Mają alergię na szkołę, więc uczą się w domu!

Poniedziałek, 12 października 2009 (07:28)

Rodzice coraz częściej proszą o nauczanie indywidualne dla swoich dzieci, obciążając gminny budżet.

Zdjęcie

Szkoły zaczną świecić pustkami?/fot. M. Nabrdalik Szkoły zaczną świecić pustkami?/fot. M. Nabrdalik /Agencja SE/East News
Szkoły zaczną świecić pustkami?/fot. M. Nabrdalik Szkoły zaczną świecić pustkami?/fot. M. Nabrdalik
/Agencja SE/East News
Powodem przyznawania indywidualnego toku nauczania dla uczniów coraz częściej nie jest długotrwała choroba, ale... szkolna fobia! To nie żart. Są uczniowie, którzy mają "alergię" na szkołę, nauczycieli i rówieśników, stwierdzoną przez Poradnię Psychologiczno-Pedagogiczną. Nie chcą chodzić do szkoły, a pojawienie się nauczyciela w domu, to jedyna szansa, że skończą edukację. Niestety, to sporo kosztuję gminę.

Pewien 18-latek z Chrzanowa kończy dopiero szkołę podstawową. Od IV klasy miał problemy w nauce i musiał powtarzać klasy. Gdy zorientował się, że wzrostem i rozwojem intelektualnym odstaje od kolegów z klasy, przestał przychodzić na zajęcia i zaczął wagarować. Zbyt duża absencja na lekcjach nie pozwalała mu z kolei przejść do następnej klasy. Rodzice wystąpili jednak z wnioskiem o przyznanie uczniowi indywidualnego toku nauczania. Poradnia wyraziła zgodę.

Reklama

Tak samo jest w przypadku pewnego 13-latka, który nie potrafi pisać ani czytać. Umieszczenie go w I klasie razem z 7 i 6-latkami mogłoby wywołać szok nie tylko u chłopca, ale i pierwszaków. I w tej sytuacji nie było innego wyjścia niż nauczanie indywidualne.

- Dawniej indywidualny tok nauczania przyznawano uczniowi, który np. złamał rękę lub nogę i długo chorował, a potem czekała go jeszcze rehabilitacja. Teraz już po 3 tygodniach nieobecności dziecka w szkole rodzice mogą wystąpić z takim wnioskiem. Decyzje wydaje Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna. - Czasem powodem przyznania nauczania indywidualnego jest także fobia szkolna - wyjaśnia Urszula Żyła, zastępca dyrektora Zarządu Szkół i Przedszkoli w Chrzanowie.

Czym jest szkolna fobia i kiedy wiadomo, jak rozróżnić prawdziwy i uzasadniony lęk dziecka przed szkołą od zwykłego kombinatorstwa? Chcieliśmy zapytać o to w chrzanowskiej Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej. Niestety, dyrektor Mariola Matecka była w piątek nieobecna. Z kolei jej zastępczyni Grażyna Naturska-Woch nie miała czasu, by nam to wytłumaczyć. - Proszę umówić się na spotkanie z panią dyrektor - usłyszeliśmy w słuchawce.

Dwa lata temu z indywidualnego toku nauczania w gminie Chrzanów skorzystało w sumie 29 uczniów, którym przysługiwało w sumie 295 godzin. W przeliczeniu na etaty nauczycieli daje to 16,4 etatu. Rok temu w domu uczyło się 26 uczniów (262 godziny). Z kolei w tym roku, choć mamy dopiero wrzesień, indywidualny tok nauczania przyznano już 10 uczniom. Chodzi o 99 godzin lekcyjnych, co w przeliczeniu daje 5,5 etatu.

- Indywidualny tok nauki jest dużym obciążeniem dla gminnego budżetu. Jest do tego zaangażowanych tylu nauczycieli, co w małej szkole - podkreśla Stanisław Dusza, wiceburmistrz Chrzanowa. Są szkoły, w których w ogóle nie prowadzi się indywidualnego nauczania, a są takie placówki, które co jakiś czas pojawiają się w statystykach. To m.in. Gimnazjum nr 1 i Gimnazjum w Płazie. W zależności od wieku dziecka przysługuje mu inna liczba godzin nauki. Dla klas I do III szkół podstawowych tygodniowo jest to 6-8 godzin. Dla klas IV do VI 8 do 10 godzin, a gimnazjaliści mogą mieć tygodniowo od 10 do 12 godzin lekcyjnych w domu.

Warto nadmienić, że dawniej chrzanowscy uczniowie, którzy przebywali w szpitalu mogli nadrabiać zaległości w trakcie rekonwalescencji, pod okiem zatrudnionego tu nauczyciela. Przyszpitalną szkołę jednak zlikwidowano.

Artykuł pochodzi z kategorii: WIADOMOŚCI LOKALNE