znowu zobaczyliśmy szczęśliwego, radosnego, uśmiechniętego Barego. Od tamtej pory jest pod opieką naszej fundacji. Pokrywamy koszty zakupu specjalistycznej karmy hypoalergicznej. Jego opiekunka jest nam bardzo wdzięczna, dziękuje za pomoc, a my... No cóż, przecież jesteśmy po to, aby pomagać - kwituje.

Mają związane ręce

Prowadzenie fundacji, pomaganie szczególnie bezdomnym i potrzebującym zwierzętom nie jest łatwe. - Z jednej strony chciałoby się pomóc wszystkim czworonogom, z drugiej - często brakuje środków, aby ją zrealizować. Trudno się dziwić, żyjemy w trudnych czasach, w których ciągle słyszymy o kryzysie, często odczuwając go na samych sobie - tłumaczy prezes fundacji Psi Los.

O wiele większą możliwość pomocy mają duże fundacje, pomagające ludziom, szczególnie dzieciom. Łatwiej jest pozyskać środki finansowe przeznaczone na ratowanie zdrowia i życia człowieka. Na drugi plan - czemu nie trudno się dziwić - schodzą zwierzęta. Przygarniając czworonoga wielu przyszłych opiekunów nie bierze pod uwagę, że z nowym członkiem rodziny spędzi kilkanaście najbliższych lat, w których wydarzyć może się przecież wszystko. Utrata pracy, przejście na emeryturę, choroba opiekuna, wypadek losowy, starość. Nie zawsze nawet najlepsi właściciele czworonogów będą w stanie zapewnić środki swojemu podopiecznemu na sfinansowanie operacji, zabiegu, leczenia itp. Właśnie takim osobom starają się pomagać fundacje prozwierzęce.

Sposobów na pozyskanie środków jest bardzo wiele. Fundacje i stowarzyszenia organizują publiczne zbiórki, koncerty i imprezy charytatywne, starają się o dotację od lokalnych władz a nawet od Unii Europejskiej. Często też sprzedają swoje usługi, wytworzone przedmioty np. obrazy, porcelanowe figurki, kartki pocztowe, kalendarze itp. Organizują aukcje charytatywne, podczas których sprzedawane są przedmioty otrzymane od darczyńców.

Wiele dużych fundacji pozyskuje środki od podatników, którzy przekazują 1% swojego podatku na wybraną Organizację Pożytku Publicznego. Jednak z roku na rok zwiększa się ilość organizacji uprawnionych do otrzymania 1% podatku - podatników zaś nie przybywa.

Pomagają bezinteresownie, bo "prawdziwa przyjaźń jest za darmo"

Fundacja Psi Los powstała we wrześniu 2011 roku. Przeprowadziła wiele akcji mających na celu pomoc bezdomnym i potrzebującym zwierzętom oraz ich opiekunom. Przez prawie dwa lata działalności przeprowadziła kilka akcji darmowego znakowania (czipowania) zwierząt. Wielokrotnie wspierała przytuliska i tzw. domy tymczasowe przekazując, pozyskaną w wyniku zbiórek karmę dla zwierząt, środki czystości, posłania, miski itp. Na swoim koncie ma także ogólnopolską kampanię społeczną "Prawdziwa przyjaźń jest za darmo" mającą na celu propagowanie przygarniania bezdomnych zwierząt ze schronisk.

- Pomagamy nie tylko finansowo. Poza witryną internetową fundacji, prowadzimy także portal "Chwila dla Pupila". Zamieszczamy tam ogłoszenia o zaginionych zwierzętach, poszukujemy nowych opiekunów dla czworonogów, informujemy o organizowanych imprezach, ogólnopolskich akcjach. Współpracujemy nie tylko z innymi organizacjami pro zwierzęcymi, każdy kto zwróci się do nas o pomoc zawsze znajdzie tam miejsce dla siebie. Dzięki nawiązaniu współpracy z Międzynarodową Bazą Danych Safe-Animal na naszych stronach można całkowicie bezpłatnie zarejestrować swojego oznakowanego elektronicznie czworonoga. Staramy się pomóc każdemu potrzebującemu zwierzakowi, czasem także opiekunowi, który znalazł się w trudnej sytuacji finansowej. Wspomagamy karmą kilkanaście bytujących we wsi Błogosław psów. Organizujemy zbiórkę środków przeznaczonych na leczenie chorego na nowotwór psa asystującego osoby niepełnosprawnej, opłacamy także profesjonalne szkolenie jego następcy. Opłacamy zabiegi operacyjne, specjalistyczne badania psów i kotów. To wszystko możliwe jest dzięki pomocy darczyńców, którzy nie pozostają obojętni na organizowane przez nas zbiórki publiczne - opowiada Andrzej Jaworski, prezes zarządu Psiego Losu.

Nie poddają się

- Bywają też i przykre momenty w życiu fundacji. To chwile, w których ze względu na brak funduszy musimy odmówić pomocy. Wtedy albo pomagamy częściowo na miarę naszych skromnych środków, albo bardzo szybko organizujemy zbiórki publiczne, mając nadzieję, że w ten sposób szybko zbierzemy środki, które następnie przeznaczymy dla potrzebujących. Mamy bardzo wiele pomysłów służących zmniejszeniu zjawiska bezdomności w naszym kraju. Pomysły to jednak nie wszystko, na ich realizację potrzebne są czasem wcale nie małe środki finansowe. Od wielu miesięcy zastanawialiśmy się w jaki sposób je pozyskać, aby fundacja mogła działać i pomagać na wiele większą skalę niż obecnie - dodaje Andrzej Jaworski.

Aby zdobyć środki finansowe, powstał projekt, dzięki któremu właściciele sklepów, hoteli, salonów piękności, a także lekarze weterynarii, szkoleniowcy i behawioryści mogą wesprzeć działania fundacji, zamieszczając ogłoszenia reklamowe na specjalnie stworzonym portalu, tym samym przyczynić się do poprawy losu potrzebujących pomocy zwierząt.

- Nie ukrywam, że każda ze stron na tym zyska. Fundacja pozyska środki, które przeznaczy na realizacje celów statutowych. Reklamodawcy zamieszczą informacje o prowadzonej przez siebie działalności co także wpłynie korzystnie na zwiększenie obrotów ich firm. Reklamobiorcy otrzymają katalog rzetelnych firm, salonów piękności, sklepów z artykułami dla zwierząt, lekarzy weterynarii, behawiorystów, szkoleniowców itd., którzy wspierają bezdomne zwierzęta pomagając tym samym fundacji i sobie samym - wyjaśnia Andrzej Jaworski.

Wyjątkowa okazja tylko do końca czerwca...

Pomysł jest bardzo prosty. Stworzony przez Fundację Psi Los ogólnopolski katalog firm doprowadza internautę do konkretnego sklepu, salonu piękności, hotelu dla zwierząt, lecznicy weterynaryjnej. Za pomocą dosłownie trzech kliknięć Internauta bez trudu odnajduje interesującą go informację. Bardzo nietypowym rozwiązaniem jest ograniczenie ilości zamieszczonych reklam. Zawsze po wyborze odpowiedniego województwa i odpowiedniej branży, internauta otrzyma wyłącznie dziewięć wyników wyszukiwania. Wśród wyświetlonych reklam pozna tych, którzy wspierają bezdomne zwierzaki i zapozna się z ofertą.

Pomysłodawcy portalu pomyśleli także o mobilnych użytkownikach chcących skorzystać z katalogu. Za pomocą specjalnie stworzonej aplikacji katalog dostępny jest na urządzeniach z systemem Android.

Koszt zamieszczenia ogłoszenia reklamowego w katalogu to jedynie złotówka dziennie. Do końca czerwca 2013 roku osoby zainteresowane zamieszczeniem reklamy mogą dodać swoją firmę całkowicie bezpłatnie, rezerwując jednocześnie miejsce wśród tylko dziewięciu pozycji.

Zobacz katalog!

RAPORT SPECJALNY: Prawdziwa przyjaźń jest za darmo

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje