Romskie kobiety z dziećmi wyproszone z cukierni

Romskie kobiety z dziećmi, po kupieniu słodyczy, zostały wyproszone z cukierni w Andrychowie (woj. małopolskie). Wadowicka prokuratura sprawdzi, czy doszło do znieważenia na tle rasowym.

W środę śledczy otrzymali zawiadomienie w tej sprawie od Stowarzyszenia Romów w Polsce. Prezes stowarzyszenia Roman Kwiatkowski, powołując się na artykuł prasowy, relacjonował w zawiadomieniu, że mieszkająca w Andrychowie Romka kupiła dzieciom w jednej z miejscowych cukierni ciasto i lody.

Zaproponował zwrot pieniędzy za deser

Gdy jadły, do lokalu weszła jej koleżanka z dziećmi i też zamówiła ciastka. Wówczas pracownik cukierni kazał obu kobietom wyjść. Mówił m.in., że właściciel nie życzy sobie w lokalu Romów. Gdy odmówiły, zaproponował zwrot pieniędzy za niedokończone desery. Romki ich nie przyjęły.

-  Wydany przez cukiernika zakaz obsługiwania Romów ma charakter rasistowski. Przypomina czasy faszyzmu w Niemczech oraz II wojny światowej na terenie Polski, gdzie obowiązywał zakaz wstępu do lokali dla niektórych narodowości - Żydów, Polaków - napisał Kwiatkowski. Jego zdaniem incydent jest tym bardziej niebezpieczny, że w mieście "tli się konflikt romsko-polski".

Reklama

Prokurator Utrata powiedział, że śledczy zbadają, czy doszło do przestępstwa, o którym wspomina prezes Kwiatkowski, czy też do wykroczenia polegającego na odmowie świadczenia usługi bez uzasadnionej przyczyny. Jak wyjaśnił, aby mówić o znieważeniu musiałoby dojść do użycia pod adresem kobiet i dzieci epitetów lub naruszenia nietykalności cielesnej. - Z treści zawiadomienia to nie wynika, dlatego musimy przesłuchać wszystkich uczestników wydarzeń - dodał.

Pracownicy firmy, do której należy cukiernia, nie chcieli komentować zdarzenia. Szef placówki był nieuchwytny.

Odmowa świadczenia usługi bez uzasadnionej przyczyny może zostać ukarana grzywną. Za publiczne znieważenie z pobudek rasistowskich można trafić do więzienia na trzy lata.

To nie pierwszy tego typu incydent

Konflikt w Andrychowie rozgorzał na początku czerwca, gdy romska kobieta poskarżyła się, że została poturbowana podczas spaceru z dziećmi. W odwecie Romowie dotkliwie pobili młodych Polaków. W obu przypadkach policja zatrzymała już podejrzanych, zarówno Polaków jak i Romów. Część z nich jest nieletnia.

Władze miasta, aby przywrócić poczucie bezpieczeństwa, wprowadziły wspólnie z małopolską policją program "Zera tolerancji dla przestępczości". Powstała specjalna grupa, która wyjaśnia tło zdarzeń. Do miasta skierowano też dodatkowe siły policji, dzięki czemu wyraźnie zwiększyła się liczba patroli. W 21-tysięcznym Andrychowie mieszka ok. 100 Romów. 

Podobny konflikt między mieszkańcami miasta miał miejsce jesienią ubiegłego roku. Po pobiciu dziecka przez niewiele od niego starszego Roma, na portalu społecznościowym powstały profile, które zostały krótko potem zamknięte ze względu na zarzut szerzenia rasizmu i nienawiści. Konflikt został wówczas zażegnany.

 

 

 

 

 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje