Nie chcą słono płacić za złapanie psa

Niektóre samorządy w Małopolsce nie mają podpisanych umów na wyłapywanie bezpańskich zwierząt. Oferty, które otrzymują na wykonanie tego typu usług opiewają na kolosalne sumy. To jednak nie wszystko. Brakuje schronisk, do których psy mogłyby zostać odwiezione.

Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt zapewnianie opieki bezdomnym zwierzętom oraz ich wyłapywanie należy do zadań własnych gmin. Rada Gminy określa, w drodze uchwały, do 31 marca, program opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobiegania bezdomności zwierząt. Obejmuje on m.in. zapewnienie im miejsca w schronisku dla zwierząt.

Za wysokie koszty

Reklama

Lucyna Zarębska, kierowniczka Referatu Ochrony Środowiska i Rozwoju Wsi Urzędu Gminy i Miasta w Miechowie, podkreśla, że do gminy wpłynęła tylko jedna oferta przedstawiająca warunki wyłapywania bezdomnych psów i dostarczania ich do schroniska. Jednak jest ona nie do przyjęcia przez władze miasta ze względu na wysokie koszty.

Lucyna Zarębska wylicza, że za wyłapanie i dostarczenie do schroniska jednego psa gmina musiałaby zapłacić 2 tys. 580 zł. - A od suczki jak się oszczeni stawka wynosi 4 tysiące 900 złotych - dodaje. W awaryjnych sytuacjach gmina zleca tę usługę weterynarzowi z Wolbromia i - od psa - płaci 500 zł. Jest to jednak rozwiązanie tymczasowe.

300 zł od jednego psa

Problem mają też inne gminy powiatu miechowskiego. Lesław Blacha, wójt gminy Gołcza, przyznaje, że samorząd jeszcze nie zorganizował przetargu na wyłapywanie psów. To zadanie powierza również firmie z Wolbromia, płacąc 300 zł od psa.

Nie ma jednak wątpliwości, że trzeba problem rozwiązać, bo z jednej strony wymogi ustawowe są jasno określone, a z drugiej - sprawą interesuje się też policja, która chce wiedzieć jak gminy radzą sobie z bezpańskimi psami.

- Nie ma schronisk, które chciałyby podpisywać z nami umowy. Czekamy aż zacznie funkcjonować to w Racławicach - mówi wójt Adam Samborski. Przyznaje, że na razie nie ma w gminie problemu z wałęsającymi się bezdomnymi psami. Ale jeśli takie się pojawiają, część z nich jest adoptowana.

Zbigniew Kita, wójt gminy Słaboszów, również ma problem z zawarciem umowy na wyłapywanie psów. - Dostaliśmy jedną ofertę, ale opiewała na ponad 2 tysiące złotych. Na razie jak mamy sygnał o bezpańskim psie to jego złapanie zgłaszamy firmie z Olkusza. Są to jednorazowe zlecenia, za które płacimy 1200 złotych - informuje wójt.

Jak rozwiązać problem?

Rocznie na terenie gmin odnotowuje się kilkanaście zgłoszeń związanych z bezpańskimi psami. Samorządy szykują się do uchwalania programu przeciwdziałania bezdomności zwierząt, ale na razie nie widzą szans na podpisanie umowy na ich wyłapywanie i dostarczanie do schroniska. Wójt Zbigniew Kita uważa, że konieczne są rozwiązania systemowe, które pomogą gminom uporać się z problemem.

- Przepis wprowadzający zakaz trzymania zwierząt domowych na uwięzi krótszej niż 3 metry i nie dłużej niż 12 godzin w ciągu doby sprawy nie rozwiąże - dodaje.

Magdalena Uchto

magdalena.uchto@dziennik.krakow.pl

Czytaj więcej w "Dzienniku Polskim":

Wielka inwazja kretów na boiska i trawniki

Wadowice: Pracę w szpitalu straci 71 osób

Ruszyły krzesełka z Hali Goryczkowej na Kasprowy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje