Policja szuka zabójców z Myślenic

W małopolskich Myślenicach bandyci zamordowali właściciela kantoru i jego syna. Do zbrodni doszło przed domem ofiar, kiedy parkowali samochód po powrocie z pracy. Mordercy zabrali saszetkę z pieniędzmi i uciekli, prawdopodobnie w stronę "zakopianki", gdzie czekał na nich samochód.

Kilka minut po 18. mężczyźni wrócili z kantoru do domu. Gdy tylko wjechali samochodem za bramę, padły strzały z broni maszynowej. Starszy mężczyzna zginął za kierownicą samochodu, młodszy próbował uciekać, ale jego również dosięgły kule. Zdaniem świadków, padło 7-8 strzałów. Nikt jednak nie widział samego momentu morderstwa. Policji udało się na miejscu zbrodni odnaleźć kilka łusek.

Reklama

- Bandyci splądrowali samochód ofiar, z którego zabrali saszetkę z pieniędzmi. Napastników było co najmniej dwóch - powiedział reporterowi RMF FM inspektor Dariusz Nowak z małopolskiej policji. - Uciekli w kierunku "zakopianki", gdzie prawdopodobnie czekał na nich samochód. Byli zamaskowani i ubrani na ciemno. W pościgu za bandytami bierze udział około 300 policjantów.

Posłuchaj:

Podwójne zabójstwo w Myślenicach jest kolejną zbrodnią gangu seryjnych morderców. Według informacji RMF FM i Telewizji Kraków, jest to jedna z najbardziej bezwzględnych grup przestępczych, działająca w południowej i centralnej Polsce. Bandyci mają już na koncie osiem zabójstw.

Komenda Główna Policji powołała zespół, który bada tajemnicze zabójstwa właścicieli kantorów. Jak informuje RMF FM, sprawa utrzymywana jest w ścisłej tajemnicy. Na razie nikogo w tej sprawie nie zatrzymano. Nie opublikowano portretów pamięciowych, nie ostrzeżono też właścicieli kantorów.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy