Proces o mundur

Przed Sądem Rejonowym w Myślenicach rozpoczął się proces przywódcy małopolskiej organizacji Obóz Narodowo-Radykalny (ONR) Wojciecha M., obwinionego o zorganizowanie nielegalnego zgromadzenia i używanie umundurowania nieistniejącej organizacji.

Sąd postanowił dopuścić opinię biegłego z zakresu militariów, czy strój noszony przez Wojciecha M. podczas manifestacji stanowił mundur zdelegalizowanego w 1934 roku ONR-u. Zażądał także od Wojciecha M. wydania tego stroju sądowi.

Reklama

Sprawa dotyczy nielegalnej manifestacji ONR, która miała miejsce 30 czerwca tego roku w Myślenicach. W jej trakcie kilkudziesięciu działaczy ONR, ubranych w jednakowe stroje, wznosiło m.in. okrzyki "Polska dla Polaków", "Nasze ulice, nasze kamienice", "Tu jest Polska, nie Izrael".

Wniosek o ukaranie organizatora nielegalnej demonstracji złożyła do Sądu Rejonowego w wydziale grodzkim myślenicka policja.

Obwiniony przed sądem nie przyznał się do winy. Potwierdził, że został telefonicznie poinformowany przez urzędniczkę o wydanym przez burmistrza zakazie zgromadzenia. Przyznał również, że decyzję tę pokazała mu policja jeszcze przed manifestacją. Wyjaśnił jednak, że według niego nie było to formalne zawiadomienie o zakazie, bowiem urzędowe pismo z zakazem - wysłane 29 czerwca - otrzymał dopiero 3 lipca.

Wojciech M. zaprzeczył także, by ubiór, jaki nosił podczas manifestacji on i inni uczestnicy, był mundurem przedwojennego ONR- u. - Strój, w jakim występowałem, nie stanowi munduru - powiedział.

Na prośbę sądu opisał, iż podczas manifestacji nosił: "buty typu wojskowego, czarne spodnie typu wojskowego, beżową koszulę z długim rękawem, zieloną opaskę na lewym przedramieniu z białym symbolem Falangi (wizerunek ręki z mieczem, symbol polskich organizacji narodowych - red.) i czarny krawat".

Wyjaśnił także, iż - według niego - umundurowanie przedwojennego ONR-u składało się z "popielatej koszuli z koalicyjką, ciemnych, zazwyczaj czarnych, spodni i zielonej opaski z białą Falangą". Podkreślił, iż "aktualnie działający ONR nie ma określonego w statucie munduru, nie ma także znaku Falangi".

Sąd wezwał go do wydania ubioru, noszonego podczas manifestacji. Dopuścił także dowód z ustnej opinii biegłego z zakresu militariów, czy noszony przez Wojciecha M. ubiór stanowi mundur zdelegalizowanego ONR. Rozprawę odroczył do stycznia.

W trakcie środowej rozprawy sąd przesłuchał także świadków, w tym policjanta odpowiadającego za zabezpieczenie imprez. Policjant zeznał, że uczestnicy manifestacji byli informowani, iż jest ona nielegalna i że - jak deklarowali policji - mieli zamiar podzielić się na mniejsze grupki, by nie można było powiedzieć, że stanowią zgromadzenie.

Według policji, w manifestacji ONR w Myślenicach uczestniczyło ok. 50-60 osób z całej Polski. Manifestacja została zorganizowana z okazji 71. rocznicy "najazdu na Myślenice" działacza Stronnictwa Narodowego Adama Doboszyńskiego. W czerwcu 1936 roku Doboszyński wraz z bojówkarzami poprowadził marsz na Myślenice. Był to protest przeciwko polityce władz miejskich, które Doboszyński oskarżał o korupcję i faworyzowanie kupców żydowskich, a zarazem największe przed wojną antyżydowskie zamieszki.

Uczestnicy marszu ONR w Myślenicach odczytali życiorys Doboszyńskiego i odśpiewali "Rotę", dodając - według mediów- strofę: "Nie będzie Żyd pluł nam w twarz". Podczas rozprawy Wojciech M. zaprzeczał, by podczas manifestacji krzyczano hasła antyżydowskie. Postępowanie w sprawie propagowania treści faszystowskich podczas marszu ONR prowadzi myślenicka prokuratura.

Ultraprawicowy Obóz Narodowo-Radykalny po trzech miesiącach działalności w 1934 roku został rozwiązany. W 1993 roku organizacja została reaktywowana, zarejestrowano ją w 2003 r. - po wykreśleniu ze statutu odwołań do przedwojennego Obozu Narodowo- Radykalnego.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje