Kraków: Śmierć spadochroniarza

Dzisiaj na lotnisku Aeroklubu Krakowskiego w Pobiedniku doszło do tragicznego wypadku - zginął spadochroniarz, któremu nie otworzyła się czasza spadochronu. 43-letni Roman S. był doświadczonym spadochroniarzem, na swoim koncie miał już ponad 1000 skoków. Był szefem wyszkolenia Aeroklubu Krakowskiego.

Dwaj instruktorzy cywilni z Aeroklubu Krakowskiego skakali ze śmigłowca typu Sokół z żołnierzami 6. Dywizji Powietrzno-Desantowej. Jednemu z nich, szefowi wyszkolenia aeroklubu, nie otworzył się w powietrzu spadochron. Skoczek usiłował otworzyć spadochron zapasowy, ale ten również nie zadziałał. - Przyczyny tragedii zostaną wyjaśnione w postępowaniu. Biegli zbadają sprzęt i ustalą przyczyny jego awarii - powiedział podinsp. Dariusz Nowak, rzecznik małopolskiej policji.

Reklama

- Zginął nasz pracownik, który brał udział w zorganizowanym przez wojsko szkoleniu spadochronowym - powiedział dyrektor Aeroklubu Krakowskiego Janusz Czechowski. - Prowadzimy od czasu do czasu takie wspólne ćwiczenia. - dodał.

INTERIA.PL/RMF/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy