Ktoś musi pracować...

Sklepy i urzędy są już zamknięte. Nie oznacza to, że wszyscy mogą oddać się błogiemu lenistwu. Ktoś musi pracować, by świętować mógł ktoś.

Na wieży Kościoła Mariackiego w Krakowie samotnie dyżuruje w wigilijną noc starszy strażak Jan Boroń. Spędza wigilię samotnie, na stole nie zabraknie jednak świątecznych potraw. - Żona zapakowała mi barszczyk, uszka, pierogi, rybki. Nawet nie sprawdzałem jeszcze dokładnie, co mam w torbie - mówi.

Reklama

Reporter RMF pokonał 239 schodów i odwiedził krakowskiego hejnalistę. Posłuchaj:

Dyżury mają pracownicy biur komunikacji z klientami w bankach. Jeśli na przykład zgubimy kartę kredytową, albo terminal nie będzie chciał zaakceptować naszych zakupów, po pomoc dzwonimy właśnie do nich. Każdego dnia, o każdej godzinie. Także w wigilię.

- Jesteśmy takim pogotowiem dla klientów naszego banku, którzy korzystają z kart płatniczych - mówi Andrzej Szczepanik z jednego z banków. Posłuchaj:

Do pracy idzie także pracujący na kolei jeden z naszych czytelników, pan Krzysztof. "Kolej to nie tylko protesty, głupkowaty rozkład, niedostępne szefostwo. To także rzesza ludzi uczciwie i z pełną determinacją pracująca dla dobra pasażerów. Prosimy, aby także o tym pamiętać" - napisał do nas dzisiaj.

Pamiętamy!

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje