RMF24: Napadł i pogryzł 4-latka. Nie był pod wpływem alkoholu ani narkotyków

Mężczyzna, który w środę w Krakowie porwał 4-letniego chłopca, pogryzł go i wrzucił do śmietnika, nie był pod wpływem alkoholu ani środków odurzających - ustalił reporter RMF FM Paweł Pawłowski. Mężczyzna trafi teraz na miesięczną obserwację psychiatryczną.

Policjanci w dalszym ciągu nie mogą porozumieć się z napastnikiem. Sprawca mówi niezrozumiałym dialektem. Jak dowiedział się jednak nieoficjalnie reporter RMF FM, policjanci podejrzewają, że mężczyzna kłamie i rozumie, co do niego mówią funkcjonariusze.

Reklama

Na razie nie wiadomo, czy sprawca był zakażony jakimś wirusem. Na wyniki badań trzeba jeszcze poczekać. Wciąż nie udało się ustalić również jego tożsamości, ponieważ nie miał on przy sobie żadnych dokumentów.

Napadł, pogryzł i wrzucił do śmietnika na oczach matki

Do ataku ok. 30-letniego mężczyzny doszło w środę, na jednej z ulic Grzegórzek. Chłopiec, pod opieką matki, jechał na rowerku. W pewnym momencie podbiegł do niego mężczyzna, ściągnął go z rowerka i zaczął z nim uciekać w kierunku bloków.

Po kilkudziesięciu metrach wrzucił chłopca do kontenera na śmieci i zaczął go dźgać kijem.

Potem podniósł dziecko do góry, ugryzł w policzek, po czym rzucił się do ucieczki.

Zaalarmowani przez matkę przechodnie ujęli napastnika.

Zaatakowane dziecko trafiło do szpitala - jak informują lekarze - jego życiu nic nie zagraża.

Paweł Pawłowski

Dowiedz się więcej na temat: Kraków

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje