Mazowsze - zespół ludowy czy baletowy?

23 sierpnia w nowohuckiej Alei Róż tysiące krakowian podziwiać mogło pląsy baletnic w zwiewnych spódnicach, niczym nie przypominających garderoby prawdziwego zespołu ludowego.

Państwowy Zespół Pieśni i Tańca "Mazowsze" im. Tadeusza Sygietyńskiego uświetnił obchody jubileuszu 750-lecia lokacji Krakowa na prawie magdeburskim. Organizatorem koncertu była Fundacja "Cepelia" przy wsparciu urzędów miejskich Krakowa i Warszawy. Koncert odbył się w ramach trwających w Krakowie XXXI Targów Sztuki Ludowej.

Reklama

Znawcy sztuki ludowej, obecni na koncercie, nie pochwalają jednak stylizacji oraz nowych koncepcji wykorzystania i przetwarzania muzycznej kultury ludowej przez ZPiT Mazowsze. "Na nowohuckiej scenie było barwnie ale na pewno nie ludowo. Jak żyję nigdy nie widziałem Krakowiaka tańczonego w chustach góralskich. Symbolem żeńskiego stroju krakowskiego jest wianek, którego zabrakło u kobiet tańczących Krakowiaka" - mówi Elżbieta Cygan z Krakowa.

Tomasz Rokosz w swoje publikacji pt.: "Oblicza folkloryzmu we współczesnej kulturze -prolegomena" opisuje zjawisko przetwarzania przez zespoły pseudoludowe czystej formy ludowej. "Do prezentacji ZPiT wybierają jedynie pewne dowolne elementy tradycji - emblematy. Takim emblematem jest np. strój, do którego przywiązuje się tu ogromną wagę. Strój jest często rekonstruowany, podczas gdy cały repertuar: wokalny, instrumentalny, choreograficzny jest stylizowany. Znamienne jest, że dwa najbardziej znane zespoły "Mazowsze" i "Śląsk" oprócz strojów z własnego regionu wykorzystują również stroje innych regionów - kujawski, łowicki, podhalański. Jest to więc typowa teatralizacja, przebieranie się w kostiumy (na podobnej zasadzie jak w operze). Następuje także ujednolicenie, dowolne zestawienie elementów tradycji z różnych regionów i okresów z elementami kultury wysokiej - miejskiej".

Przeciętny widz, nie zajmujący się folklorem na co dzień, nie jest świadom, że stroje jakie prezentuje zespół na scenie, zaledwie w kilkunastu procentach oddają prawdziwość i ludowość prezentowanego regionu. Kolorowe czapki mężczyzn, dobrane do koloru spódnicy partnerki, damskie kozaki zamienione na lżejsze w tańcu i atrakcyjniejsze w odbiorze czółenka, które są w kolorze pasującym do kwiatka wpiętego we włosy, który z kolei jest dodany do stroju gdyż pasuje do sprzączki w pasku partnera... Wszystkie te zabiegi mają przyciągnąć uwagę i wprawić w zachwyt widza. Od wiernego przekazu sztuki ludowej ważniejsza jest bowiem swoboda artystyczna, traktowanie kultury ludowej jedynie jako inspiracji, uatrakcyjnienie przekazu.

Maniery wykonawcze, zespół zaczerpnął wprost z muzyki klasycznej: śpiewanie operowymi głosami (bell cantem), zespół akompaniujący złożony z muzyków po konserwatoriach, aranżowane układy choreograficzne, obecność dyrygenta. Podobnie sytuacja wykonawcza: ogromne plenery i sale koncertowe z nagłośnieniem i podziałem na scenę i widownię, nie nawiązywał w żaden sposób do kontekstu folkowego. Repertuar wokalny, niezupełnie ludowy ale wpadający w ucho.

Krakowianie bawili się do ostatniej nuty. Wtórowali solistkom nucąc słowa piosenki "W zielonym gaju" oraz podrygiwali w rytm krakowiaka. Widzom nie przeszkadzało, że większa część placu była odgrodzona i zajęta dla VIP-ów. Tłumnie zjawili się na koncercie. Od wczesnych godzin popołudniowych nowohucianie schodzili się na plac, na którym ustawiono scenę, obserwując zakulisowe przygotowania Mazowsza do koncertu.

Autor: Anita Manista

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje