Kraków: 25 lat więzienia za podpalenie żony

Krakowski Sąd Okręgowy orzekł karę dla oskarżonego za usiłowanie zabójstwa swojej żony przez podpalenie jej, w wyniku czego kobieta zmarła w szpitalu po dwóch miesiącach walki o życie. Mirosław W. został skazany na 25 lat pozbawienia wolności.

Proces w tej sprawie toczył się od czerwca z wyłączoną jawnością. Dziennikarze mogli jedynie wysłuchać sentencji wyroku; jego uzasadnienie również odbyło się za zamkniętymi drzwiami.

Reklama

Mirosław W. odpowiadał także przed sądem za sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa wybuchu dwóch butli gazu płynnego propan-butan w domu, co mogło zagrażać życiu żony i dwojga dzieci oraz za nieumyślne spowodowanie u córki oparzenia II stopnia prawej ręki.

Oblał benzyną i podpalił

Sąd uznał, że oskarżony jest winny zabójstwa żony ze szczególnym okrucieństwem i sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu innych osób. Skazał go za to na 25 lat pozbawienia wolności.

Do podpalenia doszło w nocy pod koniec sierpnia ub.r. w Wolbromiu. Jak ustaliła prokuratura, mężczyzna wylewał benzynę na leżącą na łóżku żonę, przytrzymując za rękę i nie pozwalając wstać. Następnie wyjął zapalniczkę, którą bezskutecznie usiłował wyrwać mu syn. Po wznieceniu pożaru przez męża kobieta pobiegła pod prysznic, by ugasić palące się na niej ubranie, a następnie wybiegła z córkami przed dom i wezwała pomoc.

Przybyli na miejsce policjanci zastali płonący budynek i stojącą przed nim poparzoną kobietę z trojgiem dzieci. Kobieta, po opatrzeniu przez pogotowie ratunkowe, w stanie ciężkim została zabrana helikopterem do szpitala w Krakowie. Po dwóch miesiącach zmarła w szpitalu. Oparzeń ręki doznała też jedna z dziewczynek. Pozostałe dzieci nie odniosły obrażeń.

Nie pamięta, jak doszło do tragedii

W śledztwie Mirosław W. w pierwszych wyjaśnieniach nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Wyjaśnił, że chciał żonę wystraszyć, bo wyśmiewała się z niego, ale nie chciał podpalić. Nie pamiętał, jak doszło do podpalenia żony i czy się broniła, widział natomiast, że zapaliło się jego ubranie. W kolejnych wyjaśnieniach częściowo przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów.

Jak podawała prokuratura, mężczyzna nie był w przeszłości karany i był uzależniony od alkoholu.

Wyrok jest nieprawomocny.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje