Kracik stracił prawo jazdy przez pomyłkę

Krakowski sąd zdecyduje, czy zwrócić prawo jazdy Stanisławowi Kracikowi, wojewodzie małopolskiemu. Dokument w piątek wieczorem zabrała mu policja po rutynowej kontroli stanu trzeźwości. Jak się jednak okazało - doszło do pomyłki.

Podczas pierwszego badania, alkomat wykazał, że Kracik ma 0,4 promila alkoholu we krwi. Wojewoda był zszokowany tym wynikiem i zażądał - do czego miał pełne prawo - drugiego badania.

Reklama

Zostało ono wykonane w komisariacie na stacjonarnym urządzeniu, które jest dokładniejsze od alkomatów używanych przez policjantów zatrzymujących kierowców na drodze.

Po 20 minutach od pierwszego badania, urządzenie pokazało zero promili i oczyściło wojewodę z podejrzeń, że kierował autem pod wpływem alkoholu. Zdaniem policjantów takie pomyłki zdarzają się dość często.

0,4 promila alkoholu to wynik, który może być reakcją organizmu na cukierki, jabłka lub syropy. Znane są też przypadki, że samo wdychanie oparów płynów zawierających alkohol może zostać zarejestrowanie przez alkomaty.

Policja radzi, aby w spornych przypadkach żądać drugiego badania na stacjonarnym urządzeniu, a nawet pobrania krwi. Wtedy na 100 procent oczyścimy się z winy bądź też potwierdzimy przypuszczenia policjantów, że mamy coś na sumieniu.

Według obowiązujących w Polsce przepisów prawo jazdy może oddać jedynie sąd.

INTERIA.PL/RMF

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje