Polowanie na misia

Do rozpoczęcia sezonu myśliwskiego jeszcze daleko, a już od kilku dni pod Tatrami trwa polowanie na niedźwiedzia. Na szczęście nie na tego brunatnego z Tatr, lecz na białego z Krupówek - powiadamia "Gazeta Krakowska".

Nowy komendant Straży Miejskiej rozpoczął dawno zapowiadane porządki w centrum miasta. Z Krupówek mają zniknąć brudne misie pozujące z turystami do zdjęć i komedianci przebrani za małpy. Jak się okazuje, ten swoisty koloryt to nie tylko problem Zakopanego. Podobnie jest w Krakowie, a nawet w Sopocie.

Reklama

Biały miś z Krupówek na stałe wpisał się w koloryt stolicy Tatr. Niestety, od jakiegoś czasu można jednak natknąć się na "pijane niedźwiedzie" w brudnych futrach, fotografujące się z turystami. Ci przebierańcy to nie górale, a osoby przyjezdne, które robią na tym niezły interes. Ale teraz przyszły na nich ciężkie czasy. Najpierw Straż Miejska kazała im się regularnie prać i zapowiedziała badanie trzeźwości. Największy niechluj dostał ultimatum - albo wyniesie się z Zakopanego, albo swoje aktorskie umiejętności będzie pokazywał w sądzie.

- Odbyliśmy z nim męską rozmowę - mówi gazecie Wiesław Lenard, komendant Straży Miejskiej w Zakopanem. - Został pouczony, że ma zakaz zaczepiania na Krupówkach turystów i żebrania. Na razie brudnego misia nie ma. Jeśli się pojawi, sprawę skierujemy do sądu. A Sąd Grodzki może ukarać go grzywną do wysokości nawet 5 tys. zł.

Nie jest to odosobniony przypadek - władze Zakopanego zapowiadają porządki na Krupówkach. - Ulica przyciąga różne indywidua - przyznaje Wojciech Solik, wiceburmistrz Zakopanego. - Wobec tego, co chluby nam nie przynosi, będziemy bezwzględni. Ot, choćby wspomniany miś czy człowiek przebrany za małpę lub yeti. Tego typu zjawiska będziemy spod Tatr rugować.

Porządki - jak zapewniają władze Zakopanego, nie dotyczą jednak wszystkich. Ci, którzy grają na ulicy czy tzw. mimy nadają koloryt miastu i mogą spać spokojnie. Czujne oko dotknie też fiakrów. Już teraz policja systematycznie sprawdza trzeźwość powożących górali. Od początku roku zatrzymano kilkunastu pijanych woźniców. Teraz koniarzami zajmie się sąd.

Nadzorowane również będzie to, jak fiakier jest ubrany. - Mamy na to oko - zapewnia Henryk Krzeptowski ze Związku Podhalan. - Najpierw pouczamy, że to nie licuje z honorem górala. A jak nie pomaga upomnienie, to regulamin dorożkarski pozwala i na kary finansowe.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje