Małopolskie: Dyrektorka szkoły przywłaszczyła pieniądze ze zbiórki na WOŚP

Tarnowska Prokuratura Rejonowa przedstawiła zarzuty sprzeniewierzenia pieniędzy z tegorocznej zbiórki na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy dyrektorce jednej z tarnowskich szkół średnich – poinformował we wtorek PAP szef Prokuratury Rejonowej w Tarnowie Marcin Stępień.

Zarzuty przedstawiono dyrektor Zespołu Szkół Ekonomiczno-Ogrodniczych w Tarnowie. Dotyczą sprzeniewierzenia, czyli przywłaszczenia 5733 zł pochodzących ze zbiórki.

Reklama

"Podejrzana nie przyznaje się do popełnienia zarzucanego jej czynu i złożyła obszerne wyjaśnienia" – powiedział prok. Stępień. Ich treści prokuratura jednak nie podaje.

Jak poinformował Stępień, prokuratura bada jeszcze wątek dotyczący ewentualnego podrobienia podpisów na protokołach. W tej sprawie nikomu nie przedstawiono jeszcze zarzutów.

Postępowanie jest prowadzone od połowy stycznia. Przesłuchano m.in. wolontariuszy, którzy zbierali datki do puszek podczas finału WOŚP. Zawiadomienie o możliwych nieprawidłowościach złożył szef tarnowskiego sztabu WOŚP przy Pałacu Młodzieży Dawid Nowak. 

"Jeszcze w dniu finału otrzymaliśmy anonimowy telefon w sprawie możliwych nieprawidłowości przy liczeniu pieniędzy z puszek w jednej ze szkół. To pierwsze zgłoszenie zostało potem poparte przez większość wolontariuszy, więc zgłosiliśmy sprawę na policję, żeby to wyjaśnić" – mówił PAP Nowak po wszczęciu śledztwa.

Jak dodał, tarnowski sztab działa od początku WOŚP i zawsze zbiórki odbywały się bez problemów. Współpraca ze szkołą trwała od wielu lat i również nie było żadnych kłopotów.

Tarnowskie media podawały, że przeliczanie zawartości puszek miało się odbyć niezgodnie z regulaminem - jednoosobowo przez dyrektorkę placówki, a ostateczna kwota najprawdopodobniej została zaniżona. Wolontariusze podawali m.in., że widzieli banknoty w obcej walucie, które potem nie znalazły się w wykazie.

Jak podało we wtorek radio RDN Małopolska, w toku śledztwa dyrektorka wpłaciła na konto Orkiestry 5733 zł, tłumacząc, że zawieruszyła jej się koperta z banknotami, a wcześniej wpłacono tylko bilon.

Za zarzucane podejrzanej czyny grozi kara od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności.

Anna Pasek

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje