Łatwo zostać "jeleniem"

Grudniowy szał zakupów łatwo może się zmienić w opłakiwanie strat. Wystarczy dać się "upolować" złodziejom. Z torebek i kieszeni giną pieniądze, a z przysklepowych parkingów - auta. Wyższe straty odnotowują też sklepy.

- Biegamy między kramami świątecznymi, robimy zakupy, nie zwracając uwagi na to, co dzieje się wokół nas. Nie zauważamy, że jesteśmy obserwowani. Bardzo często nie pamiętamy nawet, kiedy mogło dojść do kradzieży - mówi Katarzyna Padło, rzecznik małopolskiej policji.

Reklama

Złodziejski team

Złodzieje kieszonkowi najczęściej działają w grupach. Kradzieży dokonuje jedna osoba, pozostałe odwracają uwagę. Wykorzystują ścisk w przejściach i przy wsiadaniu do autobusów czy tramwajów. Czasami celowo wywołują tzw. sztuczny tłok.

Pani Maria w ubiegłym roku straciła w ten sposób kilkaset złotych. - Na Kleparzu jakaś kobieta uporczywie nakłaniała mnie do kupienia od niej perfum. Potem potrącenie przez przechodnia i nawet się nie zorientowałam, kiedy z mojej torebki zniknęła portmonetka - opowiada.

Kieszonkowiec stara się nie odróżniać: - Na pewno dbają o to, aby wyglądać schludnie i elegancko. Czasami noszą torebkę, przewieszony przez rękę płaszcz lub inną rzecz, która służy im do zasłonięcia w chwili dokonywania kradzieży - mówi Padło.

Giną passaty, golfy i audi

Generalnie kieszonkowcy zadowalają się przypadkowym łupem. Wyjątkowo "polują" na konkrety przedmiot, np. na kluczyki do auta zaparkowanego przed sklepem. W Krakowie najczęściej "giną" vw passaty i golfy oraz audi. Złodzieje samochodowi najczęściej odwiedzają duże parkingi niestrzeżone np. w pobliżu hipermarketów, bo ludzie na parkingu zazwyczaj nie znają się i nie zwracają uwagi na to, co robi ktoś inny przy samochodzie obok.

Często też sami sobie szkodzimy. Jesteśmy na przykład skłonni zaryzykować pozostawienie laptopa w aucie na jakimś parkingu, jeśli dotąd nie słyszeliśmy, aby komuś z naszych znajomych przydarzyło się tam coś niepokojącego. Takie okazje to gratka dla złodziei.

Ochrońmy się sami

Małym sklepom i hipermarketom pomaga monitoring i ochrona. Samemu też trzeba jednak pamiętać o pewnych zasadach. Warto pomyśleć o tym, aby pieniądze trzymać w kilku miejscach.

- Nie nosić rzeczy wartościowych w widocznych i łatwo dostępnych miejscach, np. kieszeni plecaka czy reklamówkach, które można łatwo przeciąć, zwłaszcza w tłoku.

- Nie demonstrować zawartości portfela w czasie zakupów. Bywa, że kieszonkowiec może za wybraną ofiarą krążyć nawet kilka godzin, czekając na odpowiedni moment, aby wyjąć portfel.

- Nie ma stuprocentowych zabezpieczeń, ale można minimalizować ryzyko, również jeśli chodzi o auto. Nie zostawiajmy w zaparkowanym samochodzie cennych przedmiotów: laptopów, kamer, aparatów fotograficznych, które będą kusić złodzieja. W widocznym miejscu najlepiej w ogóle nie zostawiać niczego. Nawet zwykła foliowa torba może skusić złodzieja.

Katarzyna Ponikowska

katarzyna.ponikowska@echomiasta.pl

Gdzie uważać?

Najłatwiej zostać okradzionym... w najtłoczniejszych miejscach!

Kieszonkowcy grasują w okolicach Rynku Głównego, szczególnie przy Sukiennicach oraz w pobliżu dworca i Galerii Krakowskiej. Narażeni też jesteśmy w lokalach i pubach, na koncertach, w galeriach handlowych i sklepach, w tramwajach i autobusach czy na tagach, np. na Kleparzu.

Samochody giną najczęściej z dużych niestrzeżonych parkingów, np. w pobliżu szpitali, hipermarketów i sklepów, multipleksów czy spod urzędów. Złodzieje głównie działają na południowej stronie Krakowa, skąd łatwiej wywieźć auto poza miasto. Natomiast do samochodowych włamań najczęściej dochodzi w drugiej obwodnicy i na zewnątrz niej. Narażone są takie miejsca, jak uliczki pomiędzy ul. Dietla i Plantami oraz miedzy Alejami Trzech Wieszczów i Plantami. Sporo włamań zdarza się również na Podgórzu.

W Krakowie od początku tego roku do końca października odnotowano 7678 przypadków kradzieży, w tym 688 samochodów. W ubiegłym roku kradzieży ogółem było 9897, a kradzieży samochodów 1011.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje